2009-02-22
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Bez tytułu (czytano: 378 razy)

Macie rację. Trudno jest zrezygnować z czegoś, czym żyło się przez tyle lat.
Wystartowałam dzisiaj w Falenicy. Nawet miałam lepszy wynik niż poprzednim razem.
Nie wiem jak będzie dalej. Jeśli nie będę trenowała choć ze 3 razy w tygodniu, to czarno widzę nawet sporadyczne starty.
Dławi mnie straszna gula.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Grażyna W. (2009-02-22,22:31): Wiedziałam :) Henryk W. (2009-02-23,07:32): Myślę, że w Hajnówce tradycyjnie bedę oglądał Twe plecy i bezskutecznie próbował zmniejszyć stratę. Patrzę z optymizmem w Twą biegową przyszłość. Katarina (2009-02-23,12:57): wieści cieszą :) porządnie odpocznij, schowaj głęboko zegary i dzienniki ;) czerp pełnymi garściami samą radość ze swoich aktywności :D wyniki to nie wszystko :) jacdzi (2009-02-24,10:00): Jolu, czasy nie sa wazne, ciesz sie z biegania, ciesz sie z pokonywania wlasnych slabosci i obcowania wsrod przyjaciol. Ojla (2009-02-24,21:16): Fajnie by było, gdyby to była kwestia osiąganych czasów. Nie jest to niestety moje zniechęcenie :( . Mazurek (2009-03-17,15:14): Dopiero teraz doczytałem...
Jolu, znam przyczynę i bardzo Ci współczuję. Mam nadzieję, że nic nie jest przesądzone na zawsze...
A wyniki... Pal sześć wyniki. Spójż na moje... ale tłumaczę sobie: najważniejszy jest BIEG :) (nnno w twoim przypadku triatlonowy komplet).
TRZYMAM ZA CIEBIE KCIUKI :)
|