2016-01-25
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Falstart. (czytano: 703 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: https://www.youtube.com/watch?v=mLmAZPagmfc&spfreload=10

Stoicki spokój wypracowałam już dawno, przynajmniej w większo¶ci dziedzin swojego życia. No, czasem się nie da. Ale przeważnie nie mam z tym problemu.
Gdy więc powykręcało mnie w dwie strony od chłodu i przeci±żenia pleców, a każdy nieostrożny ruch kończył się wyciem z bólu, przyjęłam cał± sytuacj± z należytym spokojem. Ot, kolejny tydzień nie pobiegam i nie poćwiczę.
Najgorzej było ze sprzęgłem, wciskanie go wyciskało jednocze¶nie morze łez. Nawet przez moment pomy¶lałam, że to byłby dobry katalizator, ale jeszcze się nie poddałam, więc przegoniłam tę my¶l.
Ciało już prawie doszło do siebie. Prawie, bo... nie ¶pię. Tzn godziny czy dwóch nie uznaję za spanie. Nocki przestawiły mnie totalnie, nie potrafię wrócić na normalne tory. W zasadzie od tygodnia mogę spać w nocy. Ale do rana przewracam się z boku na bok. Żadna technika, która wcze¶niej działała teraz się nie sprawdza. Czuję że z dnia na dzień jest gorzej, jednak nie potrafię nic zrobić. Boję się tego trochę. Mózg czasem wpada w dziwny tryb pracy.
Pomimo to udaje się przechodzić powoli przez sesję. Na razie 3 oceny bardzo dobre. Ro¶nie apetyt na więcej, ale najtrudniejsze dopiero przede mn±.
A w pracy czeka mnie maraton- dwie nocki, dzień przerwy, dwie nocki... 12h pracy....
Widziałam gdzie¶ dzisiaj odliczanie do wiosny. To już blisko. Za chwilę wyraĽnie będzie widać wydłużaj±cy się dzień... Zostało mało czasu.
Czas, czas cię dogoni Scadio!
Autor zablokował możliwo¶ć komentowania swojego Bloga |