2009-10-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Poznań Maraton. (czytano: 243 razy)

Kosmosu nie było, ale było tyz piknie.
Do Poznania przyjechali¶my w sobotę. Wyjechali¶my w słocie i przy porywistym wietrze, ale Wielkopolska przywitała nas spokojem i wieczorn± cisz±. Oby nie cisz± przed burz± - byli¶my pełni obaw. Następny dzień jednak rozwiał nasze w±tpliwo¶ci. Po mglistym poranku nast±pił dzionek chłodny, pochmurny, ale bez deszczu i silnego wiatru. Jednym słowem: idealny na "życiówki" i spełnianie marzeń.
Wraz z Krzy¶kiem (który tego dnia wyst±pił w roli pacemakera) oraz Dorotk± ustawili¶my się za balonikami na 4:30, ale apetyty mieli¶my na 4:25. Apetyty, jak to one, rosn± w miarę jedzenia, a my po udanym "występie" we Wrocławiu, uwierzyli¶my, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Pełni wigoru ruszyli¶my na trasę. Skupili¶my się na własnym organiĽmie, ale nie uszło naszej uwadze, że trasa w tym roku poprowadzona została ciekawymi ulicami, obok godnych zobaczenia zabytków Poznania. Nie dało się też nie słyszeć mocnego rocka, od którego aż mrowie przechodziło po plecach a serce biło mocniej (tego wła¶nie brakowało mi we Wrocławiu). Do półmetka trzymali¶my się ¶ci¶le rozpiski i wszystko szło zgodnie z planem. Schody zaczęły się po przekroczeniu półmetka. Dorotka pobiegła dalej zdodnie z założeniami, a ja zaczęłam opadać z sił. Nie od razu... Powoli ale nieuchronnie zbliżałam się do swoich rezerw. Na trzydziestym kilometrze wci±gnęłam żelka. Ożywiłam się nieco. Ruszyłam z animuszem (w moim odczuciu był to animusz, ale kibice mogli odebrać to inaczej;)
Na trzydziestym pi±tym popełniłam bł±d taktyczny (nie uczę się, niestety, na błędach): napiłam się zimnej wody (do tej pory piłam tylko własne izotoniki). Bolesna kolka trzymała mnie przez 3 km i kosztowała mnie utratę kilku minut. Wiedziałam już, że planu nie zrealizuję, ale nie poddałam się. Dowlokłam się do końca ostatkiem sił. Mogło być lepiej, ale nie narzekajmy. Poprawiłam życiówkę z Wrocławia o 3 minuty, nic mnie nie boli i jestem zdrowa.
W porównaniu z moim wynikiem z poznańskiego maratonu w roku ubiegłym poprawiłam czas o 40 minut.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Kkasia (2009-10-12,17:45): serdeczne gratulacje!! bo to chyba życióweczka? szkoda, że się nie spotkały¶my... mamusiajakubaijasia (2009-10-12,17:48): Oj, Reniu, Reniu...ale pogadać od serca to nie zd±żyły¶my...tradycyjnie - jak to w Poznaniu:) shadoke (2009-10-12,19:56): Gratuluję Reniu! Miło było zobaczyć Cię w akcji:) Foxik (2009-10-13,12:42): czas lepszy o 40 minut i Ty mówisz, że nie było kosmosu??? Gratulacje :) Hepatica (2009-10-13,15:03): Reniu, przyjmij równiez moje GRATULACJE!!!!. I nie wazne jak dużo, wazne, że za każdym razem idziesz do przodu i się poprawiasz!!!! kokrobite (2009-10-13,19:05): Reniu, bijesz kolejny raz, i to po krótkiej przerwie, życiówkę, i jeszcze wybrzydzasz?! :-) Jak możesz?! Jest się przecież z czego cieszyć :-) Jeste¶ wielka! :-) Marysieńka (2009-10-18,07:06): Reniu...gratuluję...i podzielam zdanie Wiesia:))) Dana M (2009-10-20,23:00): Reniu GRATULACJE!!! Sam maraton to wyzwanie a dwie życióweczki w tak krótkim czasie to............ WYCZYN!!
|