2009-02-23
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| weiss, weiss, weiss... (czytano: 135 razy)

Narty były, ale się skończyły. Cały rok znów trzeba czekać. Nie biegałam - jeĽdziłam, chłonęłam tę biel i dostojeństwo zimowej ciszy. Nie muszę wci±ż tylko biegać, lubię skupić się na jednym i wycisn±ć do końca jak cytrynę. Akumulatory naładowane. Dzięki bieganiu odczułam, że mam nogi silnejsze, a to daje większ± pewno¶ć siebie na nartach. I można ¶migać po skrzypiacym sniegu w mrozie -15 stopni, bo i taki mi się zdarzył.
A jak patrzyłam na moj± rodzinkę na stoku, która tak pewnie sunęła gęsiego - równo i z gracj± - sztuk trzy - to serce urosło potężnie. Taka drużyna!
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Renia (2009-02-23,16:29): Zazdroszczę... Ważne, że miała¶ dobre warunki. I doborowe towarzystwo:)
|