2009-03-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Dno dna (czytano: 126 razy)

Osi±gnęłam dzi¶ dno. Dno formy. A zapowiadało się tak pięknie...Po pracy z małżonkiem spojrzelismy na siebie i bez słowa wiedzieli¶my, że wyjdziemy razem biegać. Dzieci pojechały na swój trening, więc mieli¶my godzinę. Piękna chwila - wespół - zespół. Małżonek jak zwykle narzucił tempo. Szło nieĽle, ale jak doszło do zaplanowanych interwałów... zgon. Tętno skoczyło do 185. On mnie poganiał, ale ja łapałam oddech jak ryba. I tak okazało się, że forma jest na dnie. Za długa przerwa. Narty były piękne, ale biegania nie było. A juz 14-tego start w Poznaniu. CZY JA DAM RADĘ? Czy wszyscy będ± mnie wyprzedzać? Jak znaleĽć czas na przygotowanie? Po treningu jestem tak zmęczona, że trudno się pozbierać. CO TO JEST? Przesilenie wiosenne? Dobra, dobra... takie sobie tłumaczenie- pocieszenie...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2009-03-03,21:10): Pytasz, czy dasz radę....jasne, że dasz:)))) Beauty&Beast (2009-03-03,22:00): Dasz radę. A interwały, no cóż, czasami wychodz± :) Bokiem ;-) cicho (2009-03-04,14:58): Nie załamuj r±k, tylko do roboty, a po treningu zrób sobie gor±c± solankę, i będziesz jak nowa.
|