2011-03-15
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Udowodnić sobie, że można więcej (czytano: 608 razy)

Czasami mam ochotę rzucić swoj± pracę w diabły bo ludzie s± niewdzięczni...
Szczerze powiedziawszy praca na rzecz osób zagrożonych wykluczeniem społecznym i zawodowym to bardzo ciężki kawałek chleba niedoceniany przez innych.
Dlatego też, moja praca zaczyna przypominać walkę Don Kichota z wiatrakami, a przy tym moi podopieczni nie szczędz± mi dużej dawki stresu i nerwów.
Odreagowanie? To podstawa!
Gdybym nie biegała pewnie już dawno wykończyłabym się psychicznie i nerwowo, a tak jestem silna i "ostra" gdy trzeba :)
Nigdy nie wmawiam sobie, że nie dam rady. Wiara w siebie to podstawa osi±gnięcia sukcesu zawodowego jak również w sporcie.
Zmęczona po cholernie ciężkim dniu pracy,
z jedn± kaw± na koncie.... w dodatku zimn±! pojechałam na trening.
Plan na dzi¶? Co tu dużo mówić. Ambitny
OWB1- 8 km tempo 5"0/km + BPG 7 km - tempo 4"40/km przy k±tach nachylenia od 0.8 - 4.8 stopnia.
Pierwsza cze¶ć treningu mija bardzo szybko w rytm energetycznej muzyki wyselekcjonowanej specjalnie na t± okazję.
Druga czę¶ć to zdecydowanie wyższa szkoła jazdy.
Do trzeciego kilometra trzymam się dzielnie. PóĽniej to już schody i walka z sam± sob±.
1,5 km przed końcem czuję, że zaczynaj± mi mdleć nogi, oddech staje się coraz szybszy i nierówny.
Dam radę! Przecież jak nie ja to kto?
Dzielnie biegnę dalej. Wy¶wietlacz bieżni pokazuje kolejne przebiegnięte metry by w ge¶cie triumfu na zakończenie wznie¶ć ręce ku górze.
Udało się. Pokonałam sam± siebie i chociaż zej¶cie z bieżni było już na bardzo miękkich nogach to nie poległam!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |