Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [100]  PRZYJAC. [99]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Mijagi
Pamiętnik internetowy
Z pamiętnika "młodego" biegacza

Wojciech Krajewski
Urodzony: 1974-02-15
Miejsce zamieszkania: Piła
374 / 427


2012-11-02

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Oddychanie, jedzenie, spanie, ... bieganie (czytano: 1145 razy)

 

Samotny trening leśnymi ścieżkami, pełnymi opadłych liści, które swoim szelestem dają znać, że niechybnie zbliża się zima, ma tę zaletę, że jest dużo czasu na myślenie. Szczególnie, jak „robi się” naście, a nawet dziesiąt kilometrów. Zawsze jakiś temat się znajdzie. Ostatnio jestem „pod wpływem” książek, które dotyczą biegania. Jednym z wątków, który mnie szczególnie zainteresował, to granice ludzkich możliwości. Ile? Ile człowiek jest w stanie przebiegnąć? Jak długo może przemierzać kolejne kilometry ziemskiego globu? Jakie są granice ludzkich możliwości? Ogromne! Nie wierzycie? Oto jeden z fragmentów ostatnio przeze mnie często cytowanej książki Scotta Jurka „Jedz i biegaj”: „Członkowie japońskiej buddyjskiej sekty tendai trenują według zasad kaihogyo, podejmują wielowątkową, codzienną górską pielgrzymkę, podczas której odwiedzają setki położonych w odludnych miejscach kapliczek, świętych szczytów, kamieni, lasów, polan i wodospadów. Dla mnichów wszystko jest święte.
Najbardziej żarliwi mnisi przez tysiąc dni z rzędu biegają po czterdzieści kilometrów. Zakładają na nogi słomiane sandały, a za pasem mocują sobie sztylet – żeby móc się zabić, gdyby nie udało im się kontynuować treningu. Po pięciu latach poszczą przez dziewięć dni, w ten sposób wyostrzając sobie zmysły do tego stopnia, że słyszą popiół spadający z kadzidełka. W siódmym roku pielgrzymki mnisi przystępują do „wielkiego maratonu”: przez rok każdego dnia pokonują osiemdziesiąt pięć kilometrów. Trasa ich biegu obejmuje nie tylko świecące pustkami święte miejsca na górze Hiei, ale też zatłoczone ulice centrum Kioto. Każdy mnich, mijając bary i kluby ze striptizem, ma obowiązek zatrzymać się i pobłogosławić mieszczuchów spieszących do swoich zajęć. (Scott Jurek, Jedz i biegaj, 122). Dla mnie kosmos! Te kilka zdań po raz kolejny utwierdziło mnie w moim nieśmiałym przekonaniu, że bieganie i to długie bieganie, jest czymś naturalnym dla człowieka jak oddychanie, jedzenie, spanie … A więc biegajmy… Na zdrowie!


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


Kkasia (2012-11-07,08:26): dzięki Wojtku za ten wpis :)







 Ostatnio zalogowani
Roger vel żenszeń
16:14
gora1509
15:54
kolor70
15:50
Wojciech
15:38
biegacz54
15:23
szakaluch
14:57
Stonechip
14:13
japa
14:11
mc42
13:59
luksik86
13:15
Admin
12:56
Borrro
12:36
mario1977
12:31
JPC_XSTeam
11:55
jaro109
11:53
ulek85
11:45
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |