Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [29]  PRZYJAC. [86]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
robaczek277
Pamiętnik internetowy
FunOfRun

Jacek Będkowski
Urodzony: --
Miejsce zamieszkania: Łowicz
132 / 197


2014-12-09

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
W oczekiwaniu na 10 półmaraton. (czytano: 789 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: funofrun.bloog.pl/id,345031447,title,W-oczekiwaniu-na-10-polmaraton,index.html

 

W oczekiwaniu na 10 półmaraton.

Jak ten czas szybko ucieka. Dopiero co zaczynałem biegać, a tu już zbliżam się do swojego 10-ego półmaratonu. Może się zdziwicie, dlaczego o tym pisze tym bardziej, że moje starty w ostatnim czasie to głównie biegi ultra. Zdecydowałem się napisać o tych specyficznych biegach, bo nie startuje na tym dystansie zbyt często. Dodatkowo ponad połowę z tych biegłow miałem przyjemność biec Łowiczu. Przez ostatnie kilka lat udawało mi się dość regularnie biegać w 2 – ów półmaratonach rocznie, z czego jeden zawsze był w Łowiczu. W tym roku tych półmaratonów było o połowę mniej. Udało mi się przebiec tylko jeden, tradycyjnie w Łowiczu.

Całe moje bieganie na poważnie rozpocząłem właśnie od półmaratonu. Właśnie w 2010 roku po kilku tygodniach trenowania wybierałem się w odwiedziny do Polski (mieszkałem w tym czasie w Brukseli) i dowiedziałem się, że w Łowiczu (tylko 6 km od mojego domu) jest organizowany bieg. O dziwo bieg organizowany był regularnie prawie od 30 lat, ale wiadomo jak to jest nie biegasz, to nie interesujesz się tak bardzo takimi rzeczami.

Muszę przyznać, że to wszystko jest prawdą, co mówią o tym pierwszym razie. Bieg był bolesny, ale za to piękny. Bardzo mi się spodobał. Postanowiłem więc, że zrobie wszystko aby startować w nim co roku. Po pierwsze taki lokalny partyiotyzm, a po drugie to był mój pierwszy raz. Tak też zrobiłem i do dziś (2014 rok) biegam w nim co roku.

Sam bieg był dla mnie bardzo ciężki. Nie wiedziałem jak biec, co robić itd. Można powiedzieć, że poszedłem na żywioł. Jak widać na poniższym zdjęciu jestem mocno zmęczony, choć to połowa trasy, ale dalej szczęśliwy. Do mety dotarłem cały i zdrowy w czasie 1:38:54. Oczywiście życiówka, bo był to pierwszy start. Myślę, że nie taka słaba.

Kolejny start w połówce miałem w 2010 roku. Nie był tak odległy od mojego debiutu w Łowiczu., bo już po 3 tygodniach wystartowałem w kolejnym biegu, tym razem w Brukseli. Myślałem, że już wszystko wiem, że nie może mnie nic zaskoczyć, a jednak się myliłem. Popełniłem oczywisty błąd, za który musiałem słono zapłacić. Na start kupiłem sobie nowe buciki firmy asics, a co najgorsze buty były dobrze dopasowane. Już wiecie co się stało !!! Cierpiałem od 15 km i tylko dziwnym zbiegiem okoliczności nie straciłem paznokci. Ta lekcja była bolesna, ale poprawiłem swój wynik prawie o minute. Zameldowałem się na mecie po 1:38:05 (nowa życiówka). Ciekawy jestem jakbym pobiegł w dobrze dobranych butach.

Tak jak wcześniej wspominałem od 2010 roku biegałem dwa półmaratony w ciągu roku. Tylko w 2014 roku przebiegłem jeden. Tak też zakończyłem półmaratońskie starty w 2010 roku.

Rok 2011 to już inna bajka. Swój pierwszy półmaraton pobiegłem dopiero w Łowiczu (18 września 2011 roku) i to nie za dobrze. Myślałem, że jestem dobrze przygotowany i zacząłem bieg dość mocnym tempem. Pierwsze 5 km w okolicach 20 min co, oczywiście zemściło się na mnie na końcu. Do mety dotarłem w 1:39:48. Nie ma życiówki, ale wynik też nie taki najgorszy, biorąc pod uwage fakt, że zacząłem za szybko jak na mnie. Drugi półmaraton pobiegłem już w ramach przygotowań do maratonu w Rzymie. Pare dni przed Bożym Narodzeniem (dokładnie 18 grudnia 2011 roku) w Holenderskim Spijkenisse przez moją pomyłkę pobiegłem półmaraton. Pomyliłem trasy. Byłem zapisany na maraton. Pierwsze 15 km biegłem w tempie maratońskim, natomiast jak się zorientowałem, że zbliżam się do mety przycisnąłem i dobiegłem do mety z nową życiówką 1:36:40. Wynik mnie nie zadowalał, bo miałem pobiec maraton, ale co tam dobre i to. Tak zakończył się 2011 rok w połówkach. Jak widać, co roku robiłem życiówkę. Rok
2012 to prawdziwy przełom, ponieważ oba półmaratony pobiegłem poniżej 1:30. To był dla mnie już inny wymiar. Na początek 1:28:48 w Skierniewicach (23 czerwca 2012 roku), a później 1:29:38 w Łowiczu (23 września 2012 roku). Tym razem bieg w Łowiczu wyszedł mi bardzo dobrze i byłem z siebie bardzo zadowolony. Nie zrobiłem życiówki, ale pobiegłem bardzo dobrze taktycznie, a co najważniejsze nie umierałem na mecie. Oj pięknie prezentował się rok 2012.

W kolejnym 2013 roku miałem dużo problemów zdrowotnych i dość długo nie mogłem dojść do dyspozycji która by mnie satysfakcjonowała. W sierpniu pojechaliśmy z Rembertów Team do Chmielatowa aby pobiec połówkę. Już na początku nie poszło mi za dobrze, bo tuż przed miastem dostałem 500 pln mandatu i 10 pkt karnych, co oznaczało dla mnie utratę prawa jazdy. Byłem nastawiony bojowo po tych zajściach, ale dyspozycja dnia pozwolił mi nabiegać 1:33:06. Trasa nie była łatwa, a i pogoda nie ułatwiała biegania. Czekałem na lepszy występ w Łowiczu (22 września 2013 roku). Tak też się stało. W stolicy moich półmaratonów pobiegłem dobrze z wynikiem 1:29:32. Jak widać poza 2011 rokiem poprawiałem się w Łowiczu. Kolejny raz zabrakło niewiele do życiówki, ale i tak byłem zadowolony.

Najlepsze zostawiłem na koniec. Cały 2014 pracowałem bardzo mocno i nie planowałem startów na dystansach mniejszych niż maraton, oczywiście poza Łowiczem. Zbieg okoliczności doprowadziłem do sytuacji, że 20 września 2014 roku startowałem w biegu w Pabianicach, gdzie miałem dać z siebie wszystko na dystansie 50 km (pokonałem te 50 km w czasie 3:27h, czyli średnie tempo 4:08 min/km), a drugiego dnia (21 września 2014 roku) miałem pobiec w Łowiczu rekraacyjnie półmaraton. Spodziewałem się zmęczenia, ciężkich nóg, dlatego postawiłem sobie realistyczny cel, aby dobiec w okolicach 1:40h, ale nie wolniej. Nic z tego nie wyszło. Zacząłem spokojnie, równym tempem, ale sporo szybciej niż zakładałem. Postanowiłem biec równo ile się da. Z czasem zamiast słabnąć przyspieszałem, co poskutkowało nową życiówką. Do mety dotarłem w 1:25:12 przecierając oczy ze zdumienia. No to już było bardzo szybko jak na mnie, mając na uwadze fakt, że niespełna 24 godziny wcześniej pobiegłem bardzo szybko 50 km. Byłem szczęśliwy nie tylko z wyniku, ale przede wszystkim z miejsca gdzie tego dokonałem. Teraz poprzeczka jest wysoko i muszę dobrze kombinować gdzie i kiedy pobiec ten 10 – ty półmaraton. Mam nadzieję, że nie będę czekał na ten start kilka lat choć oczekiwania są coraz większe.

Czy ten 10–ty półmaraton przyniesie kolejny przełom w moim bieganiu ? Czas wszystko wyjaśni. Co by się nie działo to w 2015 roku do Łowicza musze pojechać, czyli szansa będzie i to nie tak odległa.
Na zdjeciu zestawienie wyników.


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
jery
16:56
StaryCop
16:52
stanlej
16:33
chalupczok
16:29
seba1
16:20
biegacz54
16:18
ProjektMaratonEuropaplus
15:34
chris_cros
15:34
henrykchudy
15:32
eldorox
15:31
Piotr Czesław
15:17
Dana M
15:15
Citos
15:00
bekele17
15:00
malkon99
14:47
maur68
14:38
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |