2012-07-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Grodzisk Półmaraton 10.06.2012 (czytano: 527 razy)

Dziś mija miesiąc od tego biegu, który jest dla mnie magiczny... Ta atmosfera, Ci kibice, to jedzonko po biegu...
Maniaccy biegacze zapraszali nas do swojego wesołego autobusiku, ale Do Grodziska jechałam pociągiem, gdyż wieczorem był mecz, a kibic miał bilety na mecz euro i bał się, że utkniemy gdzieś w korku...
Trzeba było wstać bardzo wcześnie rano. Pociąg był około 6.30, bo późniejszym to byłoby za późno (bylibyśmy około 10.15, a start o 11 - nie lubię się stresować, że spóźnię się na start). W Grodzisku byliśmy około 7.30. Odebrałam pakiet startowy i... poszliśmy zwiedzać miasto. Kibic nigdy tu nie był, więc poszliśmy na Rynek, gdzie był start i meta. Patrzeliśmy jak organizatorzy uwijali się jak mróweczki by wszystko było na czas, by było pięknie, ładnie, cudnie...
Od rana zapowiadał się upalny dzień i tak też było na biegu... Czekałam w cieniu aż pozjeżdżają się znajomi: Żiżi, dziadek Michał, Aga, Smagał, Kinga, Sopel i inni z którymi udało mi się pogadać przed startem. Potem już tylko parada biegaczy na start za orkiestrą i ostatnie słowa otuchy przed biegiem.
Wystartowałam bardzo wolno, gdyż nie chciałam zdychać od 15 km (na przykład od upału). Ostatnimi czasy miałam zresztą ograniczony czas na treningi i biegałam maksymalnie po 14 km. Trasa zmieniona. Z jednej strony fajnie, że dwa kółka, ale z drugiej - Grodzisk zawsze kojarzył mi się z trzema okrążeniami.
Biegłam sobie spokojnie, tłum szaleńczo wyrwał do przodu. Chyba wszyscy mnie wyprzedzili. A ja spokojnie, sprawdzoną metodą stopniowo się rozkręcałam. Im byłam bardziej mokra po każdym wodopoju (kubeczki z wodą lądowały na głowie czy bluzce), tym biegłam szybciej. Mokra koszulka cudownie chłodziła.
Na kolejnych punktach kontrolnych byłam na takich oto pozycjach:
- 3,8 km - 1750 msc
- 10 km - 1632 msc
- 14,37 km - 1505 msc
- 20,55 km - 1351 msc
by na metę wbiec z czasem chwilkę po 2 godzinach i na 1345 miejscu. Widać ile osób wyprzedziłam od pierwszego punktu pomiaru czasu. Dokładnie 405 osoby z około 2050. Zatem jest to prawie 20% uczestników biegu. Nieźle jak na ten upał.
Po biegu wszędzie były kolejki. Ale my z Wojtkiem stawaliśmy obok kolejki, a potem niezauważalnie "wsiąkaliśmy" w nią. Idąc z posiłkiem regeneracyjnym zawołał mnie Sebastian. Siedział z Romanem. Podeszłam. Pogadaliśmy o biegu, o planach...
A po 14 zaczęłam się kierować w stronę biura zawodów (prysznic - by w pociągu ludzie mogli jakoś ze mną wytrzymać). Pociąg mieliśmy coś około 16.15 i o 17 byliśmy w Poznaniu.
Miłą niespodzianką była obecność pewnego biegacza. Stojąc na dworcu i czekając na szynobus - minął mnie. Poszedł w ustronne miejsce, z dala od tłumu, gdyż ludzie zaczęli go rozpoznawać. Wyciągnęłam Runners World który dostaliśmy w pakiecie startowym i poszłam... Dostałam autograf Pana Jacka Fedorowicza :)
Bieg zaliczam do udanych. Rekordu nie było, ale w taki upał...? Wrażenia pozytywne, no i te spotkania ze znajomymi :)
A na zdjęciu - wbiegam na Rynek. Prawdopodobnie po pierwszym okrążeniu. Niewiele brakowało by czołówka mnie zdublowała, ale udało się, że nie :)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora michu77 (2012-07-10,11:53): ...biegłem z Panem Jackiem kawałek drogi w swoim debiutanckim półmaratonie też w Grodzisku z 4 lata temu ;-))) ineczka16 (2012-07-11,07:24): Może Pan Jacek też lubi atmosferę i bieg w Grodzisku...? że kolejny raz się tam wybrał :) Pozdrawiam...
|