2009-04-26
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Ja na CRACOVIA MARATON (czytano: 359 razy)

Tak jak pisałem, na dworcu głównym byłem o 19:19. Tramwajem nr 15 dojechałem wprost z dworca do biura zawodów, które mie¶ciło się na Krakowskich Błoniach, przy linii startu. Odebrałem pakiet startowy i udałem się na Pasty Party. W czasie Pasta Party odrazu pomy¶lałem o mojej Karolci. Jejku, jakby ona zobaczyła Nas wszystkich. Każdy zajadał makaron popijaj±c Power rade'em, słuchaj±c w tym czasie wykładu guru Skarżyńskiego i ogl±daj±c filmy motywuj±ce z youtuba. :-) Już wiem co by powiedziała::: "to jaka¶ sekta" :-).
PóĽniej razem z Jarem± udali¶my się na halę Wisły Kraków i poszli¶my spać :-).
Pobudka, gdzie¶ przed godzin± 6:00. Zjedli¶my, przebrali¶my się i na linię startu.
Start, godzina 9:30.
Do 28km trzymałem się spokojnie grupy na 3:45. W tym czasie zaliczyłem na 10km kibelek i gdzie¶ na 20km wywrotkę przy punkcie odżywczym. Asfalt w tej czę¶ci trasy był mocno mokry, a ja ¶lizgałem się jak nie wiem co. Wywrotka wygl±dała do¶ć groĽnie, bo poleciałem do tyłu na plecy. Całe szczę¶cie nie uderzyłem głow± o podłoże, bo byłoby po maratonie.
Od 29 do 35km trzymał mnie kryzys. Do tego te pal±ce słońce, gdy biegłem przy Wi¶le.
No,ale nic...nie popisałem się. Czas 3:55, do tego opalony jestem na raka :-).
Biegło, mi się dobrze, tylko te słońce. Je¶li chodzi o kryzys, to wiedziałem, że mnie on spotka, ale też przejdzie.
Pozostaje mocniej trenować na jesień. Plan w maratonie 3:40-3:45, spokojnie jest do zrealizowania.
Je¶li chodzi o sam± trasę, to była przepiękna. Sama oprawa maratonu była fantastyczna. Z wszystkich imprez biegowych w jakich uczestniczyłem, ta wydaję mi się najbardziej profesjonalnie przygotowana.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora biegaczka;-) (2009-04-29,21:25): Szkoda, że sie nie zgadali¶my bo ja wracałam samochodem do Łodzi ... przedpel (2009-04-30,17:10): W takim razie zgadamy się na przyszły rok :-)
|