Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [148]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
MEL.
Pamiętnik internetowy
Życie na krawędzi... pięciolinii

Basia Muzyka
Urodzony: 1970-12-03
Miejsce zamieszkania: Warszawa
120 / 192


2007-12-10

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Końskie zdrowie (czytano: 283 razy)



Nie wiem skąd się to u mnie wzięło, ale mam końskie zdrowie. Choruję niewiele i jeśli coś mi się jednak przytrafi, to przebiega łagodnie - szybko staję na nogi. Właściwie można w tym upatrywać same plusy, ale...

Kiedy moje dzieci były malutkie mój organizm dostał dodatkowej mobilizacji. Zawsze byłam „na chodzie”. Ani razu nie schodziłam z posterunku. Zawsze gotowa wstać na płaczącego w nocy niemowlaka. Zawsze gotowa do zabaw ruchowych. Przez kilka lat codziennie organizowałam nasze dwukrotne wyjścia na spacer, na świeże powietrze – przed południem i po południu. A nie było to łatwe zadanie. Kto choć raz ubierał dziecko to wie. Kto miał okazję ubierać dwoje naraz ten wie jeszcze lepiej. Zimą oczywiście dużo trudniej, bo poza bucikami i sweterkami dochodzą kurteczki/kombinezony, czapki, szaliki i… rękawiczki! Ale z wszystkim tym dawałam sobie radę, choć czasami wychodziłam z nimi spocona jak mysz. Ale nie chorowałam. Dzieciaki też rzadko. Nie miałam typowych problemów przedszkolnych z ciągłymi i nawracającymi chorobami. Moje dzieci podobnie jak ja nabrały hartu i wyjątkowej odporności. Zimny wychów procentował.
Kiedy w lipcu czteroletni Maurycy zachorował na ospę, sądziłam, że już po mnie. Nie miałam wcześniej ospy. Po Maurycym jednocześnie zachorowali Michał (mój ówczesny mąż) oraz dwuletnia Maszka. A ja nie. Choć opiekowałam się całą tą pryszczatą gromadką – smarowałam, tuliłam, przebierałam, poiłam, karmiłam… ospą jednak się nie zaraziłam. Organizm uchronił mnie nawet przed tym wirusem. Byłam niezniszczalna.

Cały czas wychowywałam dzieci prawie zupełnie samotnie. Michał nie poświęcał nam zbyt wiele czasu, ani uwagi. Moja wzorowa postawa matki odpowiedzialnej i zawsze w gotowości zwolniła go zupełnie z jakichkolwiek obowiązków. Dla niego najważniejsza była praca i swoją rolę jako męża i rodzica upatrywał w zapewnieniu nam środków finansowych. Nie mogłam się doprosić o pomoc, więc w końcu prosić przestałam. Przecież dawałam sobie świetnie radę. Ani razu organizm się fizycznie nie zbuntował, choć psychicznie bywało różnie. W końcu po kilku latach, kiedy nasze małżeństwo doszło do od dawna spodziewanego końca nie było mi wcale ciężko zostać samej. Nadal tak samo zwarta i gotowa. Zawsze na stanowisku. Bez potrzeby proszenia o pomoc. Bez oczekiwania na łaskę.

Michałowi urodziło się trzecie dziecko. Poród z komplikacjami. Matka jego dziecka od miesiąca leży w szpitalu, od miesiąca w gorączce, od miesiąca na antybiotykach – to już sepsa. Poza Michałem nie ma nikogo, kto mógłby się zająć dzieckiem. I nagle jestem świadkiem przecudnego przeobrażenia. Michał spotulniał, nauczył się rezygnować z pracy na rzecz rodziny, kąpie, przewija, karmi… Aż trudno uwierzyć. Rozmawiamy o tym, bo nie mogę się powstrzymać, aby mu nie przypomnieć sytuacji, gdy Maurycy i Maszka byli tacy mali i bezbronni, a ja nie mogłam liczyć na to, że się nami zaopiekuje i w czymkolwiek pomoże. Zaczynam fantazjować o tym, co by było, gdybym to ja tak ciężko zachorowała, czy to by nas do siebie zbliżyło, czy nasze małżeństwo by przetrwało. Michał mówi, żebym nie zazdrościła. Nie zazdroszczę. No pewnie, że wolę być zdrowa. No pewnie, że lepiej jest spędzać z dziećmi cały ten cudowny czas, gdy rosną jak na drożdżach (1 km na miesiąc), kiedy raczą nas swoim pierwszym uśmiechem, kiedy przysysają się do nabrzmiałej od mleka piersi, kiedy usypiają utuleni w silnych, rodzicielskich ramionach… Ja to wszystko miałam! Ja to wszystko z nimi przeżyłam. Ja byłam i jestem szczęśliwa! To ja!


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
eldorox
12:36
gpnowak
12:22
Bartaz1922
12:20
jaceq
12:17
BOP55
12:05
marekch11
11:47
cichy1981
11:38
czewis3
11:35
marcoair
11:11
StaryCop
10:56
krych26
10:22
kos 88
09:32
lotnik
09:25
robert77g
09:03
Stonechip
08:41
Admin
08:28
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |