2012-01-15
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Rusałka (czytano: 323 razy)

No i połowa stycznia minęła jak z bicza strzelił!
Jako¶ to bieganko w Nowym Roku tak ¶rednio mi wychodzi. Byle do marca - potem będzie łatwiej. W pracy trudny okres więc trzeba troszkę przysiedzieć (do 18-19 godziny...). Potem brak już chęci lub siły. To znaczy mam bieganie, ale tylko w weekendy. W tygodniu w ramach dotlenienia - godzinne spacery z pracy do domu :)
Wczoraj wybrałam się nad poznańsk± Rusałkę na spacer. Ciekawe sk±d ta nazwa...? Może od rusałek? Może kto¶ je tam kiedy¶ widział?
"Rusałki – zwane też boginkami, to w mitologii słowiańskiej demoniczne istoty zamieszkuj±ce lasy, pola i zbiorniki wodne. Ukazywały się zazwyczaj jako piękne, nagie dziewczęta z rozpuszczonymi zielonymi włosami, rzadziej jako stare i odrażaj±ce kobiety. Rusałkami stawały się panny, które zmarły przed zam±żpój¶ciem. Rusałki pojawiały się w czasie nowiu i wabiły do siebie młodzieńców, których zabijały poprzez łaskotanie lub opętańczy taniec".
Wracaj±c do tematu spacerku... Kółeczko dookoła jeziorka zajęło godzinkę. Miło się szło i rozmawiało. Zastanawiałam się czy mogłabym być tak± demoniczn± rusałk± nad Rusałk±? Zielonych włosów co prawda nie mam. K±piel w jeziorze - zim± odpada. Czy mogłabym zabić Młodzieńca? Nieeee, zdecydowanie nie. Chyba więc rola rusałki nie dla mnie.
W takcie spacerku wiatr wiał, ale drzewa jako¶ chroniły przed podmuchami. Troszkę chłodno było, ale miło spędzony czas powodował, że nie czuło się zimna. Słoneczko nie¶miało przebijało się przez chmurki. Tak byłam pochłonięta rozmow±, że ani się spostrzegłam a tereny rusałkowe zmieniły się na miejskie. Nogi dalej przebierały i doszli¶my aż do ¶cisłego Centrum Miasta. Ogółem spacerek trwał około 2,5 godziny, więc nogi s± przyzwyczajone do jakiego¶ tam wysiłku...
No i jak się szło, to nad Rusałk± wielu biegaczy Nas mijało. Aż nogi mi się rwały by z nimi potuptać. Ale ja mój trening miałam zaplanowany dopiero na dzisiejszy dzień. Tereny rusałkowe - do biegania rewelacyjne. Milion razy lepsze niż np. Malta (beton, tłumy ludzi). Tak sobie szłam i w my¶lach zazdro¶ciłam Wiesiowi, że on ma tu tak blisko, że fajne ¶cieżki biegowe...
Ale dzi¶ odbiłam to sobie w moim lesie. Też jest fajny biegowo, tylko rzadko można spotkać tam jakiego¶ biegacza. Połowa stycznia i w końcu troszkę zimowo się zrobiło. Nie ryzykowałam przeziębienia - ubrana w odpowiedni do temperatury strój biegowy oraz zestaw mikołajkowy z półmaratonu z Torunia, z jak±¶ lekko¶ci± pokonywałam kolejne kilometry. Pomimo zakwasów po pi±tkowych łyżwach i szaleńczych gonitwach z hokeistami biegło się R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-I-E!
Ani się obejrzałam, a 10,5 km się skończyło. Miałam ochotę jeszcze biec. Nie chciałam jednak przesadzać z dystansem, po tej małej ubiegłotygodniowej przerwie. Z niecierpliwo¶ci± czekam już na kolejny weekend kiedy będę mogła się wyszaleć w moim lesie...
A na zdjęciu niedoszła rusałka z zielon± opask± przed jakim¶ tam biegiem...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora ineczka16 (2012-01-17,09:22): Żiżi - mam nadzieję że nabiegam... Ale Ciebie i tak nie dogonię :)
|