Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [21]  PRZYJAC. [21]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Viper
Pamiętnik internetowy
TRIATHLON to co lubię !!!

Wojtek Przygoda
Urodzony: 1971-03-25
Miejsce zamieszkania: Rzeszów / Tarnów
162 / 165


2014-11-01

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Relacja z II Maratonu Rzeszowskiego (czytano: 1328 razy)

 

Start odbył się w niedzielę o godzinie 9:30. Nie ukrywam, że po ostatnim szaleństwie na TATRAMAN-ie odpu¶ciłem nieco treningi tz. zmniejszyłem nieco jednostki i czas treningu, więc wybiegania za bardzo nie było. Pogoda jak nigdy cały tydzień pochmurno i zimno, a w niedzielę SŁONECZKO i CIEPEŁKO ! Dzień wcze¶niej rano miałem małe wybiegano tak na 12-14 km, lajtowo bez obci±żeń itp. Na start pojechałem sam, dziewczyny smacznie jeszcze spały. Zaparkowałem mojego bolida i ruszyłem lekkim truchcikiem w kierunku Galerii gdzie usytuowany był start i meta. Na miejscu zaraz spotkałem Romka który już rozgrzewał się do startu. Syn Romka miał pełnić funkcję fotoreportera naszego, za co wielkie dzięki. Powietrze było rze¶kie, jeszcze nie grzało ale słoneczko już ładnie ¶wieciło. Rozgrzewkę mieli¶my w namiocie przy muzyce i jaka¶ ładna dziewczyna prowadziła fitness. Kilka wygibasów w rytm muzyki i człowiek już się trochę zasapał :-) A gdzie dopiero 42 km !!! No ale powiedziało się Aaa to trzeba i Bee. Na starcie było nieco ponad 500 ¶miałków, kiedy¶ to była imponuj±ca ilo¶ć, dzi¶… to garstka w porównaniu do gigantów Kraków, Poznań czy Warszawa. Ale to nic, ważne, że w końcu i Rzeszów zaczyna co¶ robić w tym kierunku.
Ruszyli¶my wszyscy delikatnie, ja razem z Romkiem, równo. Bez ci¶nienia tak jak przystało na długodystansowca :-) Słoneczko ładnie zaczęło ¶wiecić, a wkrótce i grzać. Biegli¶my rozmawiaj±c o mijaj±cym sezonie itp. Postanowiłem pierwsze kółko zrobić w tempie Romka, a potem zobaczymy. Plan był prosty – przebiec cały dystans i tyle. Postoje miałem tylko w punktach wolontariuszy gdzie szybko dostarczałem paliwa i wody i nawet na pierwszym okr±żeniu było Izo ale się skończyło… :-( 1/2 biegu kończę z czasem 2:04 a jest to ta lżejsza połówka. Ruszamy na drug± rundkę… Słoneczko już nieĽle daje, ciepełko też bije po gębie, ale czuję, że dam radę. Patrzę tylko za kolejnymi punktami z wod± i czekolad±. Gdzie¶ na 27 km Romek przyspiesza, choć raczej to ja zwalniam. Czuję już nogi i zmęczenie, ale… walczę. Jeszcze jeden zakręt, jeszcze jeden podbieg i ostatni postój gdzie¶ na 35 km. Już jestem nieĽle zmachany, ale ruszam w ostatni± trasę do Żwirowni (tam zawsze w lecie pływam :-) ) Nad jeziorem już tylko walczę ze sob±, zawracam za jeziorem i… ostatni łyk wody z bidonu i ostatnie 3 km do mety niestety na zmianę bieg i marsz. Po prostu walczę z bólem nóg, pleców i ogólnym wycieńczeniem. Na metę wpadam z czasem 4:35 my¶lę, że nieĽle. Na mecie witaj± mnie moje dziewczyny Żonka, Ola i Maja. Plan Prawie zrobiony zabrakło 3 km ale i tak wynik dobry… jak dla mnie i oczywi¶cie życiówka poprawiona o 43 minuty !


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


henioz (2014-12-06,19:02): Nooo Gratulacje.







 Ostatnio zalogowani
soniksoniks
23:43
uro69
23:17
Lucas
23:07
batoni
23:00
ProjektMaratonEuropaplus
22:57
logan123
22:40
janusz9876543213
21:46
Darasek
21:37
Raffaello conti
21:16
witul60
21:15
przemek300
21:08
seba1
20:58
tomasso023
20:55
euzebiusz19
20:53
romelos
20:51
Ty-Krys
20:35
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |