2010-01-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| (czytano: 692 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://www.termabukowina.pl/

Po raz pierwszy od niepamiętnych lat sylwestra spędziłem w gronie tak kameralnym, jedynie z moj± dziewczyn±. I był najlepszy od lat, bo poza Warszaw± i ustalonymi „ramami” w których sylwester przeważnie się odbywał. Zreszt± nie sylwester był „gwoĽdziem” wyjazdu, a narty i… baseny termalne! Mieszkali¶my co prawda w Poroninie (co jednak było poronionym pomysłem, raczej polecam inne miejscowo¶ci podzakopiańskie), ale na narty dojeżdżali¶my do Bukowiny Tatrzańskiej. Tam też był ogromny kompleks z wodami termalnymi (w ramach reklamy -patrz link:). Nie jest tam tanio, ale wchodzi się minimum na 2,5 godziny i przez ten czas naprawdę jest co robić – mnóstwo różnych basenów, masaże wodne, kilkana¶cie saun… także po nartach regeneracja psychofizyczna była pełna. Co do nart za¶ – przed tym wyjazdem mieli¶my na koncie zaledwie parę zjazdów z o¶lej ł±czki. W Bukowinie jest kilka ¶wietnie przygotowanych stoków i po raz pierwszy korzystali¶my już z orczyka (zaliczyłem jedn± spektakularn± glebę przy wjeżdżaniu do góry:) i pod koniec zjeżdżali¶my już półkilometrowymi stokami. Wci±gaj±ca sprawa, jednak wci±ż mam wrażenie że kontuzjogenna i trochę się nart obawiam w kontek¶cie priorytetów, jakie wci±ż zwi±zane s± z bieganiem.
W sylwestra spokojnie, wypili¶my piwo i postrzelali¶my trochę. Były życzenia ale bez tzw. postanowień noworocznych. Może poza oczywistymi biegowymi – tradycyjnie, przebiec więcej i szybciej niż w zeszłym roku. Powinna wystarczyć większa konsekwencja i nie marudzenie na pogodę, niewyspanie, lekkie bóle, przeziębienia czy inne czynniki mocno subiektywne, z którymi trzeba sobie poradzić. Nie lubię marudzenia i usprawiedliwiania tak u innych jak i u siebie, postaram się więc i na blogu unikać takich wpisów w AD2010 :) Póki co trzymam się i już do 18 stycznia wykonałem taki sam przebieg jak w paĽdzierniku czy listopadzie, w styczniu pęknie 200 km a to już jak na pocz±tek roku przyzwoicie.
Po drodze był bieg chomiczówki. 15 km kiepsko przygotowan± tras± potraktowałem jako trening WB2 (choć miał być trucht, ale ciut za zimno było żeby się toczyć). Nie s±dzę żebym jeszcze wystartował w następnych edycjach, organizacja biegu, profil trasy i termin to zdecydowane negatywy. Choć byłem pełen uznania dla wyników jakie niektórzy osi±gali a nawet były to życiówki (czyżby szczyt formy w styczniu? Choć życzę aby było jeszcze lepiej:). u mnie na razie praca u podstaw, której owoce będę zbierał wiosn± (o ile jaki¶ grochowski pies nie odgryzie mi achillesa na treningu).
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |