Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [18]  PRZYJAC. [154]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Mirza
Pamiętnik internetowy
Dziennik niemocy

Mariusz Kurzajczyk
Urodzony: 1965-05-06
Miejsce zamieszkania: Kalisz
54 / 73


2007-05-26

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Telimena w opałach, czyli czarne strony rozciągania (czytano: 637 razy)



Wczorajszy wieczorny trening kolejny raz uzmysłowił mi, dlaczego nie lubię rozciągania, czyli sprawności, czyli gibkości. Wcale nie z braku czasu, ogólnej niechęci, czy też skrzypiących stawów i kości. Wrogiem numer 1 sprawności są... owady, a przede wszystkim komary i mrówki.
Wymarzonym z różnych powodów miejscem do rozciągania są rejony leśnego boiska z tyłu kaliskiego cmentarza komunalnego. Okolica cicha, idealnie położona na trasach biegowych m.in. w pobliżu trzech, a nawet czterech podbiegów o różnym stopniu trudności i długości. Niestety, blisko rzeki, więc wręcz roi się od komarów. Wampirzece te żyją sobie jeśli nie w rzece, to w okolicznych bagnach, z których Kalisz słynie (kał to w języku staropolskim teren podmokły).
Wczoraj w ciągu minuty, może dwóch zabiłem ponad 20 komarzyc. Przez chwilę miałem spokój, ale przylot następnego stada trwale zniechęcił mnie do rozciągania i zwyczajnie dałem tyły.
Kiedyś, blisko tego miejsca miałem podobne problemy w trakcie sprawności z... mrówkami. Zupełnie jak Telimena, którą z opresji musiał ratowac Tadeusz. Nie zauważyłem, kiedy mnie oblazły, a jak poczułe ugryzienia, było za późno. Ślady ugryzień na rękach miałem przez kilka tygodni.
Zdycydowanie stacjonarny trening nie dla mnie. Za ciepłą i za słodką mam krew. :)

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Wojciech
10:23
Admin
10:12
biegacz54
09:21
szan72
09:17
Fred53
09:11
zbyszekbiega
08:46
platat
08:10
VaderSWDN
08:09
gadom1990
08:07
POZDRAWIAM
07:47
bobparis
07:23
[NIXON]
03:57
jaro109
02:01
Lektor443
01:06
gandhi88
23:31
mariachi25
23:20
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |