2012-09-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Sto kilometrów! (czytano: 501 razy)

STO. Dla wielu z Was to nie jest osi±gnięcie, ale dla mnie jest bardzo duże. Sto kilometrów w tydzień. Po raz drugi w "karierze" przekroczyłem setkę. A w 4 tygodnie w sumie 310km. Nie będę się bawił w fałszyw± skromno¶ć - zrobiłem naprawdę PORZˇDNˇ ROBOTĘ. 4 tygodnie po 5 treningów w tygodniu i tyle kilometrów, to jest porz±dna robota. I wiele, bardzo wiele się w moim organizmie pozmieniało w tym czasie mimo, że to przecież krótki okres. Najważniejsze, że układ ruchowy to wytrzymał.
Fakt, że zniosłem te 4 tygodnie tak dobrze moim zdaniem zawdzięczam temu, że plan był zróżnicowany. Tzn. wszystkie 4 tygodnie były takie same, poza tym, że kilometrów było na poszczególnych treningach trochę więcej, ale w obrębie tygodnia nie było dwóch takich samych treningów. Dwa akcenty, ale różne, dwa treningi wprowadzaj±ce, ale nie takie same plus jedno rozbieganie. Moim skromnym zdaniem to superważne, żeby nie wpa¶ć w monotonię. Nie zamulić się wolnymi kilometrami, ani nie przeci±żyć szybkimi. Mieszać, ale m±drze mieszać. Oczywi¶cie sam bym tak dobrze nie zamieszał - Mieszaczem Naczelnym jest naturalnie Tomek.
Teraz tydzień odpoczynkowy zakończony startem na dychę. Zapraszam wszystkich 16. wrze¶nia do Bydgoszczy, będzie sympatyczny, "koleżeński" bieg.
Jestem już na li¶cie startowej do Poznania. I chyba po raz pierwszy poczułem emocje zwi±zane z tym. Marzy się oczywi¶cie kolejna życiówka, ale każda kolejna jest przecież coraz trudniejsza. Faktem jest, że w porównaniu z zeszłym rokiem... nie ma porównania. Biegam sto razy więcej i sto razy lepiej. A w zeszłym roku życiówka była... Ale to maraton, tu jaki¶ drobny detal może zepsuć wszelkie plany więc póki co nic nie planuję. Ale jednak gdzie¶ w głowie siedzi fakt, że dotychczas w każdym ukończonym maratonie biłem życiówkę :D
Tydzień, w którym zrobiłem setkę, zakończył się niestety bardzo przykra rozmow± na temat mojego biegania i jego priorytetu w moim życiu, co odebrało mi sporo rado¶ci z owej stówy. Ale nie mogę rozmówcy niczego zarzucić, ani nieprawdy, ani zło¶liwo¶ci, ani nawet lekkiego naginania faktów. Wszystko co usłyszałem było do przysłowiowego bólu prawdziwe z tym, że tym razem "przysłowiowy" ból był cholernie prawdziwym bólem. Ale jedynym winnym takiej sytuacji jestem ja, więc cóż mogę powiedzieć. Sernik czekoladowy sobie upiekłem na pocieszenie, co oczywi¶cie natychmiast rozhulało moj± alergię. Wina i kara :D
Poza bieganiem jeszcze tańczę. Kocham taniec (towarzyski). A do tego ekipa się tam zebrała bardzo fajna i chyba już do¶ć mocno się ze sob± zżyli¶my, więc tym bardziej jest fajnie. Fotka więc taneczna będzie.
No więc cóż, zostały 34 dni i odliczanie trwa...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Tr (2012-09-10,23:15): Graty za to bieganie ale lepiej daj mi przepis na ten sernik czekoladowy. :)Znaczy się poproszę pięknie o przepis. :D Rufi (2012-09-10,23:20): Cicha woda :-) powodzenia :-) Woland (2012-09-11,00:03): Iza, nie mogę Ci dać przepisu, bo je¶li kiedy¶ postanowię Cię uwie¶ć, to będzie mój atut. A tak, to go stracę.
|