Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [361]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Krzysiek_biega
Pamiętnik internetowy


Krzysztof Bartkiewicz
Urodzony: 1975-04-05
Miejsce zamieszkania: Toruń
118 / 193


2012-12-09

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
biegowy nałóg i proza życia (czytano: 1017 razy)

 

Trzeba też sobie jasno powiedzieć że bieganie nas uzależnia. Poprzez biegowy nałóg często szukamy partnerki która z nami wytrzyma:) tak tak żona nie raz mi wypomina że gdyby wcześniej o tym wiedziała to by się jeszcze raz mocno zastanawiała...:), pod kątem dalszych treningów dopasowujemy sobie cały harmonogram dnia na przestrzeni kilku lat (ja np w ciągu jednego roku potrafiłem chyba z 8 razy zmieniać pracę gdyż nie mogłem zgrać pracy z treningami...) A że chyba już od siedmiu lat słyszę że już po mnie i powinienem spasować-przynajmniej z rywalizacji sportowej i biegać tylko dla siebie, to chyba każda krytyka mnie jakoś wzmacnia, bo zawsze potrafię się pozbierać i mało kto potrafi utrzymać się na swoim wysokim poziomie tyle co ja

Wprawdzie o samym wyczynowym bieganiu chciałbym opisać w jednym z późniejszych wpisów, ale zaznaczę że nie jest lekko. Stając na starcie nie raz nogi mi się trzęsły jak galareta i w momencie startu nie mogłem zrobić kroku, obecnie na przestrzeni kilku lat doszedłem do takiej wprawy, że swoją bardzo mocną psychiką potrafię wytrzymać stres i niosącą z tym adrenalinę praktycznie do końca rywalizacji...


Ostatnio można zaobserwować egoistyczne podejście biegaczy do życia, oczywiście nie każdy, ale zaobserwować można że trening, starty są ponad wszystko i zapominamy o rodzinie. Wiele młodych osób nie widzi w tym problemu, który przychodzi z czasem. Zza młodu chce się wyszaleć w obawie że jak pojawi się nowy potomek na tym świecie to już czas będzie ograniczony, ale czy nie warto się nad tym zastanowić? Kiedyś bardziej się traktowało bieganie jako deser, dziś mam wrażenie że bieganie staje się nałogiem do którego nikt z nas się nie przyznaje. Ale ile jest spięć w rodzinie o głupie wyjście na trening, o to jacy jesteśmy po treningu zmęczenie i nie mamy na nic więcej siły. Docelowo chciałbym poruszyć tutaj problem zaobserwowany przeze mnie iż w przypadku dziecka zwykle zwlekamy z tym do lat późniejszych, argumentując iż pierw liczy się kariera. Rozmawiałem z dobrą zawodniczką która miała i nadal ma znakomite wyniki, ale mimo ukończonej czterdziestki jest samotna. Jak to się stało skoro miała wielu partnerów? Otóż w obawie o swoje wyniki jak i wiążący z tym zarobek nie chciała się śpieszyć, brała tabletki które miały temu pomóc, dziś bierze inne środki które miałyby wspomóc w narodzeniu potomka, niestety jest już za późno-mało tego, okazało się że owe środki są w sporcie zabronione i zawodniczka dostanie surowo kare..

Czy liczne zawody i wiążące z nimi wyjazdy muszą wpływać na dalszą cywilizacje? Jest już kilku organizatorów którzy pomyśleli o tymczasowej opiece nad dziećmi na czas rozgrywania imprez sportowych. Jestem za tym żeby jak najwięcej rodziców biegało na zawodach z wózkiem do tego przystosowanych, szkoda że są i tacy którzy z goryczą patrzą jak spadł poziom w maratonie i nie tylko krytykując tych wszystkich przebierańców jak i tych co z wózkiem tarasują tylko ulice tym szybciej biegającym...
Pamiętam kiedyś film przedstawiający jak Ojciec miał niepełnosprawnego syna i razem pokonali triathlon, dla mnie był to jeden z najlepszych filmów dokumentalnych przedstawiający jak wielką więź może mieć ojciec do niepełnosprawnego syna i że nawet pokonanie triathlonu z synem który jest całkowicie uzależniony od osób trzecich, jest do zrealizowania. Sam o syna postarałem się po trzydziestce, uważam że dość późno i czasami żałuje że nie było mi dane tego wcześniej, kiedy inni w moim wieku już
mają jak to się mówi odchowane, to ja dopiero wchodzę w pieluchy:( Ale nie ma co żałować, życie ciągnie się dalej, ale wiem jak ciężkie jest życie w samotności gdzie kilka osób w rodzinie szło w kierunku kariery, a dziś z racji wieku mają majątek, ale są sami jak palec i z chorobą jaka każdego z nas zapewne w życiu czeka muszą sobie radzić sami...Nie wspomnę już o zbliżających świętach kiedy to ja mogę zasiąść przy wigilijnym stole w raz z rodziną, a innym takie widoki pozostaje patrzeć tylko
w telewizji...

Ostatnio ktoś poruszył podobny temat w jednym z blogów na tym portalu argumentując że w dzisiejszych czasach wiele osób po trzydziestce jest samotnych bo nie znalazła jak dotąd odpowiedniego partnera..ja w to osobiście nie wierze
Jakby zapytać jak sądzę samotne kobiety (w zależności od wieku) ale zazwyczaj powtarzają się odpowiedzi o wymarzonym partnerze: Przystojny, dobrze sytuowany (przy kasie) inteligenty (czyli również taki który potrafi w cwany sposób wykorzystać naiwnych i zdobyć fortunę) a ja się zastanawiam że może mnie tak źle wychowano ale czy miłością partnera do partnerki nie jest: kiedy wstaję w środku nocy, przebrać dziecku pieluszkę i kołyszę przez dwie trzy godziny żeby zniwelować ból kolki dziecka-żeby żona mogła sobie pospać bo rano też wstaje do pracy...Mąż który kocha i szanuje żonę nie będzie chodził w brudnych butach po świeżo umytej podłodze, już o porzuconych często skarpetkach w kącie zamiast do pralki nie wspomnę, kolacja czy śniadanie przyniesione żonie do łóżka też się należy - a nie tylko w okresie podrywania partnerki żeby zaciągnąć ja do łóżka..... i nie trzeba być zaraz wielkim znawca kuchni żeby nauczyć się robić dobrej kawy czy kanapek...
Żeby sprostać zadaniu to pierw trzeba nauczyć się żyć w samotności. Jak widzę niektórych którzy jeszcze w wieku czterdziestu lat są uzależnieni od mamusi, to się zastanawiam czy nie powinno się takie osoby leczyć...I o ile pewne rzeczy można zrozumieć to spotkałem się z sytuacją gdzie jeden z dorosłych już osób (ale chyba tylko że miał dowód osobisty) mimo że mieszkał już na swoim, to pranie zawsze zawoził do mamusi, a że gościu jest lekarzem to powinien mieć wykształcenie wyższe-a jak dla mnie jest nieudacznikiem!!! Są czasami sytuacje który mnie dosłownie irytują i chyba czym więcej nas na świecie, tym więcej jest dziwolągów. Czemu to piszę? Bo czasami nieudolność pewnych osób wychodzi już poza dom i to mnie najbardziej irytuje jacy są co niektórzy a na drzwiach pewnej kancelarii gdzie miałem mieć rozmowę z jednym z takich osób pisało z przodu mgr...

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


ronan51 (2012-12-09,17:45): święta racja to o czym pisze Krzysiek,ja sam mieszkając nadal z"mamusią" potrafię jednak wyprać skarpetki i gatki,obrać ziemniaki czy zrobić kanapki,a że nie mam drugiej połowy bo mam wytłumaczenie po prostu żadna jeszcze nie skusiła się na moje wdzięki?ha ha ha Ale już niedługo nowy sezon się zacznie może jakaś się z kusi?ha ha ha PS.myślę też że to problem szerszy związany nie tylko ze sportem?
Krzysiek_biega (2012-12-09,18:12): Dzięki Jarku za wpis, warto dodać że wiele facetów zwyczajnie nie chce mieć dzieci, bądź boi się brać odpowiedzialności. Dodam że ten wpis komentować mogą wszyscy zalogowani czytelnicy portalu
renia_42195 (2012-12-09,20:00): Krzyśku, pisałam jakiś czas temu o uzależnieniu od biegania - bo coś takiego istnieje, tylko nie wiele osób się do tego przyzna. A bycie teraz singlem to jest chyba modne :) Tylko faktycznie trzymanie się mamusi po 30-stce czy 40-stce to trąci jakąś niedojrzałością społeczną ... Fajnie to napisałeś - takie spojrzenie bardzo mi się podoba :)
filips1 (2012-12-20,21:09): fantastyczny artykuł ale myśle ,że jeżeli się trafi na wyrozumiałą partnerke (jak ja super artykuł-sądze,że wyrozumiała partnerka (moja kochana żona)to skarb ale nie można przesadzać ,chociaż granica jest cienka . rodzina jest na 1 miejscu sport najwyżej może mieć srebrny medal







 Ostatnio zalogowani
Andrea
01:45
Artur z Błonia
22:44
szalas
22:40
jacek50
22:29
Piotr100
22:26
manjan
22:17
maratonczyk
22:10
rdz86
22:02
janusz.m
21:59
japaszk
21:57
maleńka26
21:46
benfika
21:42
Pawel63
21:32
damiano88
21:27
lisu
21:24
Andrew67
21:20
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |