2009-11-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Świat według Toyi (czytano: 441 razy)

W rodzinnym mieście mamy taką placówkę, która nazywa się Oświęcimskie Centrum Kultury. Coś tam robią rozrywkowo i ogólnorozwojowo dla mieszkańców m.in. raz do roku ściągając do nas Operę Śląską z przedstawieniem. To jest zawsze w listopadzie, bilety szybko się rozchodzą.
W tym roku wybrałam się na „Zemstę nietoperza”. Lekka sztuczka, komedyjka, którą ogląda się odpoczynkowo w niedzielne popołudnie, słuchając naprzemian śpiewu i dialogów aktorów i ani trochę nie przeżywając poplątanych losów bohaterów,
Przychodzą różni ludzie z całego miasta, w przerwie, w której tu niestety nie pija się wina (dość przyzwyczaiłam się do tego małego ceremoniału jeszcze w Krakowie i jakby czegoś mi do całości brakuje) oglądam wystawę prac uczniów szkół podstawowych i spotykam kilka osób, które spodziewam się tu zobaczyć-stali bywalcy lokalnych atrakcji kulturalnych.
Przez trzy godziny trwania przedstawienia patrzę na suknie i biżuterię na scenie, patrzę i ogarnia mnie nostalgia za takimi właśnie kreacjami. Rozglądam się wokoło: widownia tonie w szarościach i czerni (ze mną włącznie). Metr bieżący dobrej gatunkowo tkaniny można kupić od kilkunastu złotych, czemu zatem chodzimy w tych szmatach..Azjatki ubierają się kolorowo i noszą chętnie złotą biżuterię. Afrykanki lubują się w misternych fryzurach. A Europejki: szaro i przaśnie, adidasy, dżinsy i nierzadko puszka piwa w reku.
Jakie są efekty takiego podejścia do rzeczywistości skądinąd zamożnych i kulturowo niezależnych europejskich kobiet-wiadomo: Stary Kontynent notuje najniższy przyrost naturalny, niżej jest tylko Antarktyda :-D
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |