Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [361]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Krzysiek_biega
Pamiętnik internetowy


Krzysztof Bartkiewicz
Urodzony: 1975-04-05
Miejsce zamieszkania: Toruń
128 / 193


2013-03-27

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Zmiany (czytano: 1406 razy)

 

Trzeba czasami radzić sobie wszelaki sposób z różnymi problemami, ja z racji wyjątkowo długotrwałego urazu stopy postanowiłem nie myśleć o powrocie do biegania lecz dałem się w wir pracy..
Tak więc obecnie daje sobie mocno w kość w nowej pracy, pierwotnie miałem prace biurową, ale 8kg w 3 miesiące na brzuszku przybrało, więc stwierdziłem ze to nie dla mnie i poszukałem sobie pracy fizycznej, no może nie zupełnie, bo przynajmniej nie siedzę w pracy w ogóle ale za to trzeba dużo główkować:)

W efekcie jestem po pracy tak zrypany zarówno psychicznie jak i fizycznie że jak przychodzę do domu to miska z wodą i solą na moje obolałe nogi jest jak zbawienie.
Ciągle jednak szukam nowych rozwiązań, jednym z nich będzie wynajęcie fizjoterapeuty na godziny prywatne. Nie jest to tanie, ale człowiek jak tyle już w życiu przeszedł, ma całkiem nie złe wyniki to się łudzi ze może jeszcze nie wszystko skończone. Owszem miałem różne oferowanie pomocy, tylko każdy chce brać opłaty a nikt mi nie daje gwarancji powrotu do sportu.. Straciłem już znaczną ilość kwoty i jedynym zadowoleniem jest to że mogę swobodnie chodzić, ale pierwsze tygodnie to był koszmar
Sport jest piękny pod warunkiem że nie idziemy w kierunku jak najlepszych wyników sportowych, bo można mieć nie wiem jak mocna wiedzę a i tak konstrukcja wcześniej czy później puści.
Mariusz Giżyński ma, a racz już miał, bardzo zbliżony uraz do mojego ale żeby sobie pomóc to musiał udać się aż do Niemiec, ja już swój limit finansowy wyczerpałem i teraz dorywczo będę staram sobie jakoś pomagać z pomocą fizjoterapeuty być może skorzystam z usług jeszcze bioenergoterapeuty

Ograniczyłem też wizytę przy internecie, wchodzę na konkretne strony, przestałem wchodzić na forum a tym samym się udzielać, nie wchodzę bez potrzeby na portale społecznościowe, wprawdzie za oknem zimowa aura ale staram się wywęszyć wiosnę, może ona mi da dobrego natchnienia do powrotu do sportu. Z racji podjętej pracy nie mam możliwości uzyskiwać wyniki jakie miałem do tej pory, ale pierw niech stopa się wyleczy a później będę myślał co dalej

Obecnie bardziej przykłada się ku trenerce, i nie zdawałem sobie sprawy że to takie stresujące. W styczniu zgłosił się do mnie Kornel Mach, jak do tej pory rek życiowy w półmaratonie miał 1:25 i celem jego na ten rok było złamanie 1:20. Aura zimowa platała figle i ciężko było w pełni realizować założenia. Niemniej pierwszy start w półmaratonie padło na Kraków (Półmaraton Marzanny). Na ostatnim teście przed startem wypadł na tyle dobrze że o wynik poniżej 1:25 byłem spokojny, ale wiedziałem że
1:20 to jeszcze za wcześnie, mimo że kilka treningów wyszło pomyślnie. Żeby pobiec półmaraton poniżej 1:20, to trzeba średnią mieć 3:50/km, tym samym zapowiedziałem że może spróbować biec 5 sekund szybciej, najwyżej się nie uda, ale ja też jak swój rekord życiowy w maratonie pobiłem na "próbowaniu". Tak więc pomiar czasu obsługiwała Data Sport, wyniki on line co 5km. Pierwsze 5km Kornela 18.31, czyli jakieś 20 sekund za szybko(myślę sobie co on wyprawia), dyszka już 37.28 (czyli druga piąta
18.57 i tutaj zastanawiam czy zwolnił celowo czy aż tak słabnie, dostaje sraczki i biegnę do kibelka..) , 15km w 56.06 (trzecia piątka 18.38, czyli jednak trzyma swoje, a co najlepsze przesuwa się kilka pozycji wyżej i nikomu nie daje się wyprzedzić, mówię sobie niech ten chłopak dobiegnie!!, chciałem zobaczyć dalsze międzyczasy, ale nagle łącze się zawiesza i dalszych danych brak. Z wskazówek zegara wynika że zawodnicy czołówki są już na mecie, a ja nie mam żadnej informacji, znów biegnę do
kibelka..:)

Wracam i widzę wynik, Kornel Mach 1:18.16, brawo!! progres o 7 minut i to w pierwszym podejściu w ciągu 7 tygodni współpracy ze mną:), Miał cel złamać 1;20 w tym roku i w maratonie 3h, tym samym jak dobrze to rozpracujemy to na jesień maraton w 2:40 będzie:)
Zaznaczę że Kornel trenuje tylko 5 dni w tygodniu, reszta to inne dyscypliny pod triathlon więc musi być trochę basenu i roweru..
Tyle emocji i adrenaliny to przy treningu biegowym nawet nie wiem kiedy ostatnio miałem, a przy tym spaliłem znaczną ilość kalorii i o to chodzi:)

Na zdjęciu półmaraton w Lizbonie

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Marysieńka (2013-03-27,09:50): Powodzenia na ..."nowej" drodze zawodowej:))
paulo (2013-03-27,09:56): wspólczuję Ci Krzysztofie. Wyniki, jakie osiągnąłeś są naprawdę rewelacyjne. Może sie jeszcze uda Tobie, czego Ci zyczę, a w wolnej chwili przeczytaj sobie "Urodzeni biegacze" Christophera McDougalla. Książka, która tchnie nadzieją.
Kaja1210 (2013-03-28,19:10): Piękny wynik i jak zgrabnie opisane trenerskie emocje :)







 Ostatnio zalogowani
tomasso023
15:58
kgondek
15:58
LukaszL79
15:52
pbest
15:46
VaderSWDN
15:40
Admin
15:19
jantor
15:19
Piotr Czesław
15:14
kolor70
15:13
gora1509
15:13
kostekmar
15:11
Raffaello conti
15:10
conditor
14:52
biegacz54
14:50
Yatzaxx
14:39
Kot1976
14:38
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |