2009-06-23
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Marta. (czytano: 208 razy)

Całą Polskę obiegła wiadomość o tragicznym wypadku k/Oleśnicy w którym zginęło czworo młodych ludzi. Dzisiaj dowiedziałam się, że trzy nastolatki, które tej nocy wracały feralnym samochodem, to nasze absolwentki. Znałam wszystkie. Dwie z nich stały u progu dorosłości. Pamiętam je jako bardzo spokojne i miłe dziewczyny...
Najbardziej wstrząsnęła mną wiadomość o śmierci najmłodszej z nich, 16-letniej Marty. Z nią widziałam się jeszcze w piątek, na zakończeniu roku szkolnego. Wręczałam jej podziękowanie za godne reprezentowanie gimnazjum na zawodach sportowych. Była niespokojnym duchem. Lubiłam ją właśnie za ten "diabelski" charakterek.
Kiedy jesienią wygrałyśmy zawody w piłkę ręczną, to właśnie Marta była motorem napędowym całej drużyny. Walczyła, szarpała, podnosiła się z kolan i motywowała koleżanki do walki. Zwycięstwo dodało im skrzydeł. Wróciły z podniesionym czołem, gotowe zmierzyć się z całym światem. Podejmowały kolejne wyzwania i z wszystkich wychodziły zwycięsko. Ten rok był ich.
Marta brała też udział w zawodach biegowych. Brak talentu do biegania nadrabiała swoją walecznością, płacąc na mecie prawie omdleniem.
Pamiętam jedne zajęcia taneczne na lekcji wf-u. Improwizację wprowadziłam tylko w klasach III, bo wymagała pewnej dojrzałości. Dziewczęta miały udawać, że tańczą trzymając kulę. Muzyka zaczynała się wolno i stopniowo przybierała na mocy. Dziewczęta zaczynały chętnie, ale po jakimś czasie kończyły im się pomysły i rezygnowały. Pod koniec nagrania na parkiecie została już tylko Marta. Tańczyła z zamkniętymi oczami. Wpadła w trans. Kiedy muzyka zwiększyła tempo, Marta dopasowała swoją choreografię do muzyki. Było w tym tańcu tyle ekspresji, żywiołowości i inwencji, że wszyscy zamarli w osłupieniu. Chyba nikt na sali nie podejrzewał jej o taką wyobraźnię ruchową. Kiedy muzyka zamilkła, zapadła długa cisza, a potem całą aulę wypełniły gromkie brawa.
Potem miał miejsce w szkole incydent z udziałem Marty. Została dla przykładu surowo ukarana. Bardzo to przeżyła. Wymieniłyśmy kilka maili na NK. Chciałam, żeby wiedziała, że to nie koniec świata. Wtedy, dla niej, to był KONIEC ŚWIATA.
Od tamtej pory Marta zgasła. Przestała się uśmiechać, bawić. Przestała walczyć. Żal było patrzeć, jak ta osoba kochająca życie przestała się nim cieszyć, z dnia na dzień.
Doczekała się jednak końca roku. Myśl o zamknięciu tego rozdziału, znowu przywróciła jej uśmiech. Rozmawiałyśmy o planach na przyszłość. Wybierała się do szkoły wojskowej. Żartowałyśmy, że spotkamy się na Biegu Komandosa. Obiecała pokazać się w mundurze...
Zapytała, czy będę na balu trzecioklasistów. Potwierdziłam. Ucieszyła się.
Bal był w środę. Martę z trudem rozpoznałam. Miała czarną, atłasową suknię. Bardzo zmysłową, ale gustowną. W rozpuszczone, kruczoczarne włosy miała wpięty ogromny czerwony kwiat. Ten kwiat dodawał jej smaczku. Znowu śmiała się i bawiła jak kiedyś.
Dziewczęta z drużyny zamówiły dla mnie piosenkę "Noc z Renatą" i wyciągnęły mnie na parkiet. Marta przywitała mnie komplementem: "Świetnie pani wygląda". "Ty też" - odpowiedziałam zgodnie z prawdą "I ten kwiat..." Marta roześmiała się szczerze: "Każda wariatka ma na głowie kwiatka!".
Cały dzień mam w uszach ten serdeczny śmiech. I te słowa.
Taką Martę zapamiętam. Z kwiatem we włosach.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2009-06-23,22:19): "Uczmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"...:((((( Grażyna W. (2009-06-24,00:01): Kruchość życia :( shadoke (2009-06-24,07:41): To takie smutne, kiedy życie nie zdążyło rozwinąć skrzydeł, a już umarło... Brakuje słów! golon (2009-06-24,12:05): szkoda była taka młoda jeszcze , całe życie przed nią było
[*] Hepatica (2009-06-26,22:53): To jest właśnie tajemnica życia. Jedni dostają od niego wiele szans na naprawienie błędów inni znikają przy pierwszym, jeszcze inni stają się ofiarami przypadków. Nie ma na Ziemi takiego filozofa, który potrafi odpowiedzieć na pytanie dlaczego? Dobrze, że po ludzkich istnieniach pozostają wspomnienia i jeżeli są one radosne i miłe, to wiadomo, że to życie było potrzebne ... Kkasia (2009-06-28,22:59): wyobrażam sobie, jak Ci z tym ciężko... a rodziny tych dziewczyn... szkoda gadać...
|