2014-02-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Road to Boston part 5 (czytano: 583 razy)

Nie zaliczę tego tygodnia to udanych. Musiałem odpuścić z powodu lekkiego przeziębienia i przed wszystkim z powodu bólu pasma biodorowo-piszczelowego czyli początku nawrotu kontuzji, która wykluczyła mnie z biegania na 3,5 miesiąca w 2013 roku :/
Początkowo wszystko szło zgodnie z planem. Trzymałem spory kilometraż i intensywność jednak w czwartek zrobiłem już tylko 8,5 km, by w piątek zupełnie odpuścić. Kontuzja ma związek z rotacją miednicy i bieganie po zaspach śnieżnych na pewno nie pomaga w trzymaniu prawidłowej sylwetki :/ Sobota i niedziela to tylko truchtanie z racji dużej ilości śniegu.
Tydzień miał też swoje dobre strony. Urodził mi się siostrzeniec, odwiedziłem rodzinny Toruń gdzie miałem okazje dwukrotnie pobiegać, poszedłem na najstarszy Festival Reggae w Polsce - Afryka, posłuchać trochę dobrej muzyki z Tarzim. apropo biegania w Toruniu. Miałem okazje biegać tam dwukrotnie i po raz pierwszy w historii nie udało mi się namówić nikogo na wspólny trening i sam musiałem realizować trening :( W piątek byłem również świadkiem super fajnego mitingu Pedros Cup w Bydgoszczy. Spora dawka emocji sportowych na żywo.
Niestety przerwałem passę 38 dni z rzędu :(
W związku z dużą ilością śniegu postanowiłem po poniedziałkowym treningu wykupić karnet na siłownie. Znajduje się ona tylko 500 m od mojego miejsca pracy więc nawet w czasie przerwy mogę wyskoczyć na 6 km przebieżkę. Mam tam saunę, basen, dobrze wyposażoną siłownię i co bardzo ważne, a może wydawać się małym szczegółem dostaje tam ręczniki na wejściu więc mam ze sobą tylko mały bagaż (buty, klapki i strój biegowy).
Tydzień 27.01 - 2.02.2014
Poniedziałek - OWB1 20,5 km (tętno - 124; tempo - 5:08)
Wtorek - 1 trening: OWB1 6 km; 2 trening: OWB1 10 km + SB 8x300/300m + OWB1 2,5 km + solanka i Vitargo
Środa - 1 trening: OWB1 6 km; 2 trening: OWB1 3 km + OWB2 10 km + OWB1 2 km
Czwartek - OWB1 8,5 km
Piątek - wolne
Sobota - OWB1 15 km
Niedziela - OWB1 15,5 km (tętno - 125; tempo - 5:16)
Suma: 103 km
Podsumowanie:
Wprowadziłem zasadę dwóch treningów dziennie by nieco zwiększyć kilometraż i mój organizm wysłał sygnał ostrzegawczy więc odpuściłem. Chwyciło mnie lekkie przeziębienie przez co koniec tygodnia nie jest zbyt okazały a kilometraż średni. Udało się na szczęście utrzymać passe kolejnego tygodnia z kilometrażem powyżej 100 km. Gdy robię dwa treningi dziennie to pierwszy biegam na bieżni we wspomnianym klubie i jest to zawsze dystans 6 km ok 12 w południe. Drugi trening ok. 18. Bieg ciągły z powodu dużej ilości śniegu biegałem na bieżni w klubie. Ciężko mi się biegało i gdy widziałem, że tętno zbliża się do wartości 170 uznałem, że nie ma sensu się katować i zakończyłem na 10 km (planowane 12 km). Mam nadzieję, że odpuszczenie końcówki tygodnia będzie miało pozytywny efekt wypoczęcia. Oby kontuzja nie wróciła.
Kolejny tydzień będzie próbą do kolejnego wejścia na spory kilometraż i dołączenia do treningu długiego wybiegania z elementami drugiego zakresu. Dużo do myślenia dała mi Małgorzata Sobańska, która powiedziała, że w przygotowaniach do Bostonu spory nacisk musze włożyć na siłę biegową. Zamierzam jej posłuchać bo biegała na tamtej trasie 2:26 :)
77 dni!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Fix-u (2014-02-03,18:53): Dobrze, że nadal jesteś w stanie biegać...mimo bólu. U mnie jak to się mówi...dobrze żarło i zdechło:-/ No ale grunt to pozytywne myślenie.
|