2010-08-08
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Słupecki duathlon (czytano: 361 razy)

Był sobie bieg. Była i ¶ciana deszczu. Była walka. Ot bieg w Słupcy. Hometown Marka. Taka większa "wioska" ;P
Bieg który był ale mogło go nie być, bo ulewa chciała nas zatrzymać w Poznaniu. Wyrwali¶my się. Na miejscu "ej no, miało być chłodno i padać miało". Był 2km start honorowy... na rozgrzewkę. Po nim ostro do przodu. No tak... miała być rekreacja. Ale jako¶ tak swoim tempem biegnie się lepiej. Nogi ciężkie i niedogrzane plus duchota pozwoliły na cztery z dwudziestoma sekundami. Od "czwórki" już wiedzieli¶my że przyjdzie zmierzyć się z ulew±, której centrum szło prosto na nas. Buty szybko stały się biegaj±cymi basenami. Potem rozwi±zało się sznurowadło. Zawi±załem. Km do mety a tu znowu lataj±ce sznurowadło. Pierdziele najwyżej zalicze glebę. Żadna kałuża nie była mi straszna i tak wszystko było wod±;) Fajnie było bezkarnie biegać po wodzie a po biegu na bosaka taplać stopy w kałużach ;D
Teraz statystyki: Pierwsze 5km 21:30. Drugie 5km 20:30. Meta 42:00.
Wpisuj±c wynik w excela w listę startów i treningów pytanie jak to jest: nie trenuję a wyniki cały czas na tym samym poziomie?
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu michu77 (2010-08-08,20:50): Faktycznie! Dosyć mokro było ;) Marass (2010-08-11,18:25): Mogłe¶ nie pisać, że miałbym pudło w kategorii Słupczan. Głupio mi się zrobiło. Gdybym wiedział, pobiegłbym i bez przygotowania. ;)
|