2007-12-22
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Sobota z dziećmi na basenie (czytano: 291 razy)

Sobota, dzieci nie maj± zajęć. Po Południu idziemy razem na zupełnie wyludniony basen. Wszyscy chyba stoj± w kolejkach za karpiami, skoro tu tak pusto. Maszka z Maurycym szalej±, bo każdy z nas ma do dyspozycji własny tor. Ja staram się jak zwykle popływać żabk± i ewentulanie na koniec spróbować kraula. Ale Maurycy proponuje wy¶cigi. OK. Najpierw żabk± - na każdy mój jeden długi i spokojny ruch Maurycy robi ze trzy - jestem szybsza odrobinę. Potem kraulem - tu walka jest ostra - ja nie wiem kto prowadzi, więc staram się jak najlepiej. Znów jestem pierwsza, ale czuję, że w tej konkurencji moje dni s± policzone. Już niedługo dzieci będ± pływać szybciej ode mnie, bo na pewno już pływaj± dużo lepiej.
Po tej szybkiej rundce nabieram ochoty na ćwiczenie kraula, oczywi¶cie powolnego. Staram się brać oddech wtedy, gdy mi się chce. Okazało się, że ¶rednio chce mi się raz na 5 ruchów. Dzięki temu męczę się znacznie mniej, niż wtedy, gdy pływałam, a raczej usilnie nerwowo starałam się na 3. W pewnym momencie moj± uwagę przykuwa niebieska deska piankowa. Biorę j± przed siebie i chcę przepłyn±ć basen pracuj±c tylko nogami. Fatalnie. Trwa to wieczno¶ć, a ja dopływam zaledwie do połowy i to raczej dlatego, że się mocno odbiłam od ¶ciany. Nogi pracuj±, ale nie daj± żadnego efektu. Stoję w miejscu. Potem deskę wkładam między uda. I zaczynam płyn±ć... jak torpeda! Wrażenie jak najbardziej subiektywne, bo nie mierzę czasu, ale czuję, że płynę dużo szybciej, niż machaj±c i ramionami i nogami. Cieszę się, nareszcie czuję jak powinno się pływać kraulem - dzięki mocniejszej rotacji bioder poczułam o co naprawdę w tym chodzi. Jeszcze raz przeczytam ksi±żkę i będę ćwiczyć. Będę ćwiczyć. Będę...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |