Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [48]  PRZYJAC. [172]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
raFAUL!
Pamiętnik internetowy
poalkoholowe bełkotliwe mądrości

Rafał Kowalczyk
Urodzony: 1978-01-26
Miejsce zamieszkania: Wrocław
146 / 217


2011-09-28

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
bez (czytano: 467 razy)



Małe święto.
Dziś mija mój tysięczny dzień bez papierosa! Mógłbym napisać, że to trzy lata bez kwartału, ale brzmi to jakoś gorzej. Mniej imponująco. A 1000 to taka DUŻA i ładna liczba. A jeśli do tego dodamy 17 dni bez alkoholu, to nagle z małego święta robi się spore Święto. Ponieważ ostatnio – wyliczając publicznie te wszystkie kupione przez mła, w niespełna półtora roku, buty biegowe - przyznałem się, jaki ze mnie rozrzutny burżuj, to dla zatarcia tego złego wrażenia, zrobiłem przed chwilą niewielkie szacunkowe obliczenia. I wyglądają one tak: przez te kilka lat, będąc w pełnej solidarności z nałogiem, zwykłem palić nie mniej niż paczkę fajek dziennie. W okresie wzmożonej pracy, w trybie rozrywkowym i „przed-telewizorowym” NIECO więcej. Jednak tak dla uproszczenia, potraktujmy liczbę 1000 stawką 10zł. Wyjdzie dokładnie 10 000zł., choć wiadomo, że co najmniej 2000-3000zł. czają się tuż obok w postaci tego okresu „wzmożono-rozrywkowego”. A ostatnie trzy tygodnie to dodatkowy zysk 300-350zł. - w niewypitych piwach, winach i miodzie pitnym, który w chłodne wieczory dosłownie uwielbiam. Wracając do butów, to stwierdzam, przeglądając dzienniczek, że „pożarły” ledwie – może to nienajlepsze słowo, wykreślmy – że pożarły prawie 3000zł. A czymże jest te 3000 w obliczu 10300 (z drobną cyferką w pamięci)? Myślę, że i tak jestem lekko do przodu.

W ramach hucznych obchodów Święta - nazwijmy je świętem Bez - poszedłem na specjalny, a nawet specjalnie zmodyfikowany trening*. Po kilkukilometrowej rozgrzewce, zrobiłem 3x2km w tempie 4:05/km, przerwa 1km; potem w ramach czwartej dwukilometrówki, po pokonaniu pierwszego kilometra w 4:05, wykonałem mały test i dynamicznie przyspieszyłem. Wyszło mi z tego 3:35 - na ostatnim kilometrze. Jej, to było takie miłe uczucie. Przez te 3,5 minuty prawie biegłem. Stopy mocno się odbijały od podłoża (o tak, to było nie byle jakie grzębnięcie), biodra i ramiona pracowały w pełnym zakresie, uda szły wysoko, a krok był naprawdę długi. No dosłownie prawie biegłem. Zabrakło zaledwie kilku sekund. Ale ten szybszy trucht też nie był zły. Taki przedsmak tego, co będzie na wiosnę. Bo liczę, że na tę wiosnę to trochę już pobiegam.

*z powodu współudziału mojej świetnej koleżanki z grupy Miłośników Wrocławskiego Parku Wschodniego


Autor zablokował możliwość komentowania swojego Bloga


raFAUL! (2011-09-29,12:52): Czadu to dawałem, jak w 3 godziny wypalałem 20 fajek siedząc przed komputerem.







 Ostatnio zalogowani
Raffaello conti
15:02
biegacz54
14:56
czewis3
14:31
mariuszkurlej1968@gmail.c
14:06
mariuszm
13:55
malkon99
13:38
arek82
13:30
aktywny_maciejB
13:13
nikram11
13:10
Paw
13:02
LIPAS
12:54
wejac
12:38
Admin
12:27
dejwid13
12:12
Januszz
11:55
marcoair
11:51
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |