Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [22]  PRZYJAC. [146]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Kedar Letre
Pamiętnik internetowy
Nie tylko o bieganiu.

RADOSŁAW Ertel
Urodzony: 1968----
Miejsce zamieszkania: Środek lasu(k.Kępna)
47 / 81


2009-07-21

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Najgorszy występ w życiu. (czytano: 354 razy)



Nie minęło jeszcze tak dużo czasu od zawodów, a już pewne wspomnienia się zacierają.
Ciesząc się więc ,że jest „coś” takiego jak blog siadam za klawiaturą i rozpoczynam pisać o swoich przygodach z drugiego dnia” MEL” w BnO.

Czy wspominałem już ,ze padało?!

Tak jak podczas dni poprzednich, tak i teraz, z nieba lało niemiłosiernie.
Przyzwyczajeni już do takiego obrotu sprawy pojechaliśmy do miejscowości o pięknej nazwie: Cerna Voda.
Po drodze mijaliśmy jeszcze Bilą Vodę i Crveną Vodę.
A wody było dostatek.
Jeszcze w Głuchołazach widzieliśmy, że żywioł nie żartuje.
Rwące ulicami miast strumienie, uniemożliwiały przejście na drugą stronę pieszym a i my mieliśmy małe problemy i chwilę zwątpienia, czy przejedziemy.
Na dodatek dowiedzieliśmy się z wiadomości podanych w radio, że w rejonie Jesenika, czyli tam gdzie się udawaliśmy, zginęło 7 osób...........

Nagle....SZOK!!!!

Przestało padać.
Ciemne chmury kłębiły się gdzieś w oddali, ale nie padało.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce zawodów, „niepadało” dalej.

Teraz odbył się tradycyjny przedstartowy rytuał czyli:
- przebieranie
- sprawdzanie piktogramów
- pytanie się co znaczą niektóre niezrozumiałe znaki na piktogramie
- sprawdzanie po raz setny swojej minuty startowej
- sprawdzanie chipa
- sprawdzanie kompasu
- zawiązywanie butów ,każdy na swój sposób, ale tak ,żeby podczas biegu się nie rozwiązały
- rozgrzewka i...na start.

Do startu był ponad kilometr i ostro pod górę, wiec trzeba było wziąć mocną poprawkę na dojście.

W końcu wybiła moja godzina startowa, podszedłem do swojego boksu aby się zarejestrować.
Spotkałem tam pewnego Węgra i zaczęliśmy....rozmawiać.
Rozmawialiśmy we wszystkich językach świata, ubawiliśmy się przy tym ogromnie a co najważniejsze, zrozumieliśmy.
Gadaliśmy jeszcze nawet po otrzymaniu mapy i,,.to był błąd.
Nie, nie żałuję ,że sobie pogadałem, ale rozprężyłem się zupełnie i na starcie popełniłem straszliwy błąd. Błąd, którego nie powinien popełnić nawet uczący się dopiero biegania uczeń podstawówki.
Ja go popełniłem.
Układ drogi z ogrodzeniem był taki ,że jak odwróciłem mapę o 90 stopni to wszystko mi się zgadzało.
Niestety tylko MI się zgadzało , bo ze stanem faktycznym nic to wspólnego nie miało.
Biegłem wiec jak skończony debil, brnąc z uporem maniaka coraz to dalej i dalej ,wmawiając sobie ,ze wszystko się zgadza.
Wreszcie zaczęło świtać w tym pustym łbie, że coś jest jednak nie tak. Przyjrzałem się wiec jeszcze raz dokładnie mapie i ….już byłem pewien.
NIE WIEM GDZIE JESTEM!!!
Nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak długo się nie zorientowałem.
Może za dużo piwek poprzedniego dnia?!.............ale to nie jest wytłumaczenie.
Takiego błędu się po prostu nie popełnia!
Ja popełniłem.

18 min i 8 sek.
Tyle szukałem 1 pkt.
W tym czasie większość zawodników miała już na koncie 6-7 pkt.

Biegło mi się źle.
Nie mogłem się skupić i ciągle popełniałem jakieś błędy.
Na szczęście nie były to tak katastrofalne błędy jak ten pierwszy, więc jakoś powoli przesuwałem się do przodu.
Na 8 punkcie zatrzymałem się ,wziąłem kilka głębokich wdechów, uderzyłem się siarczyście po twarzy i powiedziałem - jak zwykle głośno – do siebie:
„ Weź się chłopie w garść. SKUP SIĘ!!!”
Wziąłem mapę w garść, skupiłem się i postanowiłem rozpocząć wyścig na nowo.
Powiedziałem sobie ,że ten bieg rozpoczyna się od tego momentu i ruszyłem.
Skupienie było duże ,wiec szło jak po maśle.
Wszystkie szczegóły na mapie zgadzały się z terenem.
Jednym słowem BAJKA.
Do 9 zostało mi już ok. 200 m.
Aby być już na 200% pewnym, że idę dobrze doszedłem jeszcze do charakterystycznego punktu, namierzyłem się jeszcze raz a nawet ( czego nigdy nie robię z powodu czasu) zmierzyłem linijką odległość do punktu.
Wyszło 200 m.
Sprawdziłem wszystko jeszcze raz i ruszyłem.
Po przejściu kilkunastu metrów o mało nie wpadłem do jakiegoś dołu.
W środku był stojak z lampionem.
Nie chciałem go sprawdzać, bo przecież do mojego jeszcze ponad 150 m.
Zajrzałem jednak i....to był jednak mój .
W tym momencie uszło ze mnie powietrze.
Jak nie idzie ,to już na całego.
Po raz pierwszy w życiu nie cieszyłem się ,że odnalazłem punkt.
Przecież on miał być w innym miejscu.
Sprawdziłem jeszcze raz i....okazało się ,że wszystko jest tak jak być powinno tylko to ja nie byłem taki, jakim powinienem być podczas tego biegu..............

Bieg oczywiście kontynuowałem i o zejściu z trasy nie mogło być mowy, ale zatrzymywałem się już częściej, rozmawiałem z zagubionymi zawodnikami, zaprowadziłem na punkt zrezygnowaną córkę kolegi i tak – nie przykładając już wagi do czasu - dobiegłem do punktu 16 czyli tzw.100.( od 100 do mety jest już oznaczona trasa taśmami i jest to zazwyczaj od kilkunastu do kilkuset metrów)
O nie !!! Tak łatwo to wam ze mną nie pójdzie. Na tym punkcie jeszcze powalczę o zwycięstwo na pojedynczym przebiegu.

Aaaa! Zapomniałem powiedzieć ,ze zaczęło okropnie lać.

Spiąłem się więc i rozpocząłem kilkudziesięciometrowy finisz.
Było mocno pod górę i BARDZO miękko.
Dawałem z siebie wszystko, ale.....
W pewnym momencie wyrżnąłem się przepięknie i zaryłem twarzą w błoto, ale nie poddawałem się do końca.
Biegłem przez moment „na czterech”, walczyłem, gryzłem trawę ( dosłownie i w przenośni).
Musiało to wyglądać bardzo komicznie, ale doping miałem ogromny.
Dobiegłem do lampionu i.....jak nie idzie ,to już nie idzie....nie mogłem przez chwilę trafić chipem do puszki.
W końcu się udało.
Podszedłem umorusany po odbiór wydruku spoglądam na ostatni międzyczas.
Przegrałem o 1 sek. Byłem drugi......:)

Był to mój najgorszy występ w życiu.

KOCHAM TEN SPORT!!!


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Marysieńka (2009-07-21,09:36): Radeczku....jak zwykle uśmiałam się do łez...NAJGORSZY BIEG...mimo wszystko gratuluję:))
Kedar Letre (2009-07-21,10:31): Ależ Wiechu,ja byłem drugi na tym ostatnim przebiegu. Ostatecznie zająłem 18 miejsce na 22 startujących z czasem 94 min( zwycięzca miał coś koło 60 min) :) Nie wiem jakim cudem ,ale udało mi się wygrać jeden przebieg z 12 na 13 :)
Kedar Letre (2009-07-21,10:36): A ładnie to tak Marysiu śmiać się z czyjegoś niepowodzenia :))))))))
Marysieńka (2009-07-21,13:00): Radku...przecież ja się nie śmieję!!!!...Najważniejsze, że Ty się dobrze bawiłeś:))))
Henryk W. (2009-07-22,08:11): Zazdroszczę tym co startują w BnO.
Kedar Letre (2009-07-22,09:02): Przekonałeś mnie Wiechu. Teraz tylko napiszę do orgów,żeby zmienili komunikat końcowy.Myślę ,że na pewno się zgodzą.....no przecież byłem DRUGI :))
Kedar Letre (2009-07-22,09:04): Heniu, jeszcze nic straconego!A w Twoich stronach są prężnie działające sekcje BnO.
Henryk W. (2009-07-22,09:12): Wiem wiem Radek, juz robię podchody do Fix-u i Suchego.







 Ostatnio zalogowani
tomek_f
12:30
janusz9876543213
12:30
martinn1980
12:25
Pawel63
12:09
maratonczyk
11:51
Raf  Gav
11:37
Henryk W.
11:37
chris_cros
11:05
crespo9077
11:03
StaryCop
10:57
michu77
10:46
piotrhierowski
10:33
14dudus
10:28
kubawsw
09:25
Rainwater
09:13
danielEm
09:13
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |