2009-05-30
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Sequel, czyli maratończyk sie nie poddaje, czyli powtórka... (czytano: 215 razy)

Nie biegam. To znaczy - nie trenuję. Za to na zawody i owszem, się wybieram. Dzisiaj też się wybrałam, mimo że jedeynym moim bieganiem w tygodniu były Kabaty. I co zrobiłam? Zamiast skorzystać z wiedzy, że jestem nieprzygotowana, zamiast jakie¶ wnioski wyci±gn±ć z wtorkowego startu, to ja....
Zrobiłam dokładnie to samo, co we wtorek. Czyli po kilkudziesięciu metrach przepychanai się za startem rozpędziłam się do prędko¶ci w okolicach 4:30 i tak zasuwałam pierwsze dwa kilometry. Na trzecim miałam już lekko dosyć, dociagnęłam do trzeciego, gdzie przy trasie stał Michał i krzyczał, że jestem trzecia z kobiet i mam t± drug± w zasięgu. Ha, ha, ha. W zasięgu. Chyba głosu. Zaczęłam zwalniać. Po czterech kilometrach uznałam, że nie bedę się wygłupiać i po pierwszej pętli (były dwie) zejdę z trasy. Nie ma sensu męczyć innych i siebie. Jak postanowiłam, tak i zamierzłam zrobić, więc ostatnie 500 m pierwszej pętli mogłam sobie spokojnei przej¶ć. Po 100 metrach spaceru minęły mnie dwie dziewczyny, po nastęnych 100 czy 200 - Malgosia, z któr± już siędawno nie ¶cigam (bo przegrywam).
I wtedy pomy¶lałam, że może jednak spróbuję biec. Ruszyłam truchcikiem. Kiedy przebiegałam przez linię półmetka,sędzia rzucil, że jestem czwarta z kobiet. No, to wiedziałam, że naci±ga rzeczywisto¶ć, bo co najmniej cztery kobiety były przede mn±, a własciwie - 5, bo wiedizałam, że jest też Beata, która nawet, jak biega słabo, to biega lepiej od całej reszty z nas. Ale to niewinne przeinaczenie dodało mi sił i spowodowalo, że w miarę dziarskim krokiem potupalam na drug± pętlę. Małgosi nie dogoniłam, ale poci±gnęłam znowu 3 km w miarę równo, na czwartym zwolniłam i nawet przeszłam do marszu, ale tylko na chwilę. Ta chwila jednak wystarczyła, żeby min±ł mnie mój osobisty małżonek.
Ostatni raz przegrałam z nim... ponad dwa lata temu na 5 km. Na dychę nie przegrałam nigdy. Dzisiaj był ten pierwszy raz ;-) Tomek dobiegł z życiówk± 47:53, ja - w 48:12. Byłam szósta z kobiet. Tylko dlaczego cztery z tych pięciu były w mojej kategorii...? Eh, trzeba się będzie napocić w obronie pucharku...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Isle del Force (2009-05-30,22:01): Zrób sobie jeszcze tydzień wolnego i zacznij znów biegać. Powinno pomóc. szpaq (2009-05-30,22:19): hehe... faceci gór±! :)
|