2009-01-19
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| "Na Bielany" (czytano: 197 razy)

„Oto jadziem na Bielany”
Jeszcze w duszy gra piosenka Jeremiego Stępowskiego „Na Bielany” a młodszym pewnie „Chomiczówka” Sidneya Polaka. Bieg Bielan i Chomiczówki to już historia. Ale właśnie to ostatnie słowo mocno wplotło się w minione wydarzenia. Tak się złożyło, że wyjazd na bieg mogłem powiązać z wycieczką do Muzeum Powstania Warszawskiego i na spektakl muzyczny „Upiór w operze” w teatrze Roma. No cóż nie zawsze jest taki szczęśliwy zbieg okoliczności i możliwości skorzystania z okazji socjalnego dofinansowania z zakładu pracy. Ale pomyślałem, że przy odrobienie dobrych chęci można powiązać wyjazd z wycieczką kulturalną i pozostać na bieg. Organizator zapewnił przecież bezpłatne miejsce noclegowe i wystarczyło tylko zaznaczyć taką wolę. Co prawda na sali gimnastycznej warunki są raczej spartańskie ale gdyby zaszła potrzeba ja lubię takie turystyczne eskapady i nie jest problem spakować plecak ze śpiworem i karimatą. Nie musiałem jednak z takiej możliwości korzystać, bo w pobliżu mieszkają moje studiujące dzieci, więc tym bardziej z klimatem Bielan mam emocjonalne powiązania i trudno by było, żeby ominąć również ten bieg. Wracając jednak do kilku słów historii to data przyjazdu do Warszawy zbiegła się z rocznicą jej wyzwolenia 17 stycznia 1945 roku. Trochę smutne to było wyzwolenie poprzedzone kilkumiesięcznym oczekiwaniem I Frontu Białoruskiego na linii lewobrzeżnej Wisły. Miasto wyludnione, morze gruzu i zgliszcz. Stalin od września 1944 roku celowo wstrzymał ofensywę Armii Czerwonej i I Armii Wojska Polskiego żeby Polacy w walczącej Warszawie doszczętnie się wykrwawili. Taka zagrywka polityczna doprowadziła do utraty życia tysięcy istnień ludzkich. Trudno opisywać o tym wszystkim. Czasami pamięcią należy się cofnąć by nie zatracić swojej tożsamości. Jako pocztowiec chciałbym wspomnieć, że w powstaniu walczyły kilkuletnie dzieci będąc po prostu listonoszami. Opłatą za przesyłki była np. książka lub broszura pozostawiona przy skrzynce na listy. Taka książka niejednokrotnie stanowiła jedyną rozrywkę dla rannych w lazaretach. Kilkunastoletnie dzieci walczyły już z bronią którą najczęściej była butelka z benzyną lub szybkie nogi wykorzystywane do celów rozpoznania terenu opanowanego przez wroga. Listy stanowią zapisek tamtych czasów i aż dziwne ile musieliśmy zapłacić by odzyskać część kolekcji listów napisanych przecież polską ręką a zagrabionych przez ówczesnego wroga. Wspomnieć należy, że gmach Muzeum Powstania Warszawskiego to obecnie fantastyczna ekspozycja pod względem architektonicznym, zgromadzonych zbiorów wraz z ich multimedialną oprawą. Kto nie był koniecznie powinien zobaczyć – niezależnie od wieku i zainteresowań. Każdy pewnie zobaczy lub usłyszy tam coś ciekawego. To również instytucja organizująca wiele ciekawych koncertów, imprez w tym jak słyszałem i „Bieg Powstania Warszawskiego” mający miejsce rokrocznie w sierpniu na terenie AWF na Bielanach. Trudno tu porównywać walkę w czasie biegu do heroizmu polskich bohaterów których dusza poprzez naszą skomplikowaną historię miała coś z romantyzmu i pozytywizmu połączonego z realną sytuacją. Takim bohaterem można by uznać np. kpt Raginisa który zginął nie poddając się hitlerowcom przy obronie bunkra nieopodal Wizny w m. Strękowa Góra. Warto zajechać w to miejsce jadąc po trasie z Łomży do Białegostoku nie tylko dla oddania hołdu ale i skorzystania z niebywałych walorów krajobrazowych. Sam przez tyle lat nie widziałem tego miejsca póki nie zainspirowali mnie do jego obejrzenia koledzy biegacze. A propos utytułowanych historycznie autorytetów to nie wszyscy byli z wszech miar kryształowi. Kształtowała to skomplikowana ówczesna sytuacja i ludzkie namiętności. Bo np. zarówno i Marszałek Józef Piłsudski, gen. Władysław Anders i kpt. Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszka” mieli jeden z podobnych osobistych epizodów życiowych jakim było porzucenie swoich pierwszych żon i życie z drugimi małżonkami. Wszyscy oni jednak byli bardzo bliscy sportom, chociażby hippice. Czy tez jak można było tolerować współobywateli żydowskiego pochodzenia gdy po 17 września 1939 roku po wkroczeniu na wschodnie tereny Polski Armii Czerwonej żydzi właśnie witali ich jak swoich wyzwolicieli i masowo denuncjowali dla agresora wszystkich polaków co skutkowało wywózkami na Sybir. Ale na dziś wystarczy tej trudnej ale jakże fascynującej historii. Zerkając jednak na rewers medalu za „IV Bieg Bielan” widać popiersie Józefa Piłsudskiego i pomnik skaczącej dziewczynki na tle budynku AFW oraz w oddali kościół kamedułów na Dewajtis. I tym akcentem zakonników z regułą milczenia chciałbym też zakończyć ten motyw historyczny, który jest wpleciony i w nasze życie. Warto by jednak wyciągnąć wnioski z szacownych ojców kamedułów którym reguła milczenia nie przeszkadzała w powiększaniu własnych dóbr poprzez budowę młynów, browarów, zakładów rzemieślniczych. Swego czasu przejawiali naprawdę wysoką kulturę gospodarczą i rozbudowali infrastrukturę przemysłową jak na tamte lata całkiem okazałą. Warto by zwrócić uwagę na takie inicjatywy w dobie globalnego kryzysu. W tym miejscu chciałbym podziękować organizatorom i sponsorom zawodów za stworzenie wspaniałej atmosfery, za dobrą organizację i ten piękny pamiątkowy medal z jakże wymownymi historycznymi akcentami o „Syrence” już nie wspomnę. Kondycja mi osobiście pozwalała tylko na ukończenie jednego biegu. Ale dla większości te biegi to była wspaniała impreza satysfakcjonująca nasze zainteresowania. Bo czas tak gonił, że starczyło tylko na serdeczny uścisk ręki z przyjaciółmi i sympatyczną pogawędkę w trakcie biegu z poznanym kolega z Kutna traktującym ten bieg jako swoistą rozgrzewkę przed 15 - ką. Na Bielany z pewnością pojadę jeszcze nie raz (bo studia dzieci jeszcze potrwają) ale z sympatią będę wracał w myślach do tej imprezy jako kolejne pozytywne doświadczenie czegoś miłego. Jak Bóg da przyjadę tu za rok nie tylko przy okazji ale docelowo – może na to 15 kę. Tymczasem motywacja do biegania jest, bo w perspektywie już 22 lutego I Łomżyński Bieg Zimowy. Czyli historycznie i geograficznie ujmując bieganie w miasteczku położonym na kresach północno wschodniego Mazowsza sięgającego obszarowo poprzez kurpiowszczyznę (Nowogród, Kolno) do Wizny a administracyjnie na kresach południowo zachodniej części województwa podlaskiego. Ale to już całkiem inna historia.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |