Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [18]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
krunner
Pamiętnik internetowy
Biegiem przez Kampinos

Arek
Urodzony: ----
Miejsce zamieszkania:
11 / 45


2013-07-16

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Czerwcowa setka (czytano: 439 razy)

 

Tak, w poprzednim miesiącu po raz pierwszy w swojej karierze biegacza przekroczyłem dystans 100 km w tyg.., nie w miesiącu :). W odróżnieniu od większości amatorów słowa kariera nie wziąłem w cudzysłów, ani nie postawiłem za nim emotikona w stylu ;-) Z przekory. Paramparamparam! Samych treningów nazbierało się 98.93 km, ...ale ...ale był też Bieg Ursynowa - 5 km, a truchtów rozgrzewających przed akcentami na stadionie, pościgów z autobusami, ganiania do depozytu przed Biegiem Ursynowa (poprzedni wpis) oraz latania za piłką nie uwzględniam, a zatem 100 jak się patrzy, nie oszukana ;-)

Biegam od kwietnia 2011 roku, czyli 100-tka pękła dopiero, hmm, w 27 miesiącu biegania. Wiem, że niektórzy biegają tyle w ciągu tygodnia, ale ja nigdy nie czułem potrzeby biegać tak dużo. Jakoś te kilometraże się tak w naturalny sposób ułożyły. Nigdy nie byłem i wciąż nie jestem bardzo sfiksowany na punkcie biegania, tylko trochę :), sport jak inne, obecny w moim życiu, być może kiedyś z niego zniknie, zastąpiony przez inny.

Może na emeryturze będę truchtał w każdą niedzielę 30 minut w tempie 6:55/km i tętnie 175 ;-) i to wszystko. A w środy będę jeździł rowerkiem z koszykiem do pobliskiego dyskontu. No i jak każdy emeryt oczywiście nordic walking, to już trzeci trening w tygodniu, do tego trening uzupełniający - partia szachów w parku w sezonie wiosenno-jesiennym, zawsze chciałem taką zagrać, we wrześniu, taką jak na filmach o Moskwie ;-). Ale do tego czasu sporo może się wydarzyć.

Z drugiej strony z tych moich mizernych kilometraży nabiegałem kilka przyzwoitych wyników, 21:58 na 5 km oraz 47:06 na 10 km, na pewno nie było jakiejś super ciężkiej pracy na treningach, to wszystko była/jest rekreacja przez nieco większe "r", ale trochę ganiałem.
Koncentrowałem się do tej pory na startach na dystansach 5 km i 10 km i tak przez pewien czas pozostanie, półmaraton i maraton gdzieś tam majaczą na horyzoncie, ale jest to dalsza perspektywa, starty na dłuższych dystansach, z jednej strony nie pociągają mnie, wydają się być nużące, a trening monotonny, z drugiej strony, żeby dobrze biegać maraton, najpierw trzeba dobrze biegać 5 km i to bez względu na wiek biegacza. No i na półmaratony i maratony jest zawsze czas, maraton może zostać ukończony w przyzwoitym czasie przez wysportowanego 45-latka właśnie przechodzącego kryzys wieku średniego ;-).
Z innej jeszcze strony bardzo zaciekawił mnie triathlon i nie jest to wynik jakiejś mody, tylko autentycznej, właśnie rodzącej się, fascynacji ;-)
Pochwalę się jeszcze jedną rzeczą, że podnosząc stopniowo objętości i zwiększając je bardzo ostrożnie, biegając w 95% po miękkim (to ważne!) uniknąłem przez ponad 2 lata kontuzji, nigdy nic mnie nie bolało, żaden achilles, kolano czy inne biegowe członki. W tej chwili biegam 20-30 km tygodniowo i treningi te w niewielkim stopniu są dla mnie odczuwalne, dużo trudniejsze są 2 godziny grania w piłkę, przez jakieś półtora-dwa dni odczuwam trudy każdego meczu i to jest inny ból niż po bieganiu, po meczu się po prostu nie da normalnie chodzić ;-)

W tym roku biegam według planu opracowanego przez Marcina Nagórka, dla dystansu 5 km, poziomu 1. i typu szybkościowego zawodnika, który można znaleźć na maratonach polskich. Jakoś ten plan pewnie się przecina z planami Danielsa, nevermind, nigdy nie miałem pamięci do nazwisk ;-). Właśnie skończyłem 16. tydzień planu (z dwudziestu czterech), a średni tygodniowy kilometraż tego planu, to w moim przypadku 20.88 km (tygodnie 1-16). I tak:
Poniedziałek - 40-minutowy kros ciągły w I zakresie, dodatkowo rozdzielony lub zakończony akcentem, najczęściej sprintami pod górkę, Kampinos
Wtorek - piłka nożna, po piłce dochodzę do siebie dzień-dwa, mecze dają ostro w kość (to poza planem, heh)
Czwartek - bieg długi krosowy w I zakresie, 60-80 minut, czasami zakończony przebieżkami, Kampinos
Sobota - tempa na stadionie: fartlek, BC2 lub interwały

Moje plany startowe w tym roku:
Bieg Powstania Warszawskiego 27.07 5 km (atest), będę łamał 21:30
Bieg Bemowa 15.09 5 km (atest), ponieważ 21:30 będzie już złamane ;-), to pobiegnę sobie rekreację
Biegnij Warszawo 6.10 10 km (atest), ten start jest pod znakiem zapytania, zależy od wyników piątek, ale jeżeli wystartuję, to prawdopodobnie będę starał się zejść poniżej 46 minut.
I to by było na tyle... Ahoj!

ps. Zdjęcie nie jest moją własnością pochodzi z portalu http://najlepsze-drinki.com.pl

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


snipster (2013-07-16,11:39): jak to mówią, nic na siłę... kilometraż z czasem sam się zwiększa. Za szybko na głębokiej wodzie można się utopić ;)
krunner (2013-07-16,12:58): No dokładnie. Byleby tylko nie dać się lenistwu ;-)
kapolo (2013-07-23,14:49): Szklanka oczywiście do połowy pełna:) Powodzenia w biegu Powstania. Jeżeli nie zawalisz dojazdu na start to bieg się ułoży ;). 21.30 to już szybkie bieganie. Nie wiem czy startowałeś w zeszłym roku? Pogoda pokrzyżowała wtedy plany wielu biegaczom. W tym roku niestety nie zapowiada się lepiej. W dzień ma być skwar. Mnie prawdopodobnie nie będzie ;( Też mam zajawkę na tri.Ale jak sobie pomyślę ile to trzeba poświęcić czasu na trening, to szybko mi przechodzi. I wcale nie mam na myśli obciążeń tylko notoryczny deficyt czasu. Może za klka lat... Jeszcze raz powodzenia i do zobaczenia, pewnie na biegu Bemowa.
krunner (2013-07-23,19:05): No tak, postaram się nie zawalić dojazdu ;-). A wiesz, w tamtym roku też prawie zawaliłem ten Ursynów, byłem 15 minut przed biegiem, 5 minut "rozgrzewski", a potem ... aktualna życiówka na 5K ;-) Może w sobotę pogoda będzie ok, trzymam kciuki. Jeżeli chodzi o tri, to na pewno się za to zabiorę, kiedy - nie wiem. Może w przyszłym roku, może za dwa lata. Wcześniej chciałbym coś jeszcze powalczyć jako biegacz ;-). Czas jest problemem, ale ja jestem takim wolnym ptakiem ;), jeżeli ktoś ma rodzinę i małe dzieci, to wiadomo - są rzeczy ważne i ważniejsze, musisz czekać aż córki pójdą do liceum ;)







 Ostatnio zalogowani
kubawsw
09:25
Rainwater
09:13
danielEm
09:13
Admin
08:57
dawid_str8
08:47
arco75
08:44
platat
08:21
marekch11
08:19
Piotr100
07:54
maratonczyk
07:47
uro69
07:42
jaro109
07:29
Leno
06:51
JolaPe
06:13
wieslaw44
00:57
Andrea
00:45
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |