Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [12]  PRZYJAC. [38]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
robsik
Pamiętnik internetowy
Goni±c za szczę¶ciem...

Robert Siwiec
Urodzony: 1974-01-28
Miejsce zamieszkania: Warszawa
202 / 230


2009-06-06

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Nieudana wyprawa rowerowa... (czytano: 145 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://robsik.bloog.pl



Ach, co za dzień! Wstałem tuż po 4:00. Tak, tak – wracam do swoich wycieczek długodystansowych tuż o ¶wicie. Łudziłem się przez jaki¶ czas, że jeszcze s± tacy, którzy pojeżdż± ze mn± o normalnej porze, ale jak pokazuje do¶wiadczenie pora nie ma większego znaczenia – znowu jestem skazany na samotne podróże.
Ale zasadniczo to chodziło o pewne postanowienie, bo zrealizować tak do końca moich zamiarów to się nie udało. Wyjechałem do¶ć leniwie, bo dopiero po 5:00, ale za to miałem już słoneczko nad głow±, a te zawsze mnie pozytywnie nastraja. Na uszy rzuciłem kolejn± porcję Radiowego Teatru Sensacji i tak jechałem w kierunku biura. Dzi¶ miało być trochę zawodowo, bo zapomniałem zasilacza z biura, więc był pretekst, aby przejechać się w stronę biura. Chciałem sprawdzić czas dotarcia biura jad±c spokojnym tempem. Dojechałem jednak tylko do mostu. Na kilometr przed nim ¶widruj±cy dĽwięk przedniej piasty zacz±ł się przebijać przez wzmocnione nagło¶nienie, które miałem na uszach. A jednak: rower domagał się pełnego przegl±du. Ponieważ ¶widrowanie się nasilało, to postanowiłem jednak zawrócić.
Słowem: tylko 18km a do biura musiałem pojechać samochodem. Straszna szkoda, choć moje samopoczucie spowodowane tak wczesn± pobudk± nie dało się niczym zakłócić. Takie wczesne wstawanie naprawdę cudnie wpływa na humor!

Gdy rodzina się już wyspała, zabrałem dzieciaki na włoczęgowanie po mie¶cie. Najpierw trzeba było zawieĽć rower do serwisu. Do przegl±du dojdzie zmiana łańcucha (koszty, koszty!). Potem pojechali¶my na Żoliborz po buciki do biegania dla mnie. Moje dotychczasowe obuwie się już zużyło i zdecydowanie domagało się młodszego rodzeństwa. Potem jeszcze jakie¶ sklepy meblowe, spożywcza i można było wracać do domu.
W domu żony jeszcze było – pojechała na chwilę do pracy! No cóż, pojęcie chwili u kobiet od dawna ma inny wymiar niż te okre¶lane przez układ SI. Przygotowałem więc jakie¶ jadło dla dzieci i zabrali¶my się do roboty: puzzle. Tak, tak. Tydzień temu zacz±łem z synem układać 1000-kę. Trzeba było poci±gn±ć trochę robotę – efekt był wspaniały! No i kilka godzin w plecy :)). Potem jeszcze poukładali¶my LEGO a potem… zrobiło się ciemno – tak szybko, że trudno mi było w to uwierzyć.

Rano jutro ma padać. Ale biegam nieodwołalnie…


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
zwojtys
20:07
dawid_str8
19:56
eldorox
19:56
entony52
19:46
Bartu¶
19:39
Wojciech
19:06
damwoj
18:58
mar_ek
18:16
darfik
17:42
waldekstepien@wp.pl
17:41
mieszek12a
17:40
Pawel63
17:30
benfika
17:30
gora1509
17:15
Admin
16:49
biegacz54
16:08
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |