Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [9]  PRZYJAC. [73]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
a.Klimczak
Pamiętnik internetowy
Zapiski w biegu

Adam Klimczak
Urodzony: 1988-11-26
Miejsce zamieszkania: Kraków
107 / 143


2013-04-30

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Excelsior (czytano: 363 razy)

 

Coś dawno nie pisałem, i nie było to przypadkowe.
Po prostu nie lubię pisać o swoich porażkach, po co zapisywać/zapamiętywać to co smutne?

W Poznaniu na półmaratonie choroba wzięła nade mną górę, pobiegłem z Adą na 1:29, luźno. Ogólnie wyjazd był fajny.

I pojechałem w kolejnym tygodniu do Łodzi, bez wybiegań, bez formy, jeszcze osłabiony, licząc sam nie wiem na co.
Nocleg na sali na materacu niczego sobie, super wyżerka dzień przed, spoko klimat męskiego wyjazdu.
Postanowiłem zaatakować 3 godziny mimo braku podstaw do tego.
Na starcie brak pacemakera, co dla takiego wariata jak ja nie oznaczało nic dobrego.
Zacząłem tempem na 2:55-2:56, ciągnąłem tak do połówki, zacząłem jednak słabnąć - zdziwiłbym się jakby tak nie było, i na 28km byłem już na wpół piechurem. Miałem chęć zejść z trasy, jeszcze wiedziałem że chłopaki, co biegli na 10km, będą czekać na mnie na trasie. Wstyd przed wszystkimi, co tam, czarne myśli w głowie i jakoś parłem do tej mety.
Mięśnie nie wytrzymały wysiłku, kilometraż który robiłem był żałośnie niski, nie ma się co dziwić.
Na 35 km czekał Basiak z Wentylem, zdenerwowani oczywiście że nie biegnę po 4:00 tylko turlam się po 5:30.
Mimo ich zachęty nie jestem w stanie biegiem dotrzeć do mety, kończę bieg z makabrycznym czasem 3:20 z groszami.
Jestem totalnie wykończony, droga powrotna do Wrocławia jest męczarnią. Czysty sadyzm sobie zafundowałem.

Kto mi jeszcze nie mówił że za dużo startuję?
Za tydzień organizowaliśmy biegi złotnickie, pobiegłem 6 km po 4:00, znowu bez formy na dalekiej pozycji, forma gdzieś uleciała mimo że na treningach zaczęło mi się dużo lepiej biegać. Pierwszy raz ze Złotnik wracam na tarczy.

Przestałem się tym przejmować, trzeba trenować.
W niedzielę biegłem jako pacemaker na 3:30 w Krakowie.
Tutaj chociaż wiedziałem, że dam radę zrobić to do czego jestem zobligowany.
Było super, wszyscy z ekipy z samochodu zrobili życiówki,
Ada nawet miała 4te miejsce open, co mnie osobiście zdziwiło. W tym miejscu należne jej gratulacje za ciężką pracę jaką robi na treningach, mi trochę jeszcze brakuje w tej kwestii.
Grupę było bardzo ciężko prowadzić. A to przez brak oznaczeń na trasie, a wiadomo że na GPS nie ma co polegać, bo na mecie miałem na liczniku 300m więcej. I tak mniej niż moi koledzy. W takich okolicznościach, nie mogąc liczyć na oznaczenia kilometrowe ani na GPS, kierowaliśmy się tylko matami co 5km. Były jakieś oznaczenia na drodze, ale równolegle z zeszłorocznymi i na 41 km myślałem że mam minutę straty, przez co nieznacznie przyśpieszyłem i wleciałem na metę 16s za wcześnie, co i tak uznaję za dobry wynik.
No nie mogę powiedzieć, że nie byłem zmęczony po biegu, nogi trochę bolały, zresztą przed biegiem też.
W sobotę zrobiłem 6km i wbiegłem na kopiec Kościuszki, a właściwie do jego podnóża, bo wyżej nie chcieli wpuścić biednego biegacza bez grosza przy duszy :)
Kraków jako miasto do biegania jest cudowne, denerwowałem swoimi wywodami wszystkich w drodze powrotnej do Wrocławia, oraz właściwie cały czas gdy tam przebywaliśmy.
Fajnie, że w pakiecie był plan Krakowa. Naprawdę dobry pomysł na promocję miasta, aż chce się tam wracać i biegać.
W porównaniu z Wrocławiem, Kraków daje wiele możliwości biegania podbiegów. Chociażby sam kopiec Kościuszki, ja muszę jechać na Ślężę by przez dłuższy czas biec pod górę, Krakusi mają takie udogodnienia na miejscu, i prawdopodobnie tego nie doceniają. W ogóle całe miasto jest lekko pofałdowane, ale i płaskie fragmenty się znajdą.

Jutro rekreacyjny start w biegu na jednej pętli maratonu w Jelczu. Start dla mnie za darmo, więc wypada pojechać.
Szkoda że 12 maja biegnę połówkę w Katowicach, nie widzę szybkich szans na poprawę osiągów. Ale będę próbował.

Na zdjęciu cały skład Wrocławskich pacemakerów



Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


benek_b (2013-04-30,09:22): Musisz pogodzić się ze świadomością, że forma jest sinusoidą a nie prostą pnącą się tylko w górę, więc przy takim natężeniu startów w końcu trafisz na "trend" spadkowy. Ja to w końcu pojąłem i przyjąłem z pokorą - w tym roku każdy start długo rozważam i patrzę, czy wpisuje się w formę. Na razie na tym zyskuję ;)
grzes_u (2013-04-30,11:53): Chłopaki - szacunek za pacemakerowanie w Krakowie. Oznaczenia fatalne - nie tylko brak jakichkolwiek, ale jeszcze momentami stare na asfalcie sprzed lat dodatkowo wzbudzające zamieszanie. Katastrofa. Ale daliscie radę.







 Ostatnio zalogowani
smszpyrka
14:40
Admin
14:29
kmajna
14:27
krych26
14:23
Chyży
14:04
Wojciech
13:52
zwojtys
13:46
arco75
13:37
dejwid13
13:28
anielskooki
13:19
Biela
13:12
1223
13:12
Marek2112
13:08
młodyorzech
12:55
ab
12:47
mirekzkk
12:13
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |