2011-09-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| dreizehn (czytano: 648 razy)

Trzynasty dzień. Tak jest – seria trwa nadal. To już prawie 2 tygodnie. A takie dwa bezalkoholowe tygodnie to dla mnie – patrząc dziś ze strony ekonomicznej - ze 200 zaoszczędzonych złotych. I to lekko. A ponieważ dziś tak zaczęliśmy od liczb, to chciałbym się odnieść do tej pierwszej z tych wyżej wymienionych. Właśnie mi się przypomniało, że ten następny maraton, będzie moim jubileuszowym. Będzie moim trzynastym*! Tak sobie sprawdziłem i ewidentnie Maraton Solidarności był moim dwunastym zetknięciem z dystansem 42,2km (nie licząc oczywiście trzech zawodów ultra). No i teraz, w związku z tym jubileuszem, mam mały kłopot. Nie wiem, gdzie wystartować. Pod uwagę są brane dwie daty: 15.10 lub 16.10. Katowice lub Poznań. Tu atest PZLA, tam IAAF. Tu dziesięć pętli, a tam dwie. Katowice znam i lubię, Poznań nie za bardzo. Ale na Muchowcu biegłem już kilka razy (2xBiegowa Korona Himalajów, Maraton Kukuczki, Półmaraton Silesia), w Pyrlandii nigdy i jestem trochę ciekaw. Tyle, że w Katowicach będzie niewiele ponad 100osób i będę sobie mógł spokojnie łykać te kilosy, a w Poznaniu będzie nie lada tłok i ścisk. Ostatecznie w Katowicach nie muszę mieć noclegu, dojeżdżam na spoko pociągiem, biegnę i zmiatam – przed godz. 22 jestem już we Wro; a w Poznaniu coś trzeba wykombinować.
A tak przy okazji - miałem ten jesienny maraton pobiec na 3:15, ale w związku z ostatnimi zmianami temp treningowych, a dokładniej mówiąc - z ich dziwnym i znaczącym wzrostem (lub awarią Garmina), nie mam pojęcia na jaki właściwie wynik jestem przygotowany. Teoretycznie nie powinienem mieć problemu z 3:12 i powinienem się skłaniać ku granicy 3:10. I nawet jeśli to potwierdzę za tydzień wynikiem w półmaratonie, to nie wiem, czy wystarczająco długo operowałem treningowo w tych „nowych” prędkościach. Może być tak, że zabraknie mi 2 – 3 mocnych tygodni. I klops.
No bez piwa to ja się w ogóle nie mogę na nic zdecydować.
*jestem osobą funkcjonującą w systemie trzynastkowym
Autor zablokował możliwość komentowania swojego Bloga GiganT (2011-09-24,22:11): Z nieukrywaną zazdrością stwierdzam, że chudy jesteś jak nieszczęście i dlatego tak dobrze biegasz. Ja na twoim miejscu zaatakowałbym 3 godziny. Rok temu w Dębnie biegłem na 2:50. Wprawdzie tylko do 11km, ale to naprawdę wspaniałe uczucie: śmigać maraton po 4:00/km. Ty jesteś chudziutki, to powinieneś takim tempem dobiec do mety. Na 3 godziny wystarczy zresztą 4:15/km. :) raFAUL! (2011-09-25,08:31): Możesz się ze mnie śmiać aż do wiosny - boję się 3:00. Boję się jak diabli. Że jak złamię to będę jeszcze chciał zostać triatlonistą, na przykład. W kwietniu tak czy inaczej polecę. Teraz zrozumiałem na czym polega trening. KARMEL (2011-09-25,10:31): Przypuszczam, delikatnie podejrzewam,obstawiam tak na 91%; że Twój wynik będzie: t<<3h10min.Ja w Wilnie planowałem złamać 3h30min, w marzeniach miałem 3h20min, a rezcywistość "wypisała" na cyferblacie 3h12min. Skoro u mnie wyszło 18min ponad oczekiwania, to Twoje oczekiwanie jest tymbardziej wykonalne. dziesiatka (2011-09-30,20:41): A kto wpis temu powiedział że nikt nie uwiecznił Ci 2 stóp w powietrzu?:) raFAUL! (2011-10-01,13:31): Przypadek. Przeskakiwałem nad biednym żuczkiem!
|