Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [3]  PRZYJAC. [97]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
KAJA
Pamiętnik internetowy
Walcz, cierp i mijaj linię mety z poczuciem, że dałaś z siebie wszystko...

KAROLINA GIŻYŃSKA
Urodzony: 1981-03-13
Miejsce zamieszkania:
404 / 459


2010-09-29

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Berlin 2010 (czytano: 415 razy)

 

Kilka miesięcy temu gdy mąż oznajmił mi, że jedziemy do Berlina ma maraton, nic nie mówiłam tylko pomyślałam - zwariował. Ja? Maraton? Po cesarce? ...
Mijały kolejne miesiące a ja zamiast trenować dochodziłam do siebie po zabiegu i jak się wkrótce okazało kontuzjach. Jednym słowem przerwa w bieganiu dała się we znaki.
Tym bardziej teraz sam pomysł startu w maratonie wydawał mi się co najmniej kosmiczną odyseją.

Cel na Berlin? Jeżeli w ogóle można go mieć to wyznaczam sobie jeden, jedyny: ukończyć w dobrym zdrowiu. Tym samym mój cel staje się na kolejne dni, tygodnie i miesiące moją mantrą, którą powtarzam sobie przy wyjściu na każdy trening.

Wprawdzie kilometrów nie mam wielu w nogach, ale za to ambicji i determinacji mi nie brakuje. Nie mam zamiaru zejść z trasy i tym samym popsuć sobie moich " maratońskich statystyk". Już z różnych opresji podczas biegu wychodziłam cało więc i tym razem powinnam dać sobie radę.

Ułańskiej fantazji mi nie brakuje. Jednak w moim podejściu coś się zmienia. Nie mam poczucia, że zmagam się z walką o kolejną życiówkę, nie stresuje mnie sam start, mam duży respekt do samego dystansu. Boję się? Jeżeli nawet to starannie to ukrywam przed samą sobą. Wówczas myślę: zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie.

Podróż do Berlina mija zaskakująco szybko. Tuż za granicą na horyzoncie malują się deszczowe chmury, co nie wróży nic dobrego w szczególności w perspektywie niedzielnego startu. Niestety. Nasze obawy się sprawdzają i kolejny poranek wita nas deszczem.

W miasteczku maratońskim wszystko przebiega sprawnie i bardzo szybko. Otuleni w zielone kamizelki adidasa możemy liczyć na cień ochrony przed deszczem przynajmniej do godziny 9.00
Nadchodzi kulminacyjny moment. Kolorowa rzeka biegaczy wylewa się na ulice Berlina i tak będzie "przepływała" przez najbliższe kilka godzin.

Pierwsze kilometry biegnę bardzo spokojnie. Bo jak inaczej można biec w tak gęstym tłumie? Pomimo opadów deszczu, wewnętrznie czuję, że to ten idealny dzień na bieganie. Teraz myślę tylko o jednym: nie dać się ponieść.
Wyznaczam kolejne granice biegu od kilometra do kilometra w równym niezachwianym tempie. Tylko w ten sposób jestem w stanie to ogarnąć.
Około 15 km orientuje się, że biegnę równo na życiówkę. Chwila nieuwagi i w głowie świta myśl. Hmmm. Nowy PB? To byłoby coś. Rozsadek jednak bierze górę i już za chwilę karcę siebie za tego typu wizje. Przecież nie raz się sparzyłam snując świetlane wizje.

Do 35 kilometra wszystko przebiega idealnie. Później coś zaczyna się psuć. Czuję zmęczenie, spadek energetyczny a do tego wszystkiego strasznie zaczynają mnie boleć nogi. Kolejnych 7,195 m wydaje mi się niekończącą się historią, z której wcale mogę nie wyjść zwycięsko. Każdy kilometr zaczyna się wydłużać. Spada prędkość, o której utrzymanie zaczynam walczyć z całych sił.

Gdzie ta pieprzona meta? Nie dam już rady. Poddaje się. Nie, tylko nie teraz.... Tysiąc myśli pędzi nagle w moim umyśle jak na autostradzie.

Zmęczenie narasta i narasta. Wkrótce też ukazuje się wielka tablica z informacją " 40 km" . Teraz już tylko pozostaje walką z samą sobą. Udaje mi się wykrzesać jeszcze co nieco ze zmęczonego organizmu i geście triumfu wbiegam na metę unosząc ręce wysoko w górę.

Udało się. Jest nowy PB 3:27:24 co dla wszystkich staje się olbrzymim zaskoczeniem, tym większym że udało się tego dokonać w 7 miesięcy od porodu.

Teraz jestem już pewna. Marzenia się spełniają, wystarczy tylko w to uwierzyć.

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


golon (2010-09-29,21:25): wielkie gratki wyniku ! gratki nowej życiówki :) super !
Marysieńka (2010-09-29,21:25): Kaja....WIELKIE, WIELKIE GRATKI:))))
Aga Es (2010-09-29,21:34): Gratuluję nowej życiówki! Super!
KAJA (2010-09-29,21:39): Dziękuję Wam bardzo:)
Przemek_G (2010-10-03,21:10): za rok będzie 3:15!
KAJA (2010-10-03,21:17): Na pewno jest to jednym z kolejnych celów do osiągnięcia w następnym roku:)







 Ostatnio zalogowani
rys-tas
12:03
zwojtys
11:54
zeton
11:53
kostekmar
11:51
Anja
11:47
kubawsw
11:45
biegacz54
11:30
marcin.dresnok
11:29
Stonechip
11:25
PRE
11:24
Andrzej5335
11:18
poltergeist
11:04
Leno
10:50
mc42
10:47
kryz
10:47
jaro kociewie
10:35
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |