Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [100]  PRZYJAC. [99]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Mijagi
Pamiętnik internetowy
Z pamiętnika "młodego" biegacza

Wojciech Krajewski
Urodzony: 1974-02-15
Miejsce zamieszkania: Piła
361 / 427


2012-09-23

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
GOCH (czytano: 480 razy)

 

Człowiek jest istotą społeczną. Potrzebuje innych, żeby dobrze się czuć, żeby się spełniać, żeby być potrzebnym. Potrzebuje rodziny. Biegacz też potrzebuje … rodziny. I mimo, że często biega sam, że doświadcza tzw. samotności długodystansowca, to jednak potrzebuje grupy ludzi o tych samych parametrach, czyli z tym samym „bzikiem” biegowym. Nie każda „druga połówka” lubi słuchać o tym, ile kilometrów właśnie przebiegło się, jaki kolejny bieg przed nami, co nas boli itp. A poza tym w grupie raźniej, weselej i łatwiej, choćby zorganizować się na wspólny wyjazd na kolejne zawody. Biegacz więc szuka podobnych sobie, lgnie do takich i zwykle znajduje. Szczególnie teraz, kiedy jest taki „jogging boom”.
Od kiedy „param się” wydeptywaniem ścieżek w naszych pięknych okołopilskich lasach i, niekiedy, miejskich chodników, zawsze miałem szczęście do biegowych „bratnich dusz”. Z większością nadal tworzymy nieformalną grupę miłośników spędzania wolnego czasu w biegu. Niektórzy są wręcz na mnie skazani, bo wspólnie spędzamy czas w naszym małym pokoju nauczycielskim typu retro na Ceglanej 4. Tym bardziej, że Jacek czy Janek są winni tego, że biegam. Czasami udaje się nam wspólnie gdzieś pojechać i „zaliczyć’ jakąś ciekawą imprezę biegową. Był już warszawski EKIDEN, był 24-godzinny bieg sztafetowy w Rawiczu, starty w Wieleniu czy ostatnio w Więcborku. Częściej udaje mi się wyciągnąć któregoś na wspólny trening i spowodować, że bieganie staje się przyjemniejsze. A to Macias rusza ze mną na „dzikową ścieżkę” (często spotykamy tam stadko dzikich świń), a to Jaco pobiega ze mną, kiedy tylko znajdzie czas pomiędzy szkołą a basenem i chce pobiegać nieco wolniej. Mam też wielu biegowych przyjaciół pośród pilskich zielonych, czyli 4RUNowców, z którymi do niedawno miałem nieco ściślejsze relację. No cóż. Nasze drogi trochę się rozeszły, ale i tak nierzadko zdarza się, że wspólnie wybieramy się pobiegać wokół Płotek i Jelonek.
Trochę ponad rok temu postanowiłem wystartować w czymś zupełnie innym niż zawody, podczas których walczy się o wynik, miejsce, o życiówke. Pobiegłem dla idei, dla ducha. Wziąłem udział w 22 Pielgrzymce biegowej Bytów-Jasna Góra. Tam spotkałem ludzi, dla których bieganie, to nie tylko wyżej wspomniane rekordy, życiówki, miejsca na podium, puchary itp. Ważna jest dobra zabawa, a często piękna idea, ważna wspólnota podobnie myślących dla których bieganie, to styl życia. Przy tym ci ludzie są … tacy normalni w tym, co robią. Być może to ta piękna ziemia kaszubska „rodząca” takich ludzi, a być może to podobieństwo do mieszkańców moich rodzinnych kurpiowskich stron spowodowała, że polubiłem GOCHów. Szkoda tylko, że do Bytowa jest tak daleko, ale to nie przeszkoda, żeby nieraz wspólnie pobiegać, wziąć udział w tych samych zawodach, wymienić poglądy czy po prostu pożartować. Dlatego od niedawna jestem GOCHem, tak jak Staszek,Jacek, Seba i inni.


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


żiżi (2012-09-23,20:32): Dlatego Wojtku jesteś wyjątkowym biegaczem,że biegasz również dla idei,dla ważnych duchowo spraw:).Ja już w pracy dawno przestałam mówić o bieganiu,niestety jak ktoś nie biega nie zrozumie mnie,nas biegaczy.
Mijagi (2012-09-23,20:40): Żiżi ja mam to szczęście, że w pracy mam biegolubów
jacdzi (2012-09-23,23:01): Osoby stojace z boku pukaja sie w czolo sluchajac naszych pelnych emocji opowiadan o bieganiu. Mnie to jednak wcale nie przeszkadza.
Mijagi (2012-09-24,08:08): Mnie też nie







 Ostatnio zalogowani
ziutek58
20:51

20:50
gpnowak
20:49
Stonechip
20:33
marekch11
20:00
42.195
19:56
Admirał
19:56
Raffaello conti
19:54
Piotr Czesław
19:46
Wojciech
19:30
ArturSz
19:19
Grzegorz Kita
19:11
stanlej
18:32
szakaluch
18:31
marian
18:16
kostekmar
17:53
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |