2008-12-09
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Jednak wstać (czytano: 93 razy)

Pracowity poranek - musiałem zd±żyć odwieĽć na autobus paczki pełne prezentów dla polskich dzieci na Ukrainie - czyli byłem takim ¶wieckim Mikołajem. Ale żeby się to udało, musiałem wstać o okre¶lonej godzinie i jeszcze najlepiej potrenować rano... To już nie było takie proste. Wstałem 35 minut póĽniej. Trening spokojny - 11 km pierwszego zakresu oraz trochę skipów. Wracam do formy - to oczywiste - powoli, ale od zeszłej ¶rody, kiedy robiłem taki prawdziwy I zakres po raz pierwszy w tym sezonie minęło dopiero 5 dni, a ja już mogę biegać o 8 sekund na km szybciej i mie¶cić się ze ¶rednim HR poniżej 145 (dokładnie 142 wyszło). Widzę i czuję, że to co robię ma sens - a to chyba najlepszy motywator.
Na treningu nie mogłem się spieszyć, więc musiałem spieszyć się po - szybkie rozci±ganie, poranna toaleta, ¶niadanie czyli płatki z mlekiem (od jutra testuję ma¶lankę truskawkow±). Nie zdołałem nawet wypić kawy. Nie pamiętam już kiedy ostatnio wychodziłem z domu bez kawy. Na dworcu byłem o czasie i paczki z prezentami pojechały do dzieci, a ja mogłem pojechać po piękny prezent dla siebie (od siebie) - Cambridge International Dictionary of English znalexiony na allegro w bardzo przystępnej cenie. Piękny. Dawno juz chciałem mieć ten słownik. Dzięki niemu (i li¶cie mailingowej Quote of the Day z Runner's World) poznałem już dzi¶ pierwsze nowe słówko: GUST - a sudden brief period of strong wind. Potem odwiedziłem babcię, pojechałem z żon± zrobić zakupy, a teraz czas wzi±ć się do pracy.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |