Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [19]  PRZYJAC. [111]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Beauty&Beast
Pamiętnik internetowy
Lecę, bo chcę :)

Pawłowska-Pojawa Anna
Urodzony: 1976-05-06
Miejsce zamieszkania: Warszawa
187 / 228


2009-06-07

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Pudlo na Entre (czytano: 510 razy)

 

Wczoraj napisałam piękną długą notatke o IV Biegu Entre, ale wcieło ją zanim zdążyłam zapisac. Dziś pewnie nie będzie już ani tak długo, ani tak ładnie. Ale spróbuję. Bo biegowi Entre specjalna notka się nalezy.

Po pierwsze, Bieg Entre jest już chyba stalym punktem mojego wiosennego kalendarza. Nie byłam tylko na pierwszej edycji - bo wtedy jeszcze nie biegałam. W drugiej edycji - rozgrywanej na Mlocinach w strugach ulewnego deszczu - omal nie złamałam ważnej bariery w swoim biegowym życiu - przebieglam 10 km w 50:02 i uwierzyłam, ze mogę pobiec maraton. W trzeciej edycji co prawda pobiegłam słabo, ale w lejącym się tym razem z nieba żarze (bylo 25 stopni w cieniu, ale cien byl tylko na niewielkich kawalkach trasy), ale zajęłam piate miejsce w kategorii i załapałam się do grupy nagradzanych (w najliczniejszych kategoriach nagradzano pierwsze piec osób). I bieglam z elitarnym nr "7".

Dyrektorem IV Biegu Entre zostala DOM. To już samo przez się decydowało, ze w biegu trzeba wystartować :) Zapisalam się zaraz po otwarciu zgloszeń, zaplaciłam i już w kwietniu moglam się cieszyć supeerelitarnym numerem "1". Dlatego żadne inne plany biegowe i nie nie mogły spowodować, żeby nas na tym biegu zabrakło. Numerek "7" tym razem przypadł TZ-owi.

Wszystko bylo fajnie, ale po Silesia Maratonie moja forma spadała systematycznie, szczytem spadku (taki oksymoron mały) był ubiegły tydzien, kiedy to ruszałam sie jak mucha w smole i popelniałam dziecinne błędy. Tymczasem Tomek odebral pakiety startowe już tydzien temu i przy okazji przekazal mi inforację, że "mam sie postarać, bo nagrody w mojej kategorii będa dla 5 osób". W świetle moich ostatnich antyosiagnięć, trochę mnei to rozbawiło, ale postanowiłam powoli rozpocząc treningi (patrz poprzedni odcinek).

W sobotę tuż po 10 zaparkowalismy w pobliżu Parku Cytadela - bo w tym roku tu odbywal się bieg, kolejne odkryte przeze mnei biegowo miejsce w Warszawie - i...

Trasa IV Biegu Entre byla zapowiadana jako selektywna. Dla mnie byla przede wszystkim zagadką, bo na Cytadeli nigny nie byłam, jakoś brakowało okazji. Wiedziałam, że jest wzgórze. I to tyle. Przyjęłam do wiadomości, ze jest selektywna (była), zyciówek nie będzie (były, chociaż nei w moim wykonaniu) i będzie ciężko.

Z powodu braku jakiejkolwiek zweryfikowanej wiedzy na temat własnej formy, postanowilam się tym nie przejmowac i po prostu pobiec. Ewentualnie celujac w piatkę w kategorii. Sprawdziłam, ile mam rywalek (na liście - 23, ostatecznie bylo chyba 18) i kto zacz. Ustaliłam, z kim nie chciałabym przegrać i z kim na pewno nie wygram. Dlatego nie nastawiałam się na zaden wynik.

Już pierwszy kilometr pokazał, że założenie takie bylo ze wszech miar słuszne. Malownicza trasa prowadziła przez 500 m dnem wąwozu, a potem następował stromy podbieg na górną część wąwozu, ostry zakręt i gwaltowny zbieg. Nie ścigalam się, nie wydarłam przed siebie, ile fabryka dała. Trzymałam się pleców Agnieszki (biega trochę szybciej ode mnie) i Marzenki (też biega szybciej). Tym łatwiej mi to przyszlo, że obie były z innych kategorii wiekowych. Niestety, już na drugim kilometrze Agnieszka uciekła do przodu, zostałyśmy za nią z Marzenką. Na trzecim kilometrze nastąpił podbieg pod Bramę Straceń oraz.... schodki. Potem znowu zbieg, podbieg po trawie, trochę płasko i znowu gwałtowny zbieg. Biegnę za Marzenką.

Stojący gdzieś na poczatku 4. kilometra starszy pan komentuje na mój widok: "Siódma dama". Uśmiecham się. Poruszająca sie dzikim klusem spocona kobieta i "dama" - kontarst doskonały, ale określenie miłe. Ważniejsze jest jednak co innego - jeste siódma. A znając skład czołówki i wiedząc kto jest bezpośrednio przede mną, mogę wstąpenie zakladac dobre miejsce w kategorii. To teraz tylko nie dać się wyprzedzić. Uważnie slucham kroków za plecami, ale dobiegają do mnie sami faceci. Potem sie okazuje, że najwieksze rywalki, o których myslałam, ze są tuż za moimi plecami, zostały tym razem trochę z tylu.

Ale tego dowiem sie dopiero na mecie. Tymczasem biegnę. Drugie kółko. W polowie dobiegam do Marzenki, przez chwilę biegniemy ramię w ramię, ale nie mam siły, żeby ją wyprzedzić i pociagnać. Chowam sie za jej plecami. Jakiś kilometr (niecały) przed końcem drugiego kółka dubluje mnie/nas zwycięzca. Ależ pędzi. Kto to jest - pytamy siebie nawzajem. Krzysiek Bartkiewicz malo biega w Warszawie, nie jest rozpoznawalny w tej grupie kilkuset osób, gdzie prawie wszyscy się znają. Dopiero dwie minuty za nim przybiegnie Marcin Kufel. Ale Marcin mnei nie dubluje, slysze tylko, jak go zapowiadają.

Na trzecim kołku wyraźnie słyszę kogoś za plecami. Lekko ię oglądam. Facet. No dobra, niech biegnie. Ale trzyma sie za mną. W polowie kólka (Brama Stracen) mija mnie inny chłopak. Przez chwilę próbuje się za nim utrzymac, ale on chyab już finiszuje. Uciekłą mi też Marzenka - o jakieś 100-150 m. Deprymują mnie nieco kobiece sylwetki przede mną, ale szybko okazuje się, że... to ja zaczynam dublować.

Wpadam na ostatni kilometr. Na zbiegu DOM na jednym tchu krzyczy, że jestem siódma, mam 200 m prosto, skręt w prawo i 400 do mety. No to gnam z tej górki, że ledwo nadażam za nogami. Przy nawrocie Magda krzyczy, że jeszcze 400 do mety. Zawijam. Widze bramkę, biegnę. A Magda - żebym przyspieszyla. Oglądam się, ale widze tylko Elę, która dopiero zaczyna tzrecie kółko. Mimo to odruchowo wydłuzam krok, a przynajmniej tak mi sie wydaje...

Wpdam na metę. Prawie całe Byledobiec już tam jest. 47:09. To mój drugi...no, exaequo drugi, powiedzmy trzeci w tym sezonie najlepszy wynik na 10 km. Jestem siódma z kobiet, w silnej kategorii K-30 - trzecia. Uśmiecham się od ucha do ucha. Dobry, mocny, mądry bieg. I... jeszcze jakieś rezerwy były... Na płaskiej trasie może nawet życióweczka by wyszła.

A tak wyszło - podium :)

Zdjęcie - Robert Celiński, Byledobiec Anin. Na podium: I m - Beata Andres, II m - Aneta Ronek-Gliwa, III - Anna Pawłowska-Pojawa. Obok podium - IV m - Ula Ratuszynska i V m - Justyna Kowalczyk.

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


henioz (2009-06-07,20:40): Gratulacje. A wybory Miss Foto były?
Katzrayna (2009-06-11,14:09): gratulacje! :) jak ja bym chciała kiedyś na pudle stanąć... niestety, za szybko biegacie :)
jacdzi (2009-06-11,20:25): W Biegu Entre trzecia na pudle w Miss Foto znow pudlo i to najwyzsze. Taka juz ta "nasza" Ania.







 Ostatnio zalogowani
mariuszkurlej1968@gmail.c
08:30
Admin
08:15
Gmina_Ceków
08:14
jaro109
08:09
platat
08:05
martinn1980
07:19
Januszz
06:45
Bartuś
06:43
przemek300
06:33
42.195
06:25
grzedym
06:02
Piotr100
04:31
1999442
02:28
iwa
23:31
Ziuju
22:54
lukasz.tatys
21:59
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |