Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [22]  PRZYJAC. [146]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Kedar Letre
Pamiętnik internetowy
Nie tylko o bieganiu.

RADOSŁAW Ertel
Urodzony: 1968----
Miejsce zamieszkania: Środek lasu(k.Kępna)
44 / 81


2009-06-16

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Najlepszy bieg na świecie!!! Część druga, niestety nie ostatnia:) (czytano: 314 razy)



Na czym to ja skończyłem?.......
Chyba, że zaczęło się odliczanie.
Widzę ,że będzie problem z pisaniem, jak ja już samego startu sobie przypomnieć nie mogłem.
No to startujemy.
Ogromna masa ludzi ruszyła do przodu.
Chociaż słowo „ruszyła” jest tu nie na miejscu.
Powinno być tak: Ogromna masa ludzi ruszyła do przodu i ogromna masa ludzi do przodu nie ruszyła.
Niemal 1130 osób na starcie to jednak pokaźne stadko,dlatego Ci bardziej z tyłu po prostu stali i czekali na swoją kolej.
- To skandal – zacząłem krzyczeć.
- Ja tu przyjechałem biegać a nie stać. Za co ja płaciłem tyle pieniędzy – kontynuowałem.
Na szczęście nikt mnie usunął z zacnego grona biegaczy, choć niektórzy zaczęli się jakoś dziwnie na mnie patrzeć....... i juz po chwili zaczęliśmy posuwać się do przodu.
Dogadałem się z Krysią ,że pierwsze 3 km. pobiegnę z nią ,aby weszła w rytm.
Opuściłem więc Wierszokletów i biegliśmy razem. Biegł z nami jeszcze młody Szpaczek,który na ręce miał taką wypaśną maszynkę,co to mu mówiła co chwilę:
- zwolnij kochanie, bo zadyszki dostaniesz;
- teraz dobrze skarbeńku;
- 5.40 na km maleńki;
- do mety jeszce 19,3 km słodziutki;
- za 200 metrów zakręt w prawo mój drogi.
I takie tem jeszcze różne rzeczy wygadywała,ale więcej już nie słyszałem , bo jak mi na 3 kilometrze powiedziała:
- Spadaj buraku,bo mojemu Szpaczkowi rytm zakłócasz – to skuliłem uszy po sobie i zaostawiłem moją pierwszą żonę Krystynę, aby kontunuowała już bieg ze Szpakiem i jego wspaniałą maszynką..
A jak ich zostawiłem to trzeba było wrócić do swojej drużyny.
- A co tak będę czekał- pomyślałem – i zacząłem biegnąć z powrotem.
Zanim spotkałem Swoich, przebiegłem ok. 1 km i co chwilę musiałem tłumaczyć się dlaczego lecę w niewłaściwą stronę.
Odpowiadałem głupkowato ( choć wtedy wydawało mi się to bardzo śmieszne) np.
- ziemniaki zostawiłem na gazie,
- do niczego taki bieg,rezygnuję,
- to wy źle biegniecie
Szkoda ,że nie słyszałem komentarzy zawodników,bo były na pewno interesujące.

W końcu moim oczom ukazała się barwna grupka.
Gaba,Dalija,Jasiek,Kowal,Tusik, Miłosz i nieco z tyłu Shadoke.
Teraz już razem biegliśmy ku mecie.
Układ - że tak to nazwę - osobowy w naszej grupie, zmieniał się jak w kalejdoskopie.
Co kilkaset metrów tworzyły sie nowe pary,trójki,czwórki,piątki etc.
Raz ktoś zostawał w tyle,raz biegł do przodu, by po chwili znów połączyć się w rozgadaną i głośną do bólu grupę.

Było REWELACYJNIE!!!

Byliśmy zaopatrzeni w trąbki, więc hałasu robiliśmy co niemiara, ku wyraźnej uciesze kibiców.
Jakieś dwie panie wyprzedzając nas stwierdziły,że nareszcie będą nas miały za sobą ,bo już wytrzymać z nami nie idzie od tego nieustającego hałasu.
Mówiąc to, miały uśmiech na twarzy,więc chyba tak źle nie było( choć oddalały się podejrzanie szybko)
Gaba miała rozpiskę kilometrów i razem z Tusikiem kontrolowali bieg.
Co chwilę Tusik nawoływał;
- Za szybko. Zwalniamy!!!
Gdzieś na 12 km powiedziałem do niego:
- - Tusik, ja Cię nienawidzę z całego serca. Co 500 m każesz nam iść albo zwalniać.I to ma być bieg?!

I na takich i innych rozmowach,żartach, niezłośliwych złośliwościach,sprawach nieważnych,sprawach poważnych, rozmowach z kibicami upływał nam ten bieg.

Kibice byli wspaniali.
Z troską w głosie informowali nas,że na pewno damy radę i do mety nie jest już wcale tak daleko.
Bardzo zabawną konwersację prowadziliśmy też z „Grzmiącymi Kijami” ,z którymi co rusz mijaliśmy się na trasie.
Fajne chłopaki.
Podziwialiśmy ich z Gabą i zgodnie stwierdzilismy,że za nic w świecie nie dalibyśmy rady przejść 21 km.
Przebiec a owszem,ale przejść – nigdy.

Gdzieś tak na 9 km ktoś powiedział:
- Tu niedaleko powinien być sklep a w nim dobre piwko.
- Ktoś mówił PIWO!!!! – powiedziałem i ruszyłem ostro w tempie jak na 400 m rozbijając niemal w pył grupę „ Grzmiące Kije” .
Po 200 m intensywnego biegu , kiedy zniknąłem za zakrętem, chciałem położyć się na środku asfaltu i udawać skrajnie wyczerpanego tym zrywem.
Kiedy zacząłem sie przygotowywać do realizacji mojego „genialnego” planu; będąc już na klęczkach, zauważyłem jak podnoszą się z ziemi strażacy i z niepokojem mnie obserwują.
Zestresowałem ich ,bo myśleli ,że coś mi się stało.
Szybko ich więc uspokoiłem, lecz nawet jak przycupnąłem w rowie, dalej obserwowali mnie niepewni.

Wreszcie:) dobiegamy do sklepu.
Znowu robimy mnóstwo hałasu i niemal mijamy sklep.
Ku mojej rozpaczy widzę chwilę zawahania na twarzach koleżanek i kolegów.
To była jednak chwila.

Już za moment wchodzimy z trąkami w ustach i .......demolujemy sklep.
A niech wiedzą ,ze BIEGACZ POTRAFI.
No dobra, zacznę jeszcze raz.
Już za moment wchodzimy z trąbkami w ustach i......kradniemy kilka piw.
No dobra ,żartowałem.
Już za moment wchodzimy z trąbkami w ustach i......wita nas uśmiechnięta pani, zapraszając jednocześnie na piwo.
Ciekawe skąd wiedziała czego chcemy.?!

Po dokonanym zakupie baliśmy się wyjść ze sklepu , bo czatował tam na nas jakiś nieustraszony fotoreporter .
Po chwili jednak daliśmy mu satysfakcję i zapozowaliśmy do zdjęcia ,przy ogłuszających dźwiękach trąbek.

Ok. 12 km naszym oczom ukazał się przepiękny widok.
Skałki,zieleń, piekne słońce.
Gaba zarządziła postój i poinformował nas co to takiego jest.
I teraz wstyd mi ale nie wiem ,czy dobrze powtórzę. To była chyba Brama Bolechowska?,.... Bolechowicka? ( a może Krakowska, bo tez Gaba tę nazwę wymienała).........?????
Zresztą nic nie widziałem ,bo jakieś skały mi wszystko zasłaniały.

Już mnie paluchy bolą od tego pisanio-stukania.
Dla zainteresowanych ciąg dalszy za chwilę :)


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


mamusiajakubaijasia (2009-06-16,13:37): Najfajniej było, kiedy Shadoke - nie zdając sobie zapewne sprawy z tego, jaką reakcję mogą jej słowa spowodować - powiedziała "Ja się was wstydzę i nie biegnę z wami". Piękne to było:) od tego momentu informowaliśmy już każdego człowieka na trasie "Ta pani jest z nami"; "Pani w różowej koszulce jest z nami" i ta totalna rezygnacja w oczach Iwony:).............Pięknie zrobiłeś, żeś ja wziął pod swoje skrzydła - tak to właśnie powinno między przyjaciółmi być. Nawet, jeżeli podopieczny wstydzi się za zachowanie swoich "opiekunów".
Dalija (2009-06-16,13:43): powiem, że grupa byla the best :)) a po Iwonce było widać, że nie chce znami biec hehe ale dziękuje za "biegowe szaleństwo"
Kedar Letre (2009-06-16,13:49): Oj działo sie ,działo. Teraz przypomniało mi sie jak przed tym najstromszym zbiegiem Kowal widząc dużą grupkę kibiców, policję i strażaków zarządził,że teraz zachowujemy się..... normalnie( jakbyśmy się wcześniej nienormalnie zachowywali:)))). Spojrzeliśmy się po sobie i......dalej dąć w trąby i wyczyniać swawole przeróżne włącznie z maltretowaniem( psychicznym) psa ,który wył prześlicznie na dźwięk trąbki( to fizycznie też) Uśmialiśmy się z niego nieźle.My w trąbkę, a on wyje tak przeuroczo. My spokój ,on patrzy.No to my znowu w trąbkę.Mam nadzieję ,że tego jacyś ludzie z Towarzystwa Ochrony Zawierząt nie przeczytają.
Marysieńka (2009-06-16,16:17): Rewelacja...!!!! Kertel..toż to wspaaniały materiał na artykuł:)))))
Jasiek (2009-06-16,19:58): Jak powstanie Twój Fan Club to ja się do niego zapisuję! :))) A może już powstał, a ja nie wiem?...
Kedar Letre (2009-06-18,14:19): Wiechu! Ja wiem co znaczy ten skrót. Pier......ty Kertel Pier....ty
Kedar Letre (2009-06-18,14:21): A ja do Twojego - Jasiek !







 Ostatnio zalogowani
platat
09:01
cezaro71
08:54
Wojciech
08:36
jaro109
08:14
Leno
07:57
bobparis
07:34
42.195
07:02
stanlej
03:48
Lektor443
03:40
plomyk20
02:21
Andrea
00:07
Yazomb
23:36
radosc
23:19
rogul
23:00
stawmar
22:39
jacek50
22:26
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |