Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [3]  PRZYJAC. [97]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
KAJA
Pamiętnik internetowy
Walcz, cierp i mijaj linię mety z poczuciem, że dałaś z siebie wszystko...

KAROLINA GIŻYŃSKA
Urodzony: 1981-03-13
Miejsce zamieszkania:
427 / 459


2011-03-20

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Niedziela (czytano: 586 razy)

 

Skoro niedziela to jak na porządnego biegacza przystało w planie musiało pojawić się długie wybieganie.
W tym miesiącu to mój drugi trening z tej serii ale jak się okazało znacznie trudniejszy do zrealizowania niż przypuszczałam.
A wszystko to za sprawą wirusa, który się do mnie przyczepił i nie chce po dobroci odejść.

Od rana czułam się już niewyraźnie. Targały mną wątpliwości czy pojechać na trening czy odpuścić?
Wybrałam opcję: jedź , najwyżej zrobisz mniej kilometrów...

Pierwszą piętnastkę biegałam po 5"00/km. Czułam się świetnie, aż tu nagle organizm zaczął protestować.

Muszę dać radę - pomyślałam
Przecież tak samo może być na zawodach i co wówczas?
Poddać się i zejść z trasy?
Maratończyk tak nie robi...

A że końcówka czyli ostatnie 5 km było w tempie po 4"20/km zacisnęłam zęby by polecieć swoje w myśl motta: płacz na treningu, śmiej się podczas walki.

Szczerze powiedziawszy ten trening tak mi wszedł w ... jak żaden inny bo bieganie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz na co trafisz..

Dzisiaj na liczniku: 20 km.



Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
lisu
23:27
pbest
23:09
KubaDomski
22:58
bur.an
22:38
zbyszekprym
22:27
Natalia_2709
22:19
kostekmar
22:10
wujotem
22:09
zefir
22:08
VaderSWDN
22:02
Andrea
21:58
gandhi88
21:51
Raffaello conti
21:46
wojtek_b
21:44
Ty-Krys
21:44
uro69
21:40
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |