Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [57]  PRZYJAC. [5]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
FiKa
Pamiętnik internetowy
Rusz się...

K. Fi
Urodzony: -------
Miejsce zamieszkania:
4 / 16


2009-01-30

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Paradoksy (czytano: 661 razy)



Coś dziwnego jest w tym bieganiu...
Nawet dla takiego "wolnego biegacza" jak ja, bieganie jeśli się nim choćby bawić, cieszy i poprawia samopoczucie. Z drugiej strony, jako zupełny amator, co raz doświadczam braku motywacji, zniechęcenia, drobnych kontuzji, które wybijają z rytmu i po dłuższej przerwie dochodzę do wniosku "ależ to bieganie nudne".
Ranek, zeszłej soboty - podczas spaceru z żoną i synkiem tak właśnie sobie pomyślałem, gdy zobaczyłem dwóch biegających panów w kółko po pętli na parkingu służewieckich wyścigów konnych. A już w niedzielę ruszyło mnie - sam wyciągnąłem buty i poleciałem "kontrolne" kółeczko. No i znów trybik zaskoczył. Najpierw pomyślałem o niezobowiązującym joggingu w wolnym czasie, a teraz kombinuję aby podciągnąć formę na półmaraton a potem... Marzy mi się NY marathon, a jest cień szansy, że jesienią polecimy do teścia do NY.
Miało być o paradoksach, więc już piszę dalej - dziś pogoda raczej nie zachęcająca do wyjścia z domu, nie za ciepło, wilgotno i z nieba leci, ni to mrzawka, ni śnieżek, a okazuje się, że były to właśnie świetne warunki ku przebieżce. Nie chlapie nic spod kół jak to jest z rowerkiem, sprzęt się nie uwala w błocie, a te człapnięcia w kałużę to nawet przyjemne...
Kwintesencją paradoksu biegania jednak był komentarz rzucony na widok mojej skromnej osoby w tunelu pod ul. Puławską przez młodzieńca, spośród grupki rówieśników: "zawsze chciałem tak biegać, ale mi się nie chciało". Właśnie tak! - pomyślałem, przecież bieganie od dawna mnie pociągało (podobnie motocykle, rowery i może jeszcze coś), ale jakoś się "nie chciało". Co ciekawe nawet jak się już trochę pobiega i posmakuje tej przyjemności, to zawsze znajdą się obiektywne lub subiektywne przeszkody i zręczne wymówki, aby poprostu się lenić i nie zorganizować tych 30 minut w ciągu dnia/wieczoru aby się "przelecieć". A to na prawdę najmniej wymagająca forma ruchu...
Tyle mędrkowania, zobaczymy na ile starczy mi zapału i samodyscypliny oraz dobrej organizacji w tym sezonie. Poziom mój - zupełnie nie sportowy - nie napawa nadzieją na wyniki, jednak sam udział i osiągnięcie mety w paru imprezach będzie sukcesem, więc na razie czekają mnie dwa miesiące pracy na udział w Półmaratonie Warszawskim. A dalej zobaczymy... Byle znów nie kopnąć w fotel - jak dzień przed Biegiem Niepodległości 2008, w którym tak chciałem startować.

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Piotr100
13:33
VaderSWDN
13:31
drago
13:30
Henryk W.
13:22
milosz2007
13:22
Pawel63
12:36
JACEK W.
12:28
Tyberiusz
12:18
stanlej
12:06
jarecki112
12:06
ronan51
11:56
BOP55
11:07
rogul
10:52
michu77
10:44
biegacz54
10:28
Wojciech
10:14
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |