Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [361]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Krzysiek_biega
Pamiętnik internetowy


Krzysztof Bartkiewicz
Urodzony: 1975-04-05
Miejsce zamieszkania: Toruń
117 / 193


2012-12-04

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Półmaraton Mikołajów, statystyka i Szost (czytano: 1253 razy)

 

Martwi mnie poziom sportowy toruńczyków (i nie tylko) po niedzielnym półmaratonie w Toruniu poziom sportowy radykalnie spada, jak tak dalej pójdzie to za kilka lat będzie tak że wygra półmaraton jakiś Kenijczyk, a najlepszy z Polaków przybiegnie z 10 minut za nim...
Myślałem że chłopaki wezmą się za robotę, przeglądając wyniki i porównując ich do ubiegłego roku to w tym roku katastrofa. O ile ja wypadłem dobrze (9 miejsce open, 1:13.57-trasa krótsza ok 500m) to inni tragicznie.
Rok temu przegrałem ponad dwie minuty z Kamilem Leśniakiem, to w tym roku 1.5 minuty z nim wygrałem
Piotr Bętkowski rok temu 2 minuty za mną, w tym roku 4.5 minuty..
Paweł Szymandera prawie 3 minuty za mną, w tym roku 3.5 minuty...
Krzysztof Góralski 4 minuty za mną, w tym roku 5.5 minuty..

Ale że sprawa jest poważna to analizując niedzielne wyniki toruńczyków poniżej 1:30 to w ubiegłym roku takich zawodników było 83, a w tym roku zaledwie 25 osób!!!!
Oczywiście że bardzo dużo osób to studenci którzy tymczasowo reprezentowali miasto Toruń, ale to świadczy fakt jak mocno spada poziom również wśród studentów....!!!!
Nadmienię że w tym roku trasa była krótsza jakieś 500m to gdyby dodać do tego z dwie minuty do równego dystansu półmaratonu to po korekcie w tym roku osób poniżej 1:30-byłoby 18!!!

Ja nadmienię że teraz biegłem poza planem gdyż doznałem kontuzji łydki, jak i stopy, przez co pauzowałem 2 tygodnie, gdzie dzień wcześniej pobiegłem na przetarcie Top Cross, i w tygodniu jeszcze 12km rozbiegania. Po biegu miałem mocne kłopoty z chodzeniem, ale jest o wiele lepiej niż przewidywałem, kontuzja się goi, chociaż nie mogę tego nadal lekceważyć i jeszcze kolejny tydzień będę pauzował i widzę że jednak kasa na odnowe nie idzie na marne

Co ciekawe na sam start poszedłem zajechany pomocą przy organizacji i o ile rzekomo moja pomoc była zbędna i stwierdzono że mają dużo ludzi więc nie jestem potrzebny, to na 3 godziny przed startem w biurze zawodów się nie wyrabiano, nie było tam nikogo kto mógł podjąć jakieś rozsądne według mnie decyzje. W biurze maratonu wcześniej pracowała nieodpowiedzialna osoba, która namieszała z rejestracją i proszę sobie wyobrażić że pojawili się osoby które mieli w lipcu opłacony start a nie mieli przydzielonego numeru startowego - gdyż osoba pracująca w biurze zwyczajnie się nie przyłożyła do roboty i nie
odznaczyła sumiennie wszystkich płacących ... Tak więc w tym momencie nie było można czekać do 10.30 tylko już od 9-tej na swoją odpowiedzialność weryfikowałem osoby i dawałem numery osób które już miały go przydzielonego-na szczęście tak udało się to opracować że z tego co wiem nie było osób pokrzywdzonych że ktoś w wynikach widniał pod innym nazwiskiem, czyli pani z Data - Sport się wyrobiła przy moich poprawkach zmian numerów startowych. Na tyle straciłem poczucie czasu że zapomniałem o sobie i nawet sam dla siebie w tym momencie nie odebrałem pakietu startowego:) No cóż czas gonił, a chciałem wszystkich uszczęśliwić, jak widać jednak po komentarzach wyszło na to że mogłem dać sobie z tym spokój, odesłać sto, może dwieście osób z kwitkiem -ale żeby nie dopuścić do opóźnienia startu..

W biurze byłem jak pamiętam do 10.50 i jeszcze było ok
40 osób pragnących pobiec. W tym momencie zapadła decyzja że trzeba opóźnić start o 20 minut. Dwie dziewczyny przejęły moje obowiązki a sam szybko udałem się rowerem do domu gdzie się przebrałem i czekał tam na mnie kolega którego trenuję. Na starówce pojawiłem się ok 11.10 mocno zdyszany. Interesowała mnie tylko rywalizacja Toruńczyków, której w zasadzie nie było...a szkoda , jak widać dużo osób potrafi tylko gadać że wezmą się za robotę, a wyniki mówią same za siebie ile w tym prawdy...
Mój podopieczny David Hartleb jeszcze na wiosnę zrobił rekord życiowy w półmaratonie 1:29, i przy moich treningach w niedziele pobiegł 1:17(dopisując dwie minuty wyszłoby mu ok. 1:19 na atestowanej trasie) czyli progres aż 10 minut !!!-tak więc jednak było można dobrze pobiec..

Jedno zdane ze statystyk: Szacuje się że w Polsce jest nieco ponad 100.000 biegaczy aktywnych którzy przynajmniej raz w ciągu roku startują w zawodach, średnio wychodzi że każda z osób 2 razy w ciągu roku startowała, ale warto zaznaczyć że grono z tych osób startuje po 20-30 razy w ciągu roku, więc można śmiało powiedzieć że nie mal połowa, czyli ponad 50.000 są to zawodnicy przypadkowi, nie trenujący regularnie, a pragnący wystartować w jednych zawodach dla samego sprawdzenia się (można się domyśleć że większość to z woj. Mazowieckiego). Spada procentowo liczba w kategorii wiekowej M20, jeżeli spadek ten się utrzyma, to za 10-15 lat rynek biegowy zniknie...być może spadek ten jest spowodowany demokratycznym niżem, poczekamy, zobaczymy...


I na koniec chwile o Henryku Szoscie. Jest siódmym zawodnikiem w Europie (jak podał Łukasz Panfil) który w ciągu jednego roku pobiegł 2 maratony poniżej 2:09

Chronologicznie zestaw Łukasza Panfila:
- Steve Jones
2:08:16 Londyn 25.04.1985
2:07:13 Chicago 20.10.1985

- Antonio Pinto
2:08:48 Londyn 02.04.1995
2:08:57 Berlin 24.09.1995

- Francisco Javier Cortes
2:08:30 Rotterdam 16.04.2000
2:08:57 Amsterdam 15.10.2000

- Antonio Pena
2:08:59 Rotterdam 16.04.2000
2:07:47 Berlin 10.09.2000
i
2:07:59 Otsu 02.03.2003
2:08:10 Fukuoka 07.12.2003

- Julio Rey
2:07:27 Hamburg 27.04.2003
2:08:38 Saint Denis 30.08.2003

- Henryk Szost
2:07:39 Otsu 04.03.2012
2:08:42 Fukuoka 02.12.2012

Jak widać niektórych krytyka wzmacnia, innych dołuje. Henryk do dziś mi podobno wypomina jak pojechałem po nim po nieudanym występie w Barcelonie, ale cóż nie potrafię pisać w superlatywach tak jak niektórzy na tym portalu, jeżeli coś wyszło tragicznie...Henryk może być już jednak pewien że w mojej ocenie bez względu na to jak potoczą się jego losy w kolejnych latach, złego słowa o nim nie powiem, bo to co odwalił w tym roku przeszło moje najśmielsze oczekiwanie, tak więc pełen szacunek.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Marysieńka (2012-12-04,12:58): Krzysiek....nie tylko w Toruniu poziom biegania obniżył się...taka tendencja panuje w całej Polsce...Ja w wieku 41 lat nabiegałam 1.14.15 w półmaratonie...a teraz taki wynik wystarcza na medal w mistrzostwach Polski...:))
renia_42195 (2012-12-04,13:26): Krzysiu, ostatnio Rafał napisał, że poziom spada na pysk i nadchodzi fala tuptaczy ;) A Bieg św. Mikołajów myślałam, że ma naprawdę inny szczytny cel i jest taki fajny na zakończenie sezonu ... Słyszałam, że ten bieg to fajna zabawa bez spinania się na niezłe wyniki. Coś chyba źle usłyszałam ;) Pozdrawiam :)))
PW (2012-12-04,13:48): świat wyczynowców to ma dopiero problemy ...hehe...
michu77 (2012-12-04,15:28): ...lubię czytać o organizacji biegu od kuchni, pokazuje to bieg z innej strony - niestety czasami trzeba wybrać pomiędzy organizacją, a udziałem w biegu ...
lechu93 (2012-12-04,16:19): Ja chce się usprawiedliwić. Mam maturę i klopsy. Spokojnie.... za rok mi się uda, może :P Hmm.. z tego co pamiętam, ok. tydzień temu minęliśmy się na ul. Lubickiej. Ja biegłem... i Ty również :P
pawelkokocki (2012-12-04,16:46): Życzę smacznego klopsa Kamil.;p
Krzysiek_biega (2012-12-04,18:09): Kamil, ja myślałem że na maturę trzeba się uczyć kilka lat, a tu patrz, wystarczy kilka miesięcy:) później studia, następnie zapewne kiedyś zostaniesz ojcem-i nie objadaj się tyle żebyś nie miał się z czego tłumaczyć...:)
Krzysiek_biega (2012-12-04,18:18): Pawle: świat wyczynowców ma problemy .:) (podsunąłeś mi pomysł na kolejny wpis) ale większe problemy ma ją ci z tył, (tłok na trasie, brak picia, posiłku, brak medali, niekiedy brak kibiuców i zwinięta meta...:)
Krzysiek_biega (2012-12-04,18:23): Reniu, zawody to są zawody, zawsze jest jakaś adrenalina, gdyby faktycznie tak było jak piszesz to czemu jest kłótnia o dystans..?jak widać byli tacy na którym bardzo zależało na wyniku. Opinie na pewno są podzielone. Bieg ma swój szczytny cel, bieg przede wszystkim tworzymy My-biegacze i to jest piękne, szkoda jednak że byli też i tacy którzy swoim aroganckim zachowaniem w stosunku do wolontariuszy-popsuli opinie św Mikołaja, jako my jesteśmy tacy dobrzy... A to że wolontariusze sie nie wyrabiali to jest wina organizatora że zbyt mało ludzi było do pomocy przy punktach...







 Ostatnio zalogowani
jaro109
06:45
jacekklosek
06:31
pckmyslowice
06:11
Andrea
01:45
Artur z Błonia
22:44
szalas
22:40
jacek50
22:29
Piotr100
22:26
manjan
22:17
maratonczyk
22:10
rdz86
22:02
janusz.m
21:59
japaszk
21:57
maleńka26
21:46
benfika
21:42
Pawel63
21:32
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |