Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [13]  PRZYJAC. [74]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
akrass
Pamiętnik internetowy
biegiem przeż życie

Piotr Ślęzak
Urodzony: 1989-07-02
Miejsce zamieszkania: Oborniki Śląskie
50 / 88


2009-04-03

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
po biegu (czytano: 184 razy)

 

no i ostatnia część przygód związanych z Warszawą :)
po dobiegnięciu do mety czekała na mnie rodzinka, mama aż płakała z wrażenia (wiadomo jak to z tymi kobietami jest) a ja dostałem medal :), folię termoizolacyjną oraz izotonika i wodę, ale najbardziej po biegu chciałem napić się herbatki z cukrem i żeby ciepła była... na szczęście organizator przewidział takie darmowe luksusy dla biegaczy :), po odebraniu rzeczy ruszyłem w stronę punktu masażu. Pomyślałem że dobiegając w czołówce stawki nie będzie tam kolejek i spokojnie wybiorę sobie dogodne miejsce. I tak też się stało, zajęte było może z 7 stanowisk, dziewczyny do wyboru do koloru :). Położyłem się i pomyślałem że takie warunki to mógłbym mieć po każdym mocniejszym treningu... :) marzenia.
Po masażu przebrałem się, i ruszyłem zobaczyć wyniki oraz dekorację najlepszych zawodników oraz zawodniczek. Na miejscu zrobiłem sobie zdjęcie ze zwycięzcą półmaratonu Warszawskiego, z M. Sobańską oraz z R. Korzeniowskim. Byłem bardzo podekscytowany tym że bez problemu można z nimi porozmawiać, zrobić zdjęcie i uścisnąć dłoń. Każdy miał czas i nikt nigdzie się nie spieszył...
Około 12:30 postanowiliśmy z Tatą powoli wracać także ze starego miasta wyruszyliśmy na rondo tam gdzie stoi palma wsiedliśmy do tramwaju i mostem poniatowskiego dojechaliśmy do Cioci na obiad. Ja jeszcze po wyjściu z tramwaju zrobiłem sobie 3.5km rozbiegania... bo nogi to nie wiem czyje miałem ale chyba nie swoje, trucht w granicach 6:00/km był ciężki ale już po 1.5km czułem się dobrze. Po powrocie umyłem się i zjadłem mega pyszny obiadek :). A później jeszcze była kawka, super ciasto i rozmowy a około godziny 15:30 Tato dał sygnał że Wyruszamy w stronę domu bo w końcu jedzie się około 5-5:30h także trzeba było ruszać. Gdy wyjeżdżaliśmy ze stolicy przejechaliśmy jeszcze głównymi ulicami żeby zobaczyć to i owo. W domu byliśmy gdzieś po 21. Po powrocie miałem tylko siły na szybki prysznic i spać :) i to by było na tyle jeśli chodzi o całą moją przygodę w Warszawie!
Warto było!! naprawdę warto

pozdrawiam wszystkich :)

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


Szafran (2009-04-04,09:02): coś mało wrażeń z masażu ,>)
akrass (2009-04-04,13:46): byłe ekstra :D i dziewczyny fajne :):)
golon (2009-04-04,19:46): zgadzam się było warto oj było :=) za rok zamierzam tam wrócić a może na Bieg Niepodległości ?? tez mam fotkę z Gosią Sobańską - świetna i miła osoba :)
akrass (2009-04-04,20:47): hm zobaczymy jak wyjdzie... ale na 10km to trochę kosztowny wyjazd :P hotel, dojazd, jedzenie to jednak troszkę jest... ale połówki raczej nie odpuszczę
Renia (2009-04-05,09:59): Są rzeczy bezcenne... Za wszystko inne zapłacisz kartą Master Card;)







 Ostatnio zalogowani
tomasso023
08:28
ulek85
08:12
jaro109
08:10
crespo9077
08:09
platat
08:02
mariuszkurlej1968@gmail.c
08:01
Grzegorz Gębski
07:52
GriszaW70
07:50
VaderSWDN
07:38
martinn1980
07:31
Strzellba
07:29
Stonechip
07:22
42.195
07:21
biegacz54
07:13
AntonAusTirol
07:09
plomyk20
07:06
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |