2012-11-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| maratończyk czy ...? (czytano: 1351 razy)

No właśnie, o co w tym wszystkich chodzi, ostatnio moda jest na to żeby namieszać nam w głowie. Jeszcze do nie tak dawna byłem przekonany że mam 98 maratonów podczas gdy taki Kermit z Gabą wprowadzają teorie która mija się z rzeczywistością, otóż według nich maraton powinno się przebiec w całości bez zatrzymywania, i o ile szacunek dla Gabrysi które jest ewidentnie pogubiona i nie docenia chyba samej siebie i mimo ukończenia kilka maratonów to uważa że maratonką nie jest, to Kermit przeszedł chyba samego siebie, a że z historii nie jest jak widać zbyt bystry to nie wiem dlaczego wziął się za opisywanie maratonu. Być może poprzez swoje wyniki chce coś wywyższyć - ale czy jak ktoś jest zaraz od niego gorszy, to znaczy że ci słabsi w ogóle się na sporcie nie znają?
Czy jeżeli ja potrafię obecnie pobiec maraton w 2:30 tydzień po tygodniu, to znaczy że zaraz mam nazwać innych łamagami bo nie potrafią nawet jednego maratonu w tym tempie pobiec? Dla mnie to jest delikatnie mówiąc chore. Niech ten człowiek pójdzie popracować na budowie, popracuje z 12h i pójdzie na trening, następnie niech pobiegnie maraton. Jestem ciekaw czy zmieści się w limicie czasowym, a o przebiegnięciu maratonu w całości to nawet nie ma mowy. Nie wspomnie jeszcze jak ktoś ma rodzinę (Kermit oczywiście o takich nie myśli), mając syna lub córkę w wieku do sześciu lat to w zasadzie nie ma możliwości żeby zrealizować solidny trening, o obozie nie wspominając. No chyba że ktoś ma tak tolerancyjną partnerkę/partnera że pozwala - ale mimo to, nie jest to takie proste.
W regulaminie nie ma słowa o tym w jaki sposób zawodnik pokona dany dystans, najważniejsze to na własnych nogach, bez wspomagania osób trzecich, czy pokonany dystans marszem czy biegiem - to nie powinno to nikogo interesować. Jeżeli uda nam sie pokonać dystans biegiem to cieszmy się z tego, a nie naśmiewajmy się z innych którym ta próba się nieudała i nie odbierajmy im tytułu maratończyka - bo i jakim prawem?!!! Dla większości z nas jest to oderwanie się od pracy, codziennych obowiązków i spędzenia danego dnia na sportowo. W maratonie jest określony limit czasowy w którym uczestnik musi się zmieścić. Każdy z nas jest pełnoprawnym zawodnikiem jeżeli stosuje się do regulaminu. Jedynie co nas różni to to że ktoś z nas maraton pokona szybciej, ale szybciej to nie znaczy łatwiej. Bo wiem jaki trud sprawia ukończenie maratonu w 5h i wolniej. Taki zawodnik pokonuje przede wszystkim dany odcinek dłużej, bardzo często brakuje już wody. Jeżeli biegnie w upale to większe prawdopodobieństwo odwodnienia. Nie wspomnie już na mecie, kiedy organizatorzy częściowo zwijają już metę, przy wydawaniu posiłków jak i do masaży i pryszniców są kolejki.
Tak więc ja przy swoim szybszym bieganiu mam już spokój i czas na odpoczynek, a tych wolniejszych czeka niekiedy na mecie kolejny nieoczekiwany wysiłek w walce o lepsze miejsce w kolejce...
Pamiętam jak wygłupiłem się i za wszelką cenę chciałem ukończyć maraton mimo doznanej kontuzji, na 18km tak mnie zblokowało że nie byłem w stanie biec. Postanowiłem do mety tylko iść. A że byłem już ostatnim zawodnikiem to mety już nie było, żadnych masaży itd/ To nie było zbyt miłe. Jedynie woda i medal-ot to co czekało na mnie za ukończenie maratonu w regulaminowym czasie z wynikiem 4:58!!!
I taki Kermit mi wmówi że nie ukończyłem tego maratonu!! On powinien odwiedzić może psychologa sportowego?
Ja osobiście bardziej doceniam wysiłek takiego gościa na 5h bo wiem ile trudu On musi włożyć w pokonanie takiego maratonu, podczas gdy mi przychodzi to o wiele łatwiej. A taki Kermit jak ustabilizuje się życiowo, to poczekamy za 10 lat czy nadal taką fikcyjną teorie będzie wprowadzał-o ile będzie w ogóle miał czas na bieganie...
Maratończykiem jest każdy kto ukończy maraton w regulaminowym czasie i żaden Kermit tego nie zmieni. Nie można jedynie powiedzieć że każdy maraton się przebiegło...
Dzięki czemu się tak bieganie stało popularne? dzięki tej całej otoczce, bez tych wolniejszych nie mielibyśmy może takiego Henryka Szosta, bo przecież to jest cały łańcuch wydarzeń. Nie byłoby pewnie portalu maratonypolskie.pl bo dla kilkaset tylko biegaczy w Polsce nie byłoby sponsorów żeby utrzymać taki portal. Nie znałbym Gaby i innych wolniejszych biegaczy, którzy są wspaniałymi ludźmi w życiu osobistym. Jak ktoś taki jak Kermit czuje się taki mocny i nie chce startować w Polsce jak to określił z osobami którzy nie są maratończykami...to niech jedzie na jakiś maraton do Japonii, z tym że niech jeszcze trochę potrenuje, bo na większość tam rozgrywanych maratonów jest jeszcze za słaby gdzie limity mężczyzn wynoszą często 2:40...
Pamiętam jak w jakimś wielkim maratonie dopuszczono zawodnika bez kończyn dolnych, który cały dystans zapragnął pokonać na rękach. Specjalnie dla niego zrobiono wyjątkowo bieg praktycznie bez limitu gdzie w nieco ponad dobę pokonał dystans maratonu... Niestety nie udało mi się odszukać tego wpisu, bo warto byłoby przypomnieć o tym wydarzeniu na łamach naszego portalu
Na zdjęciu zawodnicy na mecie maratonu du Medoc we Francji
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu tdrapella (2012-11-29,14:21): Zobacz od czego zaczynasz swój wpis. Prawie na wstępie wjeżdżasz personalnie na Kermita dyskredytując go jako osobę, a nie polemizujesz z jego poglądami... To jest dokładnie to o czym napisałem w swoim ostatnim wpisie. Jak myślisz jaka może być jego reakcja na taki wpis? Nakręcasz spiralę... tdrapella (2012-11-29,14:22): choć merytorycznie się z Tobą zgadzam :) Krzysiek_biega (2012-11-29,14:29): Moim celem nie było nakręcanie spirali, liczę na to że się podda i uszanuje tych troszkę wolniejszych:) renia_42195 (2012-11-29,14:41): Tomku, jeżeli piszemy nasze blogi i są one formą dyskusji to trudno jest się nie powołać na fragment tekstu lub nie podać osoby, która daną teorię wygłasza. Kermit i Gaba jasno wyrazili swoje opinie i upubliczniając je niejako wyrażają zgodę na to, że gdzieś to zostanie wykorzystane - w dyskusji, w innym blogu przy zachowaniu wszelkich reguł :) renia_42195 (2012-11-29,14:49): Merytorycznie sama prawda i zamiast mojego imienia pasuje tam imię każdej innej osoby (blog Gaby), która przemaszerowała kawałek maratonu, a tych jest naprawdę sporo. I to jest sedno problemu. Gabrysia niechcący powiedziała sporej grupie osób - XYZ nie jesteś maratończykiem. Ot, tak po prostu :) Tr (2012-11-29,16:49): Nu ale Krzysiek jeśli go atakujesz w taki sposób to nie licz na to, że kiedykolwiek Kermit sie z Tobą zgodzi. Nawet jeśli w duchu ostatecznie przyzna Ci rację. A poza tym, podobnie jak Tomek " merytorycznie masz rację". :) Tr (2012-11-29,16:51): Dużo emocji w Twoim wpisie. :) Krzysiek_biega (2012-11-29,17:02): Iza: fakt, pisałem to pod wpływem impulsu, ale nie mam zamiaru tego zmieniać. To nie jest odosobniony przypadek kiedy ktoś wypowiada się negatywnie na temat tych wolniejszych. Każdy z nas ma różne profesje, różne gospodaruje harmonogramem dnia. I osobiście potępiłbym tych którzy nagminnie wychodzą na piwko kiedy to w domu dzieci potrzebują też zainteresowania ze strony ojca/matki. Dlatego szanuje wszystkich którzy potrafią ukończyć i przede wszystkich się bawić tak jak pokazano na zdjęciu w maratonie du Medoc we Francji. Mój syn też obecnie skończył 4 latka i nie wyobrażam sobie żeby mój trening miałby być ważniejszy od niego. Ja pobiegam na poziomie może z 2-3 lata i później też przewiduję biegać w przebraniu, ale i widocznie będę skazany biegać za granicą żeby tutaj nikt mi publicznie nie wygarnął że nie ukończyłem maratonu, mimo że ukończę w regulaminowym czasie... PW (2012-11-29,17:10): nic dodac... ale za moment Kermit wpisze ze jest oburzony niestosownym strojem zawodnikow na zdjeciu hehe Marysieńka (2012-11-29,18:48): Pawle...hahahha..zgadzam się z Tobą..z autorem tekstu również:))) bartus75 (2012-12-29,17:00): fajny wpis .. kiedyś się zmieszczę w limicie :)
|