2008-12-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| W Teatrze Marzeń... (czytano: 113 razy)

Na ¶rodę czekałem z niecierpliwo¶ci± ponad cztery tygodnie. Jeszcze kiedy chodziłem do szkoły powstało w mojej głowie marzenie, żeby kiedykolwiek w życiu pojechać do Manchesteru na Old Trafford i zobaczyć na żywo Man United.
Cały rok starałem się kupić bilet ale to graniczyło niemal z cudem. No i cud się zdarzył. Pracuj±cy ze mn± fan Czerwonych Diabłów powiedział, że s± jakie¶ bilety w generalnej sprzedaży. Zadzwoniłem do klubu i od ręki kupiłem dwa bilety na... Ligę Mistrzów. To ci dopiero - dwa marzenia za jednym zamachem. Bilet bagatela 40 funtów, miejsca za bramk± - bezcenne.
W ¶rodę równo z dzwonkiem kończ±cym ostatni± lekcję wsiadłem do samochodu, zabrałem po drodze kolegę i rura do Manchesteru. Na miejscu, to znaczy pod stadionem byli¶my 2 godziny przed meczem a mimo to tłok był jak na Marszałkowskiej. Aparatu z ręki nie wypuszczałem, tu zdjęcie, tam zdjęcie, a jeszcze na stadion nie wszedłem. Sklep klubowy ogromny i kupić można tam wszystko od szlafroka zaczynaj±c a na złotych sygnetach i zegarkach za 3000 funtów kończ±c - MASAKRA!
Jeszcze tylko hot-dog 3 kategorii i wchodzimy. Najpierw do pokonania mieli¶my schody, mniej więcej 7 piętro, a potem już tylko widok zapieraj±cy dech w piersiach, przynajmniej mi. Wreszcie trafiłem do Teatru Marzeń - pomy¶lałem. Dalej już tylko ekstaza i jej szczyt, kiedy na żywo usłyszałem hymn Ligi Mistrzów... niesamowite uczucie. W bramce ManU Tomek Kuszczak, w ataku Aalborga Marek Saganowski, a więc pojedynek niespełnionych kadrowiczów. Wyszło na remis, chociaż Marek bramki nie strzelił, ale Tomek dwie wpu¶cił. Skończyło się 2-2 a ja do dzi¶ słyszę ¶piewy 74 000 kibiców i tysięcznej "grupki" Duńczyków. I wspominam bajeczne zagrania Rooney'a, Teveza, Giggsa i Scholsa...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |