2012-08-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Kartka z biegowego dziennika... (czytano: 295 razy)

niedziela,12 sierpień - 12.1 km
Są takie dni w życiu kiedy wszystko cię denerwuje i wkurza.Łatwo wpadasz w huśtawkę nastrojów,a życie wydaje się szare i bezbarwne.Niejeden w takiej chwili dla ukojenia duszy sięga po mocniejszy trunek,by przy literku wódki utopić wszystkie smutki.Ale czy to cudowny lek na chandrę i wszelakie kłopoty?Dużo prościej jest założyć swoje ulubione biegówki i pognać przed siebie.Właśnie bieganie jako najprostsza forma ruchu oczyszcza nasze ciało i umysł i jest lekarstwem na wszelakie bolączki.Śmiem nawet twierdzić,że gdyby coraz więcej ludzi w ten sposób leczyło swoją duszę,to psychiatrzy byliby prawie bezrobotni.Podczas biegu mózg jest lepiej ukrwiony i przez to pobudzony do pozytywnego myślenia i postrzegania otaczającej nas rzeczywistości,a wydzielane endorfiny szczęścia dodatkowo ten proces pogłębiają.Czujemy się wtedy szczęśliwi i spełnieni,a problemy które dotąd na nas ciążyły wydają się nieporównywalnie mniejsze.Inaczej też podchodzimy do otaczającego nas świata.Jesteśmy bardziej tolerancyjni i przychylnie nastawieni.To wszystko właśnie dzięki naszemu biegowemu hobby...
W dzisiejszy niedzielny rześki poranek nastawiłem budzik dosyć wcześnie bo na 4:20 i jak to zwykle bywa po przebudzeniu musiałem przez 5 minut się przełamać by wstać na kolejny jogging.Zmieniłem nieco miejsce i trasę.Tym razem już nie Poznań,tylko okolice Dopiewa były celem mojej fizycznej aktywności.Zrobiłem 12 km pętlę Dopiewiec-Konarzewo-Dopiewo-Dopiewiec.Uwielbiam te wczesno ranne bieganie gdy wokół cisza i spokój i tylko ja na trasie przemierzający kolejne kilometry.Przed godziną 6-tą gdy już kończyłem jogging zza chmur wyszło słoneczko zwiastując pięknie zapowiadający się dzień.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |