Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [148]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
MEL.
Pamiętnik internetowy
Życie na krawędzi... pięciolinii

Basia Muzyka
Urodzony: 1970-12-03
Miejsce zamieszkania: Warszawa
119 / 192


2007-12-09

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Pływanie ciągle modne (czytano: 367 razy)



Niedziela, wczesny ranek. Wstaję, robię śniadanie, ubieram się w strój kąpielowy, budzę dzieci. Za godzinę mamy być na basenie w Pałacu Młodzieży, gdzie będziemy uczestnikami mikołajkowej sztafety rodzinnej 2 x 25 m. Maurycy nie chce pływać, ale nie wzbrania się przed wspólnym wyjściem. Maszka za to bardzo chętnie przystaje do wspólnej zabawy.

Kwadrans przed godz. 10.00 jesteśmy na miejscu, najpierw szatnia ogólna, gdzie kłębi się masa ludzi - dorośli i dzieci. Potem basenowa szatnia damska. Pierwszy raz tu jestem - wygląda fatalnie, wszystko jak z czasów głębokiego PRLu. Jakiś długaśny ten korytarz na płytę basenu. A tam niespodzianka - wszędzie kręci się wielu Mikołajów w czerwonych kubraczkach i długich czerwonych czapkach z pomponami. Mokre, ale otulone ręcznikami siadamy na ławeczce, słuchamy świątecznych melodii płynących z głośników, dookoła gwarno, wyparujemy i widzimy Maurycego na trybunach, machamy.

Najpierw startują najmłodsi, czyli roczniki 2001 i 2000. Świetnie, mam okazję pooglądać i podpatrzeć jaka technika wymiany "pałeczki" będzie najbardziej efektywna. Podglądam rodziców i powalają mnie ich umiejętności pływackie. Spodziewałam się, że na zawodach rodzinnych będzie bardziej zabawowo, a tu proszę - pełny profesjonalizm. Widzę, jak jedna kobieta, która siedziała z dziećmi koło mnie na ławce płynie jak szalona, młóci wodę, a głowę ma cały czas zwróconą twarzą w dół. Nie bierze żadnego oddechu! Aż nie mogę uwierzyć - myślę, że trochę markuje i bokiem jednak nabiera. Pędzi jak szalona! Wielki podziw! A wyglądała tak skromnie siedząc na ławeczce...

W końcu nasza kolej. Maszka staje naprzeciwko mnie na słupku, bojkę, do której jest przyczepiona trzyma w ręku. Gwizdek i start! Wskoczyła i płynie żabką, ale widzę, że nie założyła okularków, ciągle ma je na czole. Idzie jej świetnie, już się przygotowuję do odebrania pałeczki. Dopływa jako 5-ta na 6 możliwych torów. Na innych dzieci płynęły kraulem i szło im to szybciej, ale wcześniej ustaliłyśmy, że żabka to nasz ulubiony styl i Maszka jest konsekwentna. Odbieram jej taśmę, nakładam na siebie i wskakuję do wody. Na nogi. Błąd! Zatapiam się głęboko pod powierzchnię i trochę to trwa, zanim się wynurzę. Przecież umiem skakać na główkę. Ale nie robiłam tego od dwudziestu lat! Trochę bałam się, że przy skoku mogą mi spaść okularki, ale bardziej, że... strój. Bo nierozważnie założyłam ten dwuczęściowy - fakt, ze ładniejszy, "panterka", bardziej sexy... Wolałabym nie szukać gaci i biustonosza na dnie basenu głębokiego na 5 metrów. Mijają cenne ułamki sekund, a ja walczę z wynurzeniem i zmianą pozycji z pionowej na poziomą. W końcu udaje się, robię cztery ruchy, oddech, znów cztery ruchy, nie, nie potrzebuję oddechu, mogę tak jak tamta pani, jeszcze raz cztery, oddech, znów młócę i młócę, oddech, młócę, widzę, że zmienia się dno basenu, więc chyba zbliżam się do ściany, staram się jeszcze, ale jednak - oddech, jeszcze kawałek. Jestem. Według relacji Maszy udało się utrzymać 5-tą pozycję na torze, ale Maurycy oglądający wszystko z wysokości trybun twierdzi, że byłam czwarta. Serce wali jak oszalałe. Jeszcze chwilę muszę posiedzieć na ławeczce zanim dojdzie to wszystko to równowagi...

Pod prysznicem zaczepiam tę kobietę, która płynęła na bezdechu i rozmawiamy o tym. Tak, rzeczywiście nie nabierała powietrza po drodze, bo wtedy oddech ją hamuje. Dla mnie to ogromna nowość, bo choć pływam czasami tak i siak, to jeszcze w życiu nie płynęłam tak krótko na czas. Podobno sprinterzy na 60m też nie biorą oddechu. To oczywiście nie dla mnie. Lubię oddychać i bieganie, joga, taniec, pływanie żabką (a mam nadzieję, że w przyszłości także i pływanie kraulem) bardzo harmonizuje z moim oddechem - jego płynnością i głębokością.

Idziemy na trybuny do Maurycego, skąd częstowani przez Mikołajów cukierkami oglądamy końcówkę zawodów. Zaraz potem zaczynają się pokazy. Najpierw pływanie synchroniczne, a potem dowcipna prezentacja ratownictwa wodnego: uczestnicy imitując plażowiczów pływają w basenie w słomkowych kapeluszach, czapkach z daszkiem, w przeciwsłonecznych okularach, w gaciach bermudach w kolorowe kwiaty - są tam także dmuchane zabawki, materace, a także deska surfingowa. Widzę, że Maurycy ogląda z zainteresowaniem, ale już nie może się doczekać najważniejszego - pokazu skoków do wody, czyli dyscypliny, którą sam trenuje i podczas zajęć czasami z zachwytem podgląda starszych. Maszy podoba się wszystko, siedzi z rozpalonymi policzkami, a ja myślę, że myśli teraz o tym, że chciałaby trenować to wszystko - i synchroniczne z dziewczynami, bo to piękne i przypomina taniec, i ratownictwo, bo potrzebne i... co tu dużo mówić - także efektowne, a także samo pływanie oraz skoki, bo już czuje się w tym dobra.

Nareszcie zaczyna się. Spiker zapowiada skoki, przed każdym odczytuje imię i nazwisko, a także nazwę skoku. Wykonują je najlepsi. Niesamowicie wyglądają na ten 10-metrowej wieży. Dobrze usiedliśmy na trybunie akurat na przeciwko. Ja z początku zachwycona, ale zaraz przerażona mówię do dzieci Chyba nie pozwolę Wam już więcej skakać. To strasznie niebezpieczne! One się śmieją, jakby przewidywały, że żartuję. Wśród skaczących jest Kamil - Mistrz Polski, który w przyszłym roku pojedzie na Olimpiadę do Pekinu. Prezentuje dwa bardzo niebezpieczne i najtrudniejsze skoki. Cała pływalnia nagle zamiera w ciszy i skupieniu. Skok udany. Szał! Oklaski! Okrzyki! Jejciu, trwa to zaledwie sekundę albo dwie, a trenuje się la-ta-mi! Jesteśmy wszyscy pod ogromnym wrażeniem i cieszę się bardzo, że przyszliśmy tego dnia na pływalnię, bo zobaczyć skoki w wykonaniu mistrzów to nie lada gratka. Dzieci też zauroczone. Szczególnie Maurycy - podziwia Kamila i Karola. A Maszka najcieplej wypowiada się o jedynej w tej grupie dziewczynie. Słodkie!

Na zakończenie na płytę basenu zaproszeni są wszyscy uczestnicy zawodów bez opiekunów. Jest ich taka masa! Jest muzyka, są podziękowania, pływacy oraz trybuny robią "falę", a przy wyjściu każdy otrzymuje upominek - kwadratowy, szklany, szroniony kubek z napisem "Pływanie ciągle modne". Koniecznie muszę znów pochodzić na basen. Też chcę być... modna!

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
waldekstepien@wp.pl
13:54
bmakow
13:51
bladejm
13:28
Kazim
13:17
ProjektMaratonEuropaplus
13:17
MarasP
13:15
okoptaka
13:11
salok
13:00
smszpyrka
12:57
malkon99
12:56
Robertkow
12:32
BOP55
12:22
janek1
12:22
Stonechip
12:16
mirek065
11:56
ruski22
11:51
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |