2015-09-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 38 Bieg Lechitów.18 Mistrzostwa Polski Lekarzy w Półmaratonie. (czytano: 392 razy)

Tym razem jadę zupełnie sam.Jestem w GnieĽnie w przeddzień biegu i sprowadzaj± mnie tutaj jak zwykle Mistrzostwa Polski Lekarzy.
Wieczorem spotykam się w biurze zawodów z koleg± z Gniezna poznanym tu 3 lata temu , gdy byłem tu pierwszy raz.
Biega co prawda znacznie szybciej ode mnie,ale w zeszłym roku jako¶ był niezbyt dysponowany i przegrał ,a w tym roku będzie balonikiem na 1:35,więc też przegra :).Omówili¶my przy piwie zagadnienia biegowe i grzecznie poszli¶my spać.
Prognoza pogody była niekorzystna -zbytciepło.
Rano,obudziłem się o 7:00,przyjemny chłód i totalnie pochmurno,tak było jeszcze gdy dowieĽli nas do Dziekanowic na miejsce startu w skansenie Pierwszych Piastów.
Start godzina 11:00 -pełne słońce i silny wiatr ze wschodu czyli jak przed rokiem będzie wiał przeważnie w twarz zawodnikom.
Sam bieg będzie przedstawiał się dla mnie mało emocjonuj±co.Mój najgroĽniejszy rywal z którym toczyłem od 3 lat boje przerzucił się na ultramaratony, a reszta rywali, których dokładnie prze¶wietliłem na li¶cie startowej nie stanowiła żadnego zagrożenia- wystarczyło tylko pobiec jak zwykle.
Miałem biec optymistycznie w tempie 4:20, aby uzyskać now± życiówkę ,ale czułem, że w tych warunkach to mało realne.
Pocz±tek jak zwykle za szybki.Baloniki na 1:30 dogoniły mnie na 4 km,potem biegłem chwilę z nimi i pozwoliłem zostawić się coraz dalej za nimi.
Biegłem potem z młodym chłopakiem,rozmawiali¶my chwilę dogaduj±c się ,że chodzi nam o podobny czas, ale on najpierw wypu¶cił się do przodu,a po kilku kilometrach dogoniłem go - był już nieżle zajechany i życzył mi powodzenia na trasie (dobiegł na metę 2,5 min. za mn±).
Na 11 km miałem kryzys, jakie¶ objawy prodromalne kolki w±trobowej,ale po zwolnieniu tempa doszedłem szybko do siebie i z nowymi siłami pospieszyłem do przodu.
Tym razem to ja wyprzedzałem zawodników na trasie (miłe uczucie),upatrywałem wci±ż nowe ofiary do połknięcia.
4 punkty z wod± na trasie zapewniały wystarczaj±cy komfort biegu.
Widok katedry na trasie jak zwykle uskrzydlał,choć oznaczało to jeszcze 7 km.
Bardzo odpowiada mi ostatni odcinek tej trasy,gdy dobiegnie się już do katedry to dalej po kostce brukowej ostry długi finisz z górki aż prawie do samej mety.Po drodze na ostatnich kilkuset metrach tłum kibiców zagrzewaj±cy do końcowego wysiłku.
Meta na ł±ce przed katedr±.Czas 1:33:05,wprawdzie bez życiówki,ale satysfakcja ,że po raz pierwszy zameldowałem się tutaj w pierwszej setce, 6 w mojej kategorii.
W hotelu niestety pozwolili być tylko o godzinę dłużej,więc szybki prysznic i powrót na jadło i dekoracje.
W¶ród lekarzy 8 miejsce w open i plecak w nagrodę.
Obroniłem również tytuł z przed roku - I miejsce w M50 .
W poci±gu,gdy wrzuciłem bagaż na górę i usiadłem na miejsce zaskoczony zobaczyłem młodego,rozpromienionego mężczyznę z medalem na szyi (wiedziałem ,że nie poczytam już gazety).
Spytał jak poszło.Odpowiedziałem,że dobrze.
-Ale które miejsce ?-zapytał.
-83-u¶miech spełzł mu nieco z twarzy.
-a ty?- zapytałem.
-543 - miło rozmawiało się nam do samego Poznania.
W domu sprawdziłem,że pobiegłem lepiej niż w zeszłym roku równo o 3 min.
Ale przed rokiem był skwar i jeszcze silniejszy wiatr.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu loniuwielki (2015-09-16,23:58): Przy odpowiednich warunkach pogodowych i trasie ...1:30 jestdo zlamania;-) Teraz juz idzie jesien wielkimi krokami
|