Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [11]  PRZYJAC. [71]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Renia
Pamiętnik internetowy
Nie ma rzeczy niemożliwych...

Renata Szczepaniak
Urodzony: 1973-05-01
Miejsce zamieszkania: Oleśnica
100 / 145


2009-12-07

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Półmaraton Św. Mikołajów (czytano: 364 razy)

 

Nie było mnie długo, bo niewiele się działo. Bieganie szło kiepsko, choć ciągle do przodu:) Wreszcie dojrzałam do decyzji o starcie. Dystans półmaratonu napawał mnie lękiem, ale ciekawiło mnie, jak wygląda bieg Św. Mikołajów. Chciałam zobaczyć tę rzekę biegnących czerwonych czapek i być częścią tego przedsięwzięcia.

Wyjechaliśmy w sobotę o 13.00. Ja, Dorotka, Janek i Dyzio. Podróż upłynęła nam na rozmowach i żartach (niekoniecznie o bieganiu;) W biurze zameldowaliśmy się przed 18.00, a potem skierowaliśmy się do Fortu IV. Na miejscu spotkaliśmy się z zaprzyjaźnionymi biegaczami z Maratonów Polskich i samą jubilatką: Frangulą. Nie wiem dlaczego ubzdurałyśmy sobie z Dorotką, że będziemy mieć pokój 2-osobowy, bo na miejscu okazało się, że był 20-osobowy:))) Spało się kiedyś w schroniskach, damy radę i teraz:)

Później pojechaliśmy zobaczyć Toruń by night. Starówka prezentowała się okazale. Dobrze zachowane malownicze kamieniczki, urokliwe knajpki... Głód zapędził nas do naleśnikarnii "Manekin". Zrobiliśmy kilka zdjęć, zakupy i pognaliśmy z powrotem.

Po powrocie czekało nas zwiedzanie fortu przy świetle pochodni. Przewodnikiem był, pracujący tam, biegacz Maratonów. Ciekawie opowiadał o historii fortu i jego szczegółach technicznych. Trzeba przyznać, że zachował się w bardzo dobrym stanie. Zwiedzając Toruń, warto zobaczyć to miejsce.

Reszta wieczoru to spotkanie przy kominku. Kominka nie było, ale było ciepło jakby był:)

Następnego dnia obudziliśmy się wyspani (jedni bardziej, inni mniej;), czujni, zwarci i gotowi na wyzwania. Śniadanko, kawusia i rozterki, jak tu się ubrać (będzie padało, czy nie będzie?) Nie doczekaliśmy się słońca, ale każdy zaufał intuicji. I rzeczywiście w czasie biegu nie padało.

Zobaczyć barwny tłum św. Mikołajów - bezcenne. Parada wojskowej orkiestry dętej, gromki wystrzał Bractwa Kurkowego i... ruszyliśmy spod pomnika Mikołaja Kopernika. Rzeka dwóch tysięcy głów w czerwonych czapeczkach. Niesamowity widok!

Początkowo biegliśmy ulicami, potem wbiegliśmy do lasu. Narzuciłyśmy z Dorotką ostre tempo starając się dotrzymać kroku balonikom na 2 godziny, ale one ciągle nam umykały... Po siódmym kilometrze wiedziałam już, że to za szybko dla mnie. Zwolniłam i tym tempem dobiegłam już do końca. Na ostatnich kilometrach dopadał mnie jednak kryzys. "Kręcimy, kręcimy! Dubla nie bedzie!" No i kręciłam... Dokręciłam do końca, mosiężny dzwonek zawisł mi na szyi. Uczucie szczęścia, zmęczenie, jak po pierwszym półmaratonie.




Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


Marysieńka (2009-12-07,18:16): Reniu...a więc słusznie wydawało mi się, że mignęłaś mi przed obiektywem:)))
Dana M (2009-12-07,21:13): Wiesz jakie to piękne uczucie spotakać znajomych tak daleko od domu??? A 2h nie martw się. Będzie następnym razem!!
Kkasia (2009-12-08,11:31): gratulacje, szkoda, że się nie spotkałyśmy, może za rok..
kokrobite (2009-12-09,06:53): Fajnie, zazdroszczę. Ode mnie to niestety strasznie daleko.
dyzio1t (2009-12-12,22:54): Za rok musimy większymi siłami uderzyć na fort IV.DY.







 Ostatnio zalogowani
chris_cros
13:31
arco75
13:16
czewis3
13:02
wypar@interia.pl
12:57
mariuszkurlej1968@gmail.c
12:46
Stonechip
12:45
robertst1
12:32
gpnowak
12:28
1223
12:20
M@rlon
11:58
pawko90
11:56
biegacz54
11:55
cinekmal
11:41
szymon.kalinowski
11:12
lutek99
11:10
daNN
11:01
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |