2011-03-19
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Chwila zwątpienia (czytano: 922 razy)

Dopadła mnie dzisiaj.
Właściwie wszystko zaczęło się piątkowym późnym popołudniem gdy wróciłam z pracy z bólem płuc i ciężkim oddechem.
Jednym słowem mój stan ducha i bycia można było określić sformułowaniem: KWAŚNA BABA
Dobrze, że na ten dzień w planie nie było treningu.
Dzisiejszy dzień zapowiadał się mało optymistycznie.
Nadal bolały mnie nie płuca ale jak się okazało oskrzela a do tego dopadł mnie koszmarny kaszel.
Pojechać na trening czy zostać w domu?
Po konsultacji stwierdziłam, że jednak podejmę próbę zrobienia jednostek,które na dzisiaj były zaplanowane czyli
OWB 1 - 5 km + 10x1" BPG w tempie 4"40" kąt nachylenia 4,5 stopnia na przerwach 1" w tempie 6"00" + 3 km rozbiegania ( łącznie 12 km)
Czy miałam obawy? Pewnie.
Przed południem gryzło mnie to, że zmuszona będę do przymusowej przerwy a praca którą wykonałam pójdzie w diabły...
Na szczęście moje obawy okazały się w pełni nieuzasadnione.
Trening wykonałam przy okazji nieźle wentylując sobie przy tym płuca co jak się okazało było świetnym darmowym lekarstwem bez recepty:-)
Dzisiaj śmiało mogę powiedzieć. Pokonałam siebie!
------------------------------
Na zdjęciu z moim słoneczkiem :)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2011-03-20,14:30): Śliczne słoneczko.....i jak mniemam to ONO właśnie pierwsze skrzypce gra:))) KAJA (2011-03-20,17:55): Oczywiście, przecież nie może być inaczej :-)
|