2009-01-01
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| No i nadszedł (czytano: 396 razy)

No i nadszedł ten nowy rok. Dla jednych oczekiwany bardzo, że coś się zmieni na lepsze, dla innych niekoniecznie, bo upływający przyniósł im sporo zadowolenia i pozytywnych wspomnień. A jak to jest z tym u mnie? 2008 rok na pewno nie był gorszy od poprzednich lat. Wbrew dość pesymistycznemu nastawieniu do moich sportowych możliwości jednak rok ten należał do udanych. Życiówki na wszystkich dystansach, nowe wyzwania, które przez sporą część roku pochłonęły mój czas i zaangażowanie. Zwłaszcza rower. Tutaj muszę przyznać, że wciągnęły mnie maratony MTB. Niesamowite przeżycia, tętno na najwyższych obrotach (a wydawało by się, że na rowerze powinno być niższe) no i te relacje i współzależność. Człowiek i maszyna. Miała to być kolarka ale uznałam, że zacznę od MTB. Kolarka będzie na wyczekiwany deser. A teraz wcale nie wiem, czy będzie. Zobaczymy. Dokonuje się teraz we mnie pewne przewartościowanie priorytetów. Zatem cel jeszcze nie wytyczony. Może to i lepiej, bo nieco zmęczył mnie ten cykl i jego porażająca powtarzalność. Bez szaleństwa. Bez sensu.
Chomik na karuzeli. Muszę szeroko otworzyć okna i wpuścić dużo świeżego powietrza.
A tymczasem, dopóki to świeże powietrze mam w zasięgu ręki, jadę pobiegać po wydmie w Falenicy - na dobry początek roku!!! :))))
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Jurand (2009-01-01,11:39): Moje okno, aby przewietrzyć swoje życie zostało otwarte stosunkowo niedawno. Cały czas dla mnie to coś nowego, niesamowitego, dużo jeszcze do odkrycia. Ale wydaje mi się że idę zbyt wolno. A może tak ma być? Najlepszego w Nowym Roku.
|