2010-01-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| GPX Sztumu - odsłona II (czytano: 267 razy)

W sobotę tradycyjnie startowałem w Sztumie, na biegu z cyklu GPX. Tak na marginesie, to ledwo co na bieg dojechałem, w piątek padł termostat i pompa wodna a w sobotę zamarzła membrana gazu... co po przełączeniu z benzyny na gaz poskutkowało rozkraczeniem się na światłach, pchaniem, odpalaniem na pych i kilkunasto kilometrową jazdą bez ogrzewania... ale przynajmniej coś się działo i nie było nudno. O tym, że zamarzł mi bagażnik i nie mogłem wyciągnąć anteny od CB nie wspomnę...
W Sztumie byłem jakoś przed 11 i było mega zimno, - 15,5 stopni... masakra. Po rozgrzewce i zrzuceniu rozgrzewkowych ciuchów myślałem, że zamarznę, nie dało się biegać. Zaczęliśmy całkiem mocno, jak na te warunki, zalegający śnieg, wiaterek i przeraźliwe zimno, myślałem że odpadnie mi nos i twarz :] Już na pierwszym okrążeniu spadł mi pasek od pulsometru, ale to akurat uważam za pozytywną rzecz - zwiększyła mi się ruchomość w klatce piersiowej... ;) Trasa, 4,8km - 5 okrążeń, 10 podbiegów... dobiegłem na 9 pozycji, kontrolując miejsce w kategorii wiekowej. Średnia/km wyszła słaba bo 3"29, ale na szybkie bieganie przyjdzie czas. Średnie HR = 191 a zakwaszenie 6,3 mmol/l, czyli o połowę mniej niż miesiąc temu. Generalnie jestem zadowolony z tego startu, jak na fakt że nie robię siły biegowej ani II zakresu, biegam tylko wybiegania i 2 x tygodniowo cross jest GIT!
Walka trwa...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Gulunek (2010-01-18,15:07): Słaba średnia ;-)) ja tak nawet rytmów nie biegam ;-P
|