2009-01-25
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| masakra (czytano: 144 razy)

wczoraj pierwszy start w nowym roku i trzeci w życiu. 6666m. Po błocie i górkach. Pięć kółek krosowych w lesie i na koniec otrzejszy podbieg. Na pocz±tku czułam się nieswojo, ale myslałam, że to przeciez tylko 6,5km. Ale porażka... Nie, nie! To była prawdziwa lekcja pokory i dużo wiedzy o sobie.
Stałam na końcu grupy. Patrzyłam na biegaczy - większo¶ć się znała, bo te biegi odbywaj± się co miesi±c. Ruszylismy i na pierwszej górce poczułam, że nie będzie lekko. "Szarki" biegowe i "charty" błyskawicznie zniknęłi mi z oczu. Podczepiłam się do pleców jedenj dziewczyny. Jedno kółko wytrzymałam, ale potem mi uciekła. Na drugim kółku z przerażeniem myslałam, że jeszcze przede mn± cztery. Tętno wariowało, ¶lizgałam się po błocie. Po drugiej petli zaczęli mnie wyprzedzać liderzy.. No, my¶lę, moje tempo chyba jest spacerowe... Na trzecim kółku zaczęłam rozważać, czy może nie stan±ć... w końcu nie muszę...a do domu mam blisko. I postanowienie ciche:"nigdy tu więcej nie przyjdę". Jednak ta ambicja, wola walki i my¶l, że skoro już mam za soba prawie połowę, jeszcze się nie poddam. Po trzeciej pętli sił coraz mniej. Łomot w piersi okropny, a górki stały się górami. Jeszce ambicja woła :" byle nie być ostatni±". Po czwartym kółku wyprzedziła mnie liderka dziewczyna. Wtedy pomyslałam, że przecież kto¶ MUSI być ostatni i mogę to być ja - dlaczego nie? Jaki to wstyd? Żaden. Najważniejsze, że jednak przebiegnę. W końcu ostatni podbieg i meta. Mdło¶ci. ¦rednie tętno całgo biegi 180. Za dużo. Sponiewirałam swoje serce. Byłam pewna, że jestem ostatnia, ale nie. Podszedł do mnie mężczyzna i podał m rękę. Domy¶liłam się, że była za mn±, i kilka jescze innych osób. Ale to nie ma znaczenia. Mogłabym być ostatnia. DOBIEGŁAM.Teraz wyci±gam wnioski. Oj słaba, ja jestem słaba... mało siły, prędko¶ci. Trudno. Będę grzać tyły, ale nie zrezygnuję. Dzięki temu biegowi zlikwidowałam potęzny stres zawodowy. Dzięki Wam nogi moje i serce!
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |